- Rewolucja na stacjach diagnostycznych. Oto badanie techniczne po nowemu
- Ministerstwo Infrastruktury zapowiada zmiany: Będzie surowiej
- Koniec "podbijania" dowodów. Nowy sprzęt wykryje każdy wycięty DPF
- Czarna skrzynka w każdym aucie? Tak działa obowiązkowy system OBFCM
- Nowe badanie techniczne: Diagnosta prześwietli auto w kilka sekund
Nowe badanie techniczne 2026 – kluczowe zmiany w pigułce:
- Nowoczesne liczniki cząstek stałych – zastąpią dymomierze i bezbłędnie wyłapią auta z wyciętym lub uszkodzonym filtrem DPF.
- System OBFCM pod lupą – diagnosta sprawdzi dane z pokładowego rejestratora (zużycie paliwa i energii), co uniemożliwi ukrycie usterek silnika.
- Koniec z "podbijaniem" dowodu – nowe wytyczne UE mają wyeliminować fikcyjne przeglądy i drastycznie zwiększyć liczbę wyników negatywnych.
- Nowy kalendarz dla starszych aut – samochody mające 10 lat i więcej będą musiały pojawiać się na stacji SKP obowiązkowo co roku.
- Unijna baza danych – wspólny system w całej Europie ułatwi walkę z cofaniem liczników w autach z importu.
Rewolucja na stacjach diagnostycznych. Oto badanie techniczne po nowemu
Unia Europejska bierze się za reformę badań technicznych. Dlaczego akurat teraz? Wystarczy spojrzeć na dane z Polski. W 2025 roku wykonano u nas prawie 22 mln badań i ogromna większość kierowców wyjechała ze stacji z pieczątką w dowodzie. Jedynie 2,1% aut nie przeszło przeglądu.
Dla porównania – w Niemczech negatywny wynik otrzymuje nawet 15% pojazdów. Skąd taka przepaść, skoro przepisy w obu krajach są niemal identyczne? Czy samochody w Polsce naprawdę są w lepszym stanie niż te za Odrą? Raczej nie o kondycję aut tu chodzi, lecz o to, jak w praktyce wyglądają kontrole na stacjach. Właśnie dlatego Bruksela chce ujednolicić standardy i wprowadzić rozwiązania, które ograniczą wpływ "czynnika ludzkiego" na wynik badania.
Ministerstwo Infrastruktury zapowiada zmiany: Będzie surowiej
Zmiany uderzą w polskich kierowców wyjątkowo mocno. Resort infrastruktury nie ukrywa, że nowe przepisy oprze na unijnej rewizji prawa.
– Ministerstwo Infrastruktury uzależnia od tych prac wypracowanie systemowych rozwiązań dotyczących m.in. pojazdów nadmiernie zanieczyszczających powietrze z powodu usuniętych lub niesprawnych filtrów DPF – powiedział serwisowi dziennik.pl Rafał Jaśkowski, dyrektor biura komunikacji MI. Co to oznacza dla właścicieli aut i Stacji Kontroli Pojazdów (SKP)?
Koniec "podbijania" dowodów. Nowy sprzęt wykryje każdy wycięty DPF
Dziś badanie emisji spalin często jest jedynie czystą formalnością. Stosowane na stacjach dymomierze sprawdzają wyłącznie przepuszczalność światła w spalinach diesli. W przypadku nowszych jednostek (norma Euro 5 i wyższe) ta metoda jest po prostu nieskuteczna.
Projekt Komisji Europejskiej zakłada wprowadzenie liczników cząstek stałych, które zastąpią wysłużony sprzęt. Nowe urządzenia bez problemu wykryją zarówno uszkodzone, jak i całkowicie wycięte filtry DPF. Dla wielu kierowców oznacza to poważne kłopoty, a dla właścicieli SKP spore wydatki – koszt zakupu jednego urządzenia to około 30–47 tys. zł netto.
Czarna skrzynka w każdym aucie? Tak działa obowiązkowy system OBFCM
Kolejnym narzędziem kontroli ma być system OBFCM (On Board Fuel Consumption Monitoring). To rozwiązanie jest obowiązkowe w nowych samochodach od 2021 roku i stanowi pokłosie afery Dieselgate.
W praktyce to cyfrowy rejestrator, który przez cały okres eksploatacji auta zbiera dane o:
- zużyciu paliwa i energii,
- rzeczywistym przebiegu i średniej prędkości,
- częstotliwości ładowania w hybrydach plug-in.
Nowe badanie techniczne: Diagnosta prześwietli auto w kilka sekund
Dotychczas te informacje trafiały od producentów bezpośrednio do Komisji Europejskiej. Teraz unijni urzędnicy chcą je wykorzystać podczas okresowych przeglądów.
Podczas badania diagnosta podłączy komputer do auta i natychmiast zobaczy pełen raport. Jeśli zapisane parametry będą odbiegać od normy, samochód automatycznie trafi na rygorystyczną kontrolę emisji. Ukrycie usterki czy manipulacja przy silniku staną się praktycznie niemożliwe.
Częściej na badanie techniczne? Właściciele starszych aut mają powody do obaw
Komisja Europejska proponuje również modyfikację częstotliwości badań dla starszych pojazdów (powyżej 10 lat). Nowy harmonogram miałby wyglądać następująco:
- Pierwsze badanie – po 4 latach od rejestracji.
- Kolejne przeglądy – co 2 lata (aż auto skończy 10 lat).
- Auta 10-letnie i starsze – obowiązkowy przegląd co roku.
Unijna baza danych batem na "kręcenie liczników"
Plan zakłada także stworzenie wspólnej, unijnej bazy danych. Stacje diagnostyczne w całej Europie zostaną połączone jednym systemem. Oznacza to, że przegląd będzie można wykonać w dowolnym kraju UE, a informacja o przebiegu trafi do centralnego rejestru. To ma ostatecznie ukrócić proceder cofania liczników w autach sprowadzanych z zagranicy.
Kiedy zmiany wejdą w życie? Wszystko wskazuje na to, że rok 2026 będzie przełomowy. Komisja TRAN w Parlamencie Europejskim już debatuje nad ostatecznym kształtem nowelizacji.