Opel Mokka - test
Niewielki B-SUV stanowi filar sprzedaży Opla w Europie. Mokka to obok Corsy jeden z bestsellerów marki, a niedawny lifting ma za zadanie utrzymać zainteresowanie klientów na pożądanym poziomie. Co się zmieniło? Zaskakująco niewiele, a to z kolei dobra wiadomość dla tych, którzy pamiętają (i lubią) Ople sprzed czasów koncernu Stellantis.
Opel Mokka drugiej generacji to samochód starszy od amerykańsko-włosko-francuskiego giganta. Zaprezentowany w 2020 roku samochód został opracowany w ramach koncernu PSA i ma wiele wspólnego z Oplem Astrą i Oplem Corsą z dawnych lat. Mierząca 4151 mm Mokka ma rozstaw osi 2557 mm i szerokość 1791 mm. To typowy B-SUV i typowy "współczesny" Opel z prostymi liniami, grillem Opel Vizor i wąskimi światłami z tyłu. Z zewnątrz, przy okazji liftingu zmieniły się felgi, emblematy i gama kolorów nadwozia. Projektanci w centrali w Rüsselsheim uznali, że głębsze modyfikacje nie mają sensu, a Mokka wygląda na tyle świeżo, że obędzie się bez rewolucji.
Opel Mokka po liftingu - wnętrze
Jedną z najważniejszych nowości po liftingu jest gruntownie odświeżone wnętrze - tu zadziało się więcej i są to wyłącznie zmiany na plus. Obudowa tunelu środkowego wykonana dotąd z błyszczącego plastiku piano black teraz ma matowe, satynowe tworzywo. Dzięki temu łatwiej utrzymać kokpit w czystości. Designerzy nie pozbawili kierowców lubianych rozwiązań - nadal jest tu kompletny, osobny panel klimatyzacji z przyciskami i pokrętłami, a guziki ze skrótami do konkretnych funkcji pomagają szybko wyłączyć m.in. system ISA ostrzegający o przekroczeniu prędkości.
Wszystkie obicia i tapicerki są teraz wykonane z materiałów pochodzących z recyklingu - zrezygnowano także z wykorzystania naturalnej skóry. Efektem prac projektantów jest też nowa kierownica (widzieliśmy ją niedawno m.in. w nowym Oplu Grandlandzie) a także nowa grafika systemu multimedialnego i cyfrowych zegarów. Fotele są całkiem wygodne, a pozycja za kierownicą bardzo poprawna. W testowanej wersji GS standardem jest podgrzewanie foteli i kierownicy. Tworzywa użyte do wykończenia nie są wyszukane, ale ich montaż jest bardzo solidny.
Wnętrze nie jest oczywiście szczególnie przestronne, ale miejsca na nogi w drugim rzędzie jest nieco więcej niż w Toyocie Yaris Cross. Bagażnik według danych fabrycznych ma 350 litrów pojemności - w tym segmencie to wystarczająco dobry wynik.
Nowy Opel Mokka - silnik, dane techniczne
Lifting oznacza, że oferta została uproszczona - Opel nie oferuje już bazowego, 100-konnego silnika, który do tej pory był oferowany z ręczną skrzynią biegów. W ofercie pozostały silniki benzynowe (turbodoładowane, benzynowe 1.2), hybryda z 48-woltową instalacją, a także elektryczny wariant Mokka Electric.
Testowany samochód ma pod maską dobrze znany silnik 1.2 Turbo sparowany z 8-stopniową skrzynią automatyczną. Moc 130 KM nie zapowiada mocnych wrażeń, ale balans między dynamiką, a zużyciem paliwa jest wzorowy. Niewielką Mokką jeździ się bardzo przyjemnie, a przy tym niedrogo. Pierwsza setka pojawia się na liczniku po 8,9 s, a samochód w trybie sportowym nie tylko nabiera wigoru, ale i bardziej zadziornie brzmi. Średnie spalanie? Fabryczne dane podają 5,2 l/100 km w trasie i 6,1 l/100 km w cyklu mieszanym. Nietrudno osiągnąć te wartości, choć wykręcenie wyniku około 5 l/100 km możliwe jest raczej na drodze ekspresowej, a nie na autostradzie. Najniższe zużycie paliwa w teście to 4,8 l/100 km podczas spokojnej podróży poza miastem. W mieście, na krótkich odcinkach zdarza się, że spalanie podskoczy do około 7,8-8,1 l/100 km.
Skrzynia biegów to dobrze znany, 8-stopniowy mechanizm wytwarzany przez AISIN. Przekładnia sprawdza się w roli "woła roboczego" i potrafi całkiem zgrabnie żonglować przełożeniami. Płynność nie jest jej najmocniejszą stroną, ale odpowiednia liczba biegów sprawia, że i w mieście i w trasie nietrudno dobrać właściwy.
Tak jeździ Opel Mokka 2026
W porównaniu z najnowszymi modelami, Mokka wydaje się być prostym samochodem. Testowany wariant nie jest zelektryfikowany, opiera się na sprawdzonych rozwiązaniach i płycie podłogowej szeroko stosowanej w markach grupy. Mokka została zestrojona zdecydowanie sztywno i jeździ dzięki temu bardzo przyjemnie. Prowadzenie jest wzorowe - niezbyt angażujące, ale satysfakcjonujące. Zawieszenie pracuje cicho, a odgłosy szumu powietrza czy drogowego hałasu z nadkoli są wyciszone zaskakująco dobrze, jak na samochód tej klasy. Mokka zaskakuje również w trasie - wśród miejskich SUV-ów segmentu B trudno znaleźć lepiej wygłuszony model.
W porównaniu z głównym rywalem, czyli Yarisem Cross, Mokka nie jest szczególnie zwrotna. Ze średnicą zawracania nieco ponad 11 m wypada gorzej od japońskiego konkurenta, ale i gorzej od poprzedniej generacji Mokki. Wynik nie jest może najgorszy, ale od miejskiego samochodu można oczekiwać nieco lepszego.
Tyle kosztuje Opel Mokka - cena
Mokka jest dziś tańsza niż przed rokiem. Skalkulowane w ramach wyprzedażowej oferty ceny pozwalają wyjechać z salonu nowym Oplem w cenie "chińczyka". Cena? 88 900 zł za podstawową odmianę Edition ze 130-konnym silnikiem pod maską. Wyposażenie takiego auta obejmuje czujniki parkowania, automatyczną klimatyzację, LED-owe reflektory i światła tylne, system multimedialny z dotykowym ekranem i cyfrowe zegary.
Wyceniony na 93 900 zł Opel Mokka Business Edition dodaje do tego m.in. tempomat adaptacyjny, kamerę cofania z widokiem 180 stopni, ładowarkę indukcyjną. W topowym wariancie GS (od 92 900 zł) dopłaty nie wymagają 18-calowe felgi, regulowany na wysokość fotel pasażera czy aluminiowe nakładki na pedały. Cena takiej Mokki jest niższa ale z listy udogodnień, w porównaniu z Business Edition "wypada" za to adaptacyjny tempomat.
Testowany samochód w wersji GS, z automatyczną skrzynią biegów to wydatek 100 900 zł w promocyjnej ofercie. W porównaniu do rynkowych rywali oferta jest skrojona całkiem atrakcyjnie. Rynkowy staż samochodu ujawnia się w detalach - sporo przycisków, konwencjonalna ergonomia wnętrza, prosta konstrukcja - dla wielu kierowców będą to zalety. Nowe pozycjonowanie cenowe sprawia, że Mokką znów warto się zainteresować.