Exlantix ES - test

Za kolejną marką z Chin stoją znajome podzespoły i rozwiązania. Exlantix należy do koncernu Chery i jest pozycjonowany wyżej od znanych polskim kierowcom marek Omoda, Jaecoo czy... po prostu Chery. Styl samochodu, podobnie jak i sama nazwa marki sprawiają wrażenie opracowanej przez AI. Projekt jest jednak kwestią gustu - pod nadwoziem kryje się bowiem 800-woltowa architektura, pneumatyczne zawieszenie i bajery rodem z limuzyn marek luksusowych - a tu już naprawdę ciężkie działa.

Reklama

Pierwszy gadżety dają o sobie znać jeszcze na postoju. Kierowcę wita automatycznie unoszony spoiler, a elektrycznie, automatycznie otwierane drzwi to rozwiązanie znajome do tej pory właścicielom Rolls-Royce'ów czy nowego BMW serii 7. Chińczycy proponują je również w Exlantix ES - zarówno z przodu jak i z tyłu. Wystarczy np. nacisnąć hamulec, by drzwi kierowcy zamknęły się same. Na początku trudno się do tego przyzwyczaić, a pasażerowie instynktownie szarpią za drzwi, które za nic nie dają się zamknąć ręcznie.

Exlantix ES - wymiary

Reklama

Gdy dostaniemy się już do wnętrza mierzącego 4945 mm sedana, uczucia są mieszane - z jednej strony, projekt wnętrza jest typowo chiński, ale zrealizowany naprawdę przyzwoicie. Dobrej jakości materiały, solidny montaż, całkiem zgrabnie narysowana deska rozdzielcza. Z drugiej strony - znalazły się tu elementy żywcem wyjęte z nowego BMW serii 5 (podświetlane dekory na desce rozdzielczej), a wysokim kierowcom trudno będzie znaleźć dogodną pozycję za kierownicą. Za kółkiem siedzi się tu zwyczajnie za wysoko. Ilość miejsca na nogi z przodu i z tyłu nie budzi zastrzeżeń - kabina co do centymetra wykorzystuje potencjał, jaki dają wymiary auta. Na pasażerów drugiego rzędu siedzeń czeka dodatkowa, ale tylko jedna strefa klimatyzacji.

Exlantix ES Exlantix ES / dziennik.pl / MACIEJ LUBCZYNSKI

Bagażnik ma 480 litrów pojemności, a oparcia tylnej kanapy da się złożyć. Chińska limuzyna jest też wygodna za sprawą szerokości - aż 1978 mm. To już wartość rodem z SUV-ów i to tych większych. Szyby w drzwiach są bezramkowe, ale nie wpływa to negatywnie na wyciszenie. W kabinie jest wyjątkowo cicho. W czasie jazdy nieco szumów dochodzi od strony podwozia, ale izolacja od wiatru jest wzorowa.

Exlantix ES Exlantix ES / dziennik.pl / MACIEJ LUBCZYNSKI

Nowa limuzyna z Chin. Ma 480 KM i 600 km zasięgu

Exlantix ES dostępny jest tylko w jednej wersji silnikowej. Auto wykorzystuje architekturę 800 V, co przekłada się na krótsze czasy ładowania. Silniki są dwa - po jednym na każdej osi. Generują 480 KM mocy oraz 663 Nm momentu obrotowego, co w teorii przekłada się na sprint do setki w czasie 4,2 s. Energia magazynowana jest w akumulatorze trakcyjnym o pojemności 100 kWh, który pozwala pokonać do 600 km (WLTP) na jednym ładowaniu, choć w zimowych warunkach, w cyklu mieszanym wynik ten będzie bliższy 400 km, a w trasie - około 330 km.

Exlantix ES Exlantix ES / dziennik.pl / MACIEJ LUBCZYNSKI

Ładowanie DC możliwe jest z mocą do 290 kW, co sprawia, że uzupełnienie energii w zakresie od 30 do 80% zajmuje około 15 minut. Faktycznie, model ES potrafi przyjmować prąd bardzo sprawnie, nawet w mroźne dni. Funkcja Vehicle-to-Load (V2L) umożliwia z kolei zasilanie zewnętrznych urządzeń bezpośrednio z akumulatora pojazdu.

Tak jeździ Exlantix ES - limuzyna premium z Chin

Na papierze parametry wyglądają imponująco. Czy wycenione podobnie Audi A6 e-tron i BMW i5 mają się czego obawiać? Podczas jazdy najłatwiej odpowiedzieć na to pytanie. Exlantix ES jest dynamiczny, komfortowy, dobrze wyciszony... ale nie umywa się do wymienionych wyżej propozycji z Niemiec. Już wyjaśniamy.

Exlantix ES Exlantix ES / dziennik.pl / MACIEJ LUBCZYNSKI

480 KM i 663 Nm zapowiada, że sedan będzie katapultował się z miejsca jak pocisk, a reakcja na gaz będzie natychmiastowa. W praktyce, dodanie gazu na śliskiej nawierzchni kończy się desperackim poszukiwaniem trakcji - elektronika ma problemy ze skuteczną dystrybucją momentu obrotowego między osiami. Gdy przyeczpność jest optymalna, Exlantix faktycznie przyspiesza szybko, ale na komendy kierowcy reaguje z ogromnym opóźnieniem. To tak, jakby w aucie elektrycznym występowała turbodziura. Co gorsza, opieszałość nie znika, gdy przełączymy napęd w tryb sportowy.

Chiński sedan sprawnie filtruje nierówności i radzi sobie z dziurami, problem w tym, że jest przy tym niezwykle rozbujany. Pneumatyczne zawieszenie nastawione jest na komfort i to bezkompromisowo, co bezpośrednio godzi w prowadzenie auta. W limuzynie nie chodzi o poszukiwanie sportowych wrażeń z jazdy, ale Exlantix jest tak miękki, że powyżej 100 km/h zwyczajnie przestaje się precyzyjnie prowadzić. Układ kierowniczy nie oferuje praktycznie żadnych informacji o przyczepności przednich kół, a szybkie manewry zaskakująco łatwo wytrącają niskie i szerokie auto z równowagi. W tej kwestii Chery ma do nadrobienia zdecydowanie najwięcej.

Exlantix ES Exlantix ES / dziennik.pl / MACIEJ LUBCZYNSKI

Exlantix ES - zalety i wady

Samochód, którym jeździliśmy to wersja przedprodukcyjna. To akurat dobra wiadomość, bo ilość drobnych wpadek w testowanym egzemplarzu byłaby trudna do zaakceptowania, zwłaszcza biorąc pod uwagę kwotę na metce. Tłumaczenie systemu multimedialnego jest pełne błędów, a sam interfejs jest dość zawiły. Ogrzewanie działa mizernie, tryb automatyczny klimatyzacji jest w praktyce bezużyteczny. Zdarzało się, że samochód zaczynał ogrzewać wnętrze dopiero po 10 minutach jazdy - zupełnie inaczej, niż typowy elektryk, w którym od razu robi się ciepło. To, co z pewnością nie zostanie już "poprawione" to reflektory. Podobnie jak w wielu chińskich autach świecą dość słabo, a o matrycowych LED-ach można jedynie pomarzyć - nie ma ich nawet na liście opcji. Choć Exlantix ma być marką premium w koncernie, wpadek i braków w kwestii wyposażenia jest więcej, chociażby skąpe możliwości regulacji foteli. Zdarzało się też, że Exlantix nie chciał współpracować ze stacją ładowania i choć akurat to przytrafia się samochodom elektrycznym niezależnie od marki, w chińskim sedanie ląduje na i tak sporym już stosiku wad.

Exlantix ES Exlantix ES / dziennik.pl / MACIEJ LUBCZYNSKI

W codziennym użytkowaniu można z kolei docenić przyzwoity system audio, mocno przyciemniony szklany dach, który sprawnie filtruje promienie słoneczne, a także opisane już wcześniej wzorowe wyciszenie wnętrza czy znakomite parametry dotyczące ładowania.

Tyle kosztuje Exlantix ES - cena

Kolejnym problemem Exlantixa ES jest cena - auto kosztuje tyle, ile niemiecka konkurencja, która nie oferuje wprawdzie tak bogatego wyposażenia i w bazowych odmianach ma gorsze osiągi, ale zapewnia o niebo lepsze prowadzenie, porównywalną wygodę czy sprawdzone multimedia z zaawansowanym planerem tras. Gdy wyjdziemy poza terytorium klasy premium, grono lepszych i korzystniej wycenionych konkurentów nadal się zwiększa. Hyundai Ioniq 6 również proponuje 800-woltową architekturę i przyzwoite wyposażenie, a kosztuje... połowę tego co chiński sedan. Podobnie wygląda sprawa z Kią EV6. Niedawno zaprezentowany Lexus ES w elektrycznym wariancie jest z kolei wyceniony na dokładnie tyle samo co Exlantix.

Model ES kosztuje od 329 900 zł brutto, a to stanowczo zbyt dużo, by trafić do szerszego grona odbiorców, nawet mimo dobrego wyposażenia i korzystnych warunków gwarancji (ochrona na 7 lat lub 150 000 km). Jakie będą dalsze losy marki? Plany zakładają wprowadzenie do oferty wariantu hybrydowego. Dopiero wtedy efekt chińskiego podejścia do klasy premium będzie miał szansę naprawdę zaistnieć...

Exlantix ES Exlantix ES / dziennik.pl / MACIEJ LUBCZYNSKI
Exlantix ES Exlantix ES / dziennik.pl / MACIEJ LUBCZYNSKI
Exlantix ES Exlantix ES / dziennik.pl / MACIEJ LUBCZYNSKI
Exlantix ES Exlantix ES / dziennik.pl / MACIEJ LUBCZYNSKI
Exlantix ES Exlantix ES / dziennik.pl / MACIEJ LUBCZYNSKI
Exlantix ES Exlantix ES / dziennik.pl / MACIEJ LUBCZYNSKI
Exlantix ES Exlantix ES / dziennik.pl / MACIEJ LUBCZYNSKI
Exlantix ES Exlantix ES / dziennik.pl / MACIEJ LUBCZYNSKI
Exlantix ES Exlantix ES / dziennik.pl / MACIEJ LUBCZYNSKI
Exlantix ES Exlantix ES / dziennik.pl / MACIEJ LUBCZYNSKI
Exlantix ES Exlantix ES / dziennik.pl / MACIEJ LUBCZYNSKI