- Isuzu D-Max - test
- Isuzu D-Max - wymiary
- Isuzu D-Max - wnętrze
- Tak jeździ Isuzu D-Max. Pod maską diesel 1.9
- Isuzu D-Max - cena i wyposażenie
Isuzu D-Max - test
W 2025 roku Isuzu sprzedało w Polsce 603 samochody. Marka oferuje nad Wisłą tylko jeden model - to D-Max, czyli pickup występujący w kilku wariantach i z gamą fabrycznych zabudów. Importer, firma Astara, ma apetyt na większe wolumeny. Czy D-Max ma wszystko, by z niszowego wyboru stać się najchętniej wybieranym "wołem roboczym" z pojemną paką?
W podbiciu słupków w nadchodzącym roku ma pomóc wyprzedażowa oferta. Isuzu jest teraz dostępne ze sporym rabatem. Ile kosztuje, jak sprawdza się w praktyce? Oto szczegóły...
Isuzu D-Max - wymiary
Japoński pickup chce walczyć m.in. z Toyotą Hilux i Fordem Rangerem. Testowana odmiana z podwójną kabiną ma 5280 mm długości, 1870 mm szerokości i 1790 mm wysokości. Rozstaw osi to solidne 3 125 mm, a prześwit na poziomie 240 mm jest mniejszy niż w Hiluxie i bardzo zbliżony do tego z konwencjonalnych odmian Forda Rangera. Głębokość brodzenia jest za to imponująca - aż 800 mm.
Wymiary przestrzeni ładunkowej zostały dopasowane do rynkowego standardu - pakę o długości wewnętrznej 1495 mm i szerokości 1530 mm łatwo wykorzystać do transportu standardowych europalet. Nieźle wypada również ładowność, w testowanej wersji wynosząca 1060 kg, ale w wersji z kabiną pojedynczą sięgająca 1260 kg. Samochód ze zdjęć został doposażony w manualnie otwieraną roletę - rozwiązanie dość toporne, ale proste i ekonomiczne. Zdolności holowania są zgodne z obowiązującym na rynku standardem - 3,5 tony.
Isuzu D-Max - wnętrze
Kokpit pickupa Isuzu to pokaz projektowania starej, dobrej szkoły. Dotykowy ekran między środkowymi nawiewami, mnóstwo przycisków i przełączników i osobny panel klimatyzacji. Obsługa jest dzięki temu całkiem wygodna, choć uśpić cyfrowych asystentów takich jak system ISA można tylko dotykowo - w interfejsie systemu multimedialnego. Ten jest archaiczny i niezbyt czytelny, ale działa szybko. Co ciekawe, D-Max w zależności od wersji wyposażenia proponuje aż 4 różne systemy nagłośnienia. W testowanym wariancie gra ono zaskakująco dobrze.
Fotele, pozycja za kierownicą czy dobór materiałów - wszystko to dobrze znamy już z wcześniejszych wersji tego modelu. Nowe Isuzu nie jest przedstawicielem klasy lifestyle'owych pickupów i widać, że japońska marka nie sili się na rywalizację z najbogatszymi wersjami Rangera czy Amaroka. Plastiki są twarde (niestety pojawiło się też sporo tworzywa piano black), a wnętrze zostało zaplanowane tak, by dzielnie znosiło trudy pracy w terenie. Pozycja za kółkiem jest całkiem wygodna, a końcową notę poprawia obecność całego szeregu praktycznych dodatków. W drugim rzędzie siedzeń pasażerowie mają do dyspozycji nawiewy, haczyki czy podłokietnik, a na tunelu środkowym wygospodarowano gniazdo USB. Uchwyty na kubki są również z przodu i to aż cztery.
Tak jeździ Isuzu D-Max. Pod maską diesel 1.9
Pod maską Isuzu pracuje czterocylindrowa jednostka o pojemności, która na rynku prawie już nie występuje. To motor 1.9 DDI o mocy 163 KM i maksymalnym momencie obrotowym 360 Nm. Silnik nie próbuje imponować parametrami, ale w praktyce jest całkiem elastyczny i po pełnym rozgrzaniu, stosunkowo oszczędny. Spokojna jazda w trasie pozwala osiągnąć spalanie na poziomie 7 l/100 km. W mieście, samochód zużywa około 9 l/100 km. Maksymalny moment dostępny w średnim zakresie obrotów sprawia, że auto sprawnie rusza z ładunkiem i nie gubi oddechu przy wyprzedzaniu czy jeździe z przyczepą. W terenie nieoceniony jest reduktor, dzięki któremu nie brakuje tu "niuta" nawet podczas jazdy z ładunkiem.
Jedynym wyborem w obecnej gamie jest klasyczny automat z konwerterem momentu obrotowego. Skrzynia zachowuje się jak konstrukcja sprzed 15 lat - typowy dla pickupów charakter przeniesienia napędu sprawia, że silnik dość często pracuje na wysokich obrotach, a hałas przenika do kabiny. Napęd 4x4 z reduktorem i dołączanym przednim mostem to wciąż mechaniczne, sprawdzone rozwiązanie. W trybie 2H D-Max pozostaje tylnonapędowy, co pozwala ograniczyć zużycie paliwa, a po przełączeniu w 4H lub 4L szybko zwiększa terenowe kompetencje. Do tego dochodzi blokada tylnego mechanizmu różnicowego, która w trudniejszych warunkach robi kolosalną różnicę. Nie ma tu trybu "automatycznego", który coraz częściej pojawia się w pickupach.
Isuzu D-Max - cena i wyposażenie
Pickup Isuzu ma jeszcze jednego asa w rękawie. Podstawowa wersja wyceniona jest na 111 950 zł netto w promocyjnej ofercie. Kwota dotyczy aut z wyprzedaży rocznika 2025, ale sprawia, że cenowo, D-Max jest zupełnie poza zasięgiem konkurentów.
W bazowej odmianie L zestaw udogodnień jest zupełnie rozsądny: adaptacyjny tempomat, kamera cofania, systemy bezpieczeństwa aktywnego, czujnik deszczu i 8-calowy ekran multimedialny z Apple CarPlay i Android Auto to elementy - branżowy standard, nawet w klasie pickupów. Najtańsza konfiguracja z pojedynczą kabiną ma 16-calowe felgi stalowe, a wersje z podwójną kabiną wyjeżdżają z salonu na stalowych "osiemnastkach".
Ten pickup zdobywa rynek
Isuzu D-Max to ciekawy przypadek - solidnie zaprojektowany i pełny zalet. Bywa toporny w obyciu, nie jest tak dobrze wyciszony jak rywale i stawia na konserwatywne rozwiązania. Importer wycenił go przy tym na tyle rozsądnie, że trudno przejść obok niego obojętnie - oczywiście jeśli rozglądamy się za autem "z paką". Ranger, Amarok i Hilux mają szerszą gamę silników i wersje wyposażenia, które kuszą "sportowymi" dodatkami. Pod względem prawdziwej przydatności w pracy, Isuzu nie ma najmniejszych kompleksów. Pick-upy marki Isuzu objęte są 5-letnią gwarancją producenta. D-Max jest też dostępny z programem opieki serwisowej ISUZU CARE, który gwarantuje stałe koszty przeglądów oraz umożliwia uwzględnienie ich w racie leasingowej.