Mazda CX-30 e-Skyactiv X w Polsce przyciąga jak magnes

Crossovery balansujące na granicy segmentów B-SUV i C-SUV to prawdziwy magnes na klientów. Wie to również Mazda, dla której CX-30 pozostaje jednym z kluczowych modeli. W 2022 roku była to druga najchętniej kupowana Mazda (zaraz po CX-5) i nic nie wskazuje na to, by kariera rynkowa miała zbliżać się do końca. Kilkuletni model wciąż wygląda całkiem zgrabnie, a Japończycy dokładają starań, by regularne aktualizacje utrzymywały go w gronie konkurencyjnych modeli. Przykłady? Czasem są to rzeczy naprawdę drobne, takie jak gniazda USB-C, które zastąpiły starsze USB-A, a czasem całkiem duże i całkiem poważne - chociażby zelektryfikowany silnik e-Skyactiv X, który za sprawą układu miękkiej hybrydy ma gwarantować lepsze wrażenia z jazdy. Taka jednostka pracuje pod maską auta, które testowaliśmy.

Mazda CX-30 e-Skyactiv X / dziennik.pl / Maciej Lubczyński
Reklama

Mazda CX-30 z silnikiem e-Skyactiv X

Co oznacza w ogóle nazwa tego silnika? Skyactiv-X to zaprezentowana kilka lat temu technologia łącząca cechy silnika benzynowego z właściwościami diesla. Podczas pracy w domyślnym trybie SPCCI (samoczynny zapłon sprężonej mieszanki sterowany świecą) mieszanka jest wyjątkowo uboga, czyli zawiera mniej paliwa i znacznie więcej powietrza, co, teoretycznie, powinno zapewnić niższe spalanie. A skąd przed nazwą Skyactiv-X wzięło się „e”? Tu odpowiedzią jest oczywiście elektryfikacja - napęd został wyposażony w układ miękkiej hybrydy, który dodatkowo ma procentować w kwestii zużycia paliwa. Tyle teorii.

W praktyce, elektryfikacja jednostki nie wprowadza rewolucji, ale poprawia wrażenia z jazdy, szczególnie w mieście. Energia odzyskana podczas hamowania magazynowana jest w małej baterii litowo-jonowej, a moc silnika pracującego w 24-woltowym układzie pozostaje symboliczna, ale wystarczająca, by ułatwić działanie systemu i-stop i ruszanie. Spalinowy motor budzi się do życia gładko i bez wibracji.

Mazda CX-30 e-Skyactiv X / dziennik.pl / Maciej Lubczyński
Mazda CX-30 e-Skyactiv X / dziennik.pl / Maciej Lubczyński

Bez rewolucji, ale w wysokim standardzie

W myśl zasady, że słuchacze lubią te piosenki, które znają, otrzymujemy więc prawdziwą specjalność zakładu - rozwiązania, które widzieliśmy już wcześniej, w nieco udoskonalonej, doszlifowanej wersji. Ci, którzy byli już przekonani, odnajdą się tu doskonale. Kierowcy, którzy nie przepadają za charakterystyką silnika Mazdy, po spotkaniu z autem napędzanym e-Skyactiv X raczej zdania nie zmienią. A ci, którzy nie wiedzą z czym to się je i Mazdę widzieli dotąd jedynie na zdjęciach lub miejscu parkingowym sąsiada?

Trudno nie polubić Mazdy za aspiracje do klasy premium. Gdy CX-30 wchodziła na rynek, producent wśród konkurentów wymieniał m.in. Volvo XC40, Mercedesa GLA czy BMW X1. Choć Mazda jest nieco mniejsza i ciaśniejsza (wysocy pasażerowie na tylnej kanapie nie będą zachwyceni) to w niektórych kwestiach nie ustępuje wymienionym wyżej konkurentom. Materiały wykończeniowe są świetnej jakości, boczne lusterko kierowcy jest automatycznie przyciemniane, a pasażerowie w drugim rzędzie siedzeń mają do dyspozycji nawiewy. Kamery 360 stopni pokazują obraz w rewelacyjnej jakości, natomiast technologiczne aktualizacje sprawiają, że wskazówki z nawigacji wyświetlanej w CarPlay pokazują się również na ekranie head-up.

Mazda CX-30 e-Skyactiv X / dziennik.pl / Maciej Lubczyński
Mazda CX-30 e-Skyactiv X / dziennik.pl / Maciej Lubczyński

Mazda CX-30 - wyciszenie i prowadzenie na piątkę

W przeciwieństwie do Toyoty C-HR czy Hondy HR-V, Mazda jest też wyjątkowo dobrze wyciszona, a i podczas jazdy nie ma kompleksów wobec crossoverów z droższym znaczkiem - w kwestii filtrowania nierówności i pewności prowadzenia trudno się tu do czegokolwiek przyczepić. Wibracji do wnętrza przedostaje się tu naprawdę niewiele. Japończycy potrafią konkretnymi zaletami uzasadnić swój apetyt na klasę premium i z Mazdą CX-30 plasują się na „półpiętrze” między markami wolumenowymi, a półką zarezerwowaną przez konkurentów z Monachium czy Stuttgartu.

Ile pali Mazda CX-30? Spalanie

Jest też druga strona medalu, która w pewnym sensie tłumaczy nieco niższą kwotę zakupu (o której za chwilę) Mazdy CX-30. Dźwięk zamykania drzwi wciąż jest nieprzyjemny dla ucha, sposób pracy automatycznej skrzyni biegów przywodzi na myśl rok 2012, a fotele niezmiennie mają siedzisko zaprojektowane pod anatomię kierowcy o typowo azjatyckim wzroście. Nie każdemu podpasuje też relacja mocy do osiągów. Układ napędowy w testowanym aucie ma całkiem słuszną moc 186 KM, a czas przyspieszenia do setki to aż 9 sekund. Fakt, mamy tu automat i napęd na 4 koła (poprawny, ale z wyraźną preferencją przedniej osi), ale konkurenci wydają się być znacznie żwawsi.

Reklama

Średnie zużycie paliwa w mieście? Na dłuższych, miejskich odcinkach (silnik dość wolno nabiera temperatury) bez problemu da się zejść poniżej 7 l/100 km i to przy trzaskającym mrozie, ale w trasie, przepisowa prędkość autostradowa winduje spalanie do około 8 l/100 km. Nie są to może złe wyniki, ale na próżno szukać w nich rewolucyjnej oszczędności. Kierowcom, którzy jeżdżą głównie po mieście polecamy wersję przednionapędową - będzie nieco lżejsza i w optymalnych warunkach żwawsza. Warto również zastanowić się nad… skrzynią ręczną, zamiast automatu. Jeśli korki wam niestraszne i na dodatek czerpiecie radość z prowadzenia, z "manuala" w Maździe będziecie bardzo zadowoleni - mało kto potrafi robić tak przyjemne w obsłudze mechanizmy, jak inżynierowie z Hiroszimy.

Mazda CX-30 e-Skyactiv X / dziennik.pl / Maciej Lubczyński

Mazda CX-30 - cena i wyposażenie

Auto jest korzystnie wycenione i nieźle wyposażone już w podstawowej wersji. Za Mazdę CX-30 trzeba zapłacić minimum 119 500 zł, a bez dopłaty możemy liczyć na adaptacyjny tempomat, 16-calowe felgi, system multimedialny z Apple CarPlay i Android Auto, a także skórzaną kierownicę. Oprócz tego, w bazowej wersji Prime-Line znalazły się tylne czujniki parkowania, system dostępu bezkluczykowego, elektrycznie składane lusterka boczne, LED-owe reflektory, kamera cofania i ekran head-up. Wstydu nie ma - za takie udogodnienia w klasie premium trzeba słono dopłacać. Ceny, nawet w topowej odmianie nie przekraczają 140 000 zł.

Mazda CX-30 e-Skyactiv X / dziennik.pl / Maciej Lubczyński

Testowany przez nas egzemplarz miał 18-calowe felgi, nieco bardziej zaawansowany system bezkluczykowy, reagujący na oddalanie się od samochodu, a także system audio Bose, który domyślnie gra bardzo basowo, ale po chwili spędzonej w ustawieniach dźwięku staje się jednym z lepszych systemów nagłośnienia w tej klasie. Auto w specyfikacji ze zdjęć ma też ładną tapicerkę z jasnej skóry - warto do niej dopłacić, bo jest miła w dotyku i ożywia dość surowe wnętrze.

Mazda CX-30 - warto?

Czy dla niezłego komfortu, charakterystycznego designu i wyposażenia z górnej półki warto wybrać CX-30? Kwestia gustu, choć solidności i zalet tu nie brakuje. Kluczowe pozostaje to, jak "dogadamy się" z silnikiem, który pracuje pod maską. Wolnossąca jednostka nie robi wrażenia osiągami i nie zapewnia uczucia wgniatania w fotel - nie każdemu jest to jednak potrzebne. Mazda CX-30 pozostaje jedną z ciekawszych propozycji w segmencie i nie dziwi fakt, że od lat cieszy się niemałym zainteresowaniem wśród klientów.

Mazda CX-30 e-Skyactiv X / dziennik.pl / Maciej Lubczyński
Mazda CX-30 e-Skyactiv X / dziennik.pl / Maciej Lubczyński
Mazda CX-30 e-Skyactiv X / dziennik.pl / Maciej Lubczyński
Mazda CX-30 e-Skyactiv X / dziennik.pl / Maciej Lubczyński
Mazda CX-30 e-Skyactiv X / dziennik.pl / Maciej Lubczyński
Mazda CX-30 e-Skyactiv X / dziennik.pl / Maciej Lubczyński
Mazda CX-30 e-Skyactiv X / dziennik.pl / Maciej Lubczyński
Mazda CX-30 e-Skyactiv X / dziennik.pl / Maciej Lubczyński