BMW XM jest prezentem na 50. urodziny sportowego działu M i zarazem drugim w jego historii modelem, po słynnym M1 z lat 70. ubiegłego wieku, który nie ma odpowiednika w „cywilnej” gamie BMW. Przez jednych już okrzyknięte zostało najbrzydszym SUV-em świata, inni zachwycają się jego oryginalnością. I choć tak polaryzuje, to wiele wskazuje na to, że klienci chcący zwrócić na siebie uwagę, właśnie dostali idealne ku temu narzędzie.

Reklama

Wiadomo, SUV-y są teraz modne, a przy okazji stanowią maszynki do zarabiania pieniędzy, zwłaszcza w klasie premium. Czy w dążeniu do maksymalizacji zysków BMW nie zagubiło jednak gdzieś charyzmy, z jaką kojarzone są od lat modele M? Po pierwszych jazdach testowych nie tylko ja mam tu wątpliwości.

BMW XM – zachwyt czy obrzydzenie?

Zacznę od designu, bo to pierwsze co przykuwa uwagę w przypadku tego modelu. Kiedy pierwszy raz zobaczyłem BMW XM na zamkniętym pokazie w Kalifornii, w pierwszej chwili byłem zaskoczony odwagą stylistów, a jeszcze bardziej faktem, że udało im się przekonać decydentów marki, do wdrożenia tego kolosa do produkcji. Po chwili przyszła refleksja, że może o to chodziło, by auto wywoływało właśnie taką reakcję. Jest bowiem w tym nadwoziu coś, co budzi odrazę, ale z drugiej strony nie pozwala oderwać od niego oczu.

BMW XM / BMW / BMW

Potężne nerki grilla szczerzą się w uśmiechu, a wąskie podwójne ledowe światła wyglądają jakby XM mrużył oczy z cyniczną pogardą patrząc na rywali. Pas przedni, pokrywa silnika czy panele boczne z wyrzeźbionymi przetłoczeniami prężą muskuły, a ścięty tył z dużym dyfuzorem i czterema, ustawionymi pionowo końcówkami wydechu sugerują sportowy potencjał. Agresywności dodają osłony nadkoli i gigantyczne, nawet 23-calowe koła (do wyboru są jeszcze 21- lub 22-calowe). BMW zapewnia, że listwy okienne oraz wygrawerowane na tylnej szybie dwa loga marki to nawiązanie do kultowego M1, ale przyznam, że trudno szukać podobieństw między rasowym coupé, a gigantycznym SUV-em. Auto ma w końcu ponad 5,1 m długości oraz 2,2 m szerokości.

BMW XM / BMW / BMW

Po kilku miesiącach już na polskiej premierze, nieco zmieniłem zdanie co do prezencji tego kolosa, gdy na parkingu na lotnisku w Gdańsku zobaczyłem ustawione w rzędzie XM-ki w różnych konfiguracjach kolorystycznych i ze złotymi lub czarnymi detalami wykończenia. Nie dziwię, że BMW liczy, iż głównymi rynkami dla tego modelu będą USA, Chiny i Bliski Wschód. Zresztą idę o zakład, że tak wyzywający design zachęci z pewnością niejednego klienta w Europie. To chyba jednak przemyślana strategia…

BMW XM – we wnętrzu czuć pieniądz

O ile stylistyka nadwozia może wywoływać kontrowersje, o tyle to, co dostajemy w kabinie, budzi raczej tylko zachwyt. Przestronne wnętrze XM stanowi wspaniałą interpretację luksusowego salonu, w którym kunsztownie połączono ultranowoczesny świat elektroniki z wysmakowanymi eleganckimi dodatkami ze skóry, drewna, karbonu i metalu. Cyfrowy kokpit z 12,3-calowymi zegarami oraz 14,9-calowym ekranem perfekcyjnego systemu multimedialnego dominuje na desce rozdzielczej. Na życzenie dostępne jest wykończenie brązową skórą vintage, które wzmacnia poczucie ekskluzywności. Sportowe, konturowe fotele mają szeroki zakres elektrycznej regulacji ustawień, a do tego funkcje podgrzewania, wentylacji i kilka rodzajów masażu. Część przeznaczoną dla pasażerów BMW określa mianem M Lounge i rzeczywiście imponuje ona ilością miejsca i komfortem wspieranym przez super miękkie poduszeczki. Duże wrażenie robi też podsufitka o trójwymiarowej strukturze oraz ambientowe podświetlenie, które po zmroku zapewnia niesamowity, nastrojowy klimat. Każdy detal wydaje się uzasadniać cenę samochodu, a przecież do wyboru jest mnóstwo ekskluzywnych opcji, które gwarantują pełną personalizację auta. Tak, takie wnętrze równie dobrze pasowałoby do flagowej limuzyny.

BMW XM / BMW / BMW
BMW XM / BMW / BMW
BMW XM / BMW / BMW

Bagażnik ma pojemność 527 l, a po rozłożeniu dzielonych w stosunku 40:20:40 oparć kanapy nawet 1820 l. Warto jednak zwrócić uwagę, że pod podłogę nic się nie wciśnie, a przestrzeń częściowo ogranicza gustowna torba na przewód do ładowania baterii.

BMW XM – najmocniejszy na razie SUV marki

Zaopatrzony w wiedzę, że na razie to najmocniejszy seryjny SUV BMW ze zdziwieniem przyjąłem fakt, że po ciśnięciu przycisku startera samochód nie przywitał się typowym dla modeli M radosnym warknięciem z wydechu, tylko cyfrowym dżinglem, po którym rozbłysły cyfrowe zegary. Marnym pocieszeniem jest to, że skomponował go słynny Hans Zimmer. On też odpowiada za generowane przez głośniki brzmienie informujące przechodniów o zbliżającym się powoli aucie oraz gdy jedziemy w trybie czystoelektrycznym. A właśnie w takim aktywuje się napęd każdorazowo po wciśnięciu przycisku zapłonu. BMW XM to w końcu hybryda plug-in, w której 4,4-litrowe V8 o mocy 489 KM wspierane jest przez zintegrowany z automatyczną skrzynią biegów M Steptronic silnik elektryczny dostarczający 197 KM. Łączna moc układu to 653 KM i moment obrotowy 800 Nm (przypomnę tylko, że jesienią w ofercie pojawi się wariant XM Lebel Red, który dysponuje mocą 748 KM i momentem 1000 Nm). Do wyboru są trzy główne tryby pracy układu: Electric, Hybrid i eControl oraz mnóstwo indywidualnych ustawień, w których można dopasować działanie poszczególnych elementów systemu napędowego do własnych preferencji.

BMW XM / BMW / BMW
BMW XM / BMW / BMW

Wróćmy do trybu elektrycznego. Akumulator litowo-jonowy o pojemności użytkowej 25,7 kWh pozwala poruszać się bezemisyjne z prędkością do 140 km/h i na dystansie nawet ponad 80 km. Silnik elektryczny musi jednak poradzić sobie z masą ponad 2,7 tony, co z oczywistych względów temperuje dynamikę, ale podczas płynnego przyspieszania radzi sobie stosunkowo dobrze, tym bardziej że 280 Nm momentu dostępne jest w każdej chwili. Nawet ciszę we wnętrzu da się tolerować w warunkach miejskich, ale po wyjeździe na trasę i próbach bardziej agresywnej jazdy lepiej przejść na tryb hybrydowy, z opcją Sport lub Sport Plus, które dodatkowo otwierają klapy w wydechu i momentami do wnętrza dociera wreszcie bardziej soczyste i pożądane brzmienie. Do korzystania z pełnego stada koni mechanicznych generowanych przez układ hybrydowy trzeba jednak podchodzić z wyczuciem. Wciśnięcie gazu w podłogę nie oznacza bowiem natychmiastowej reakcji, jaką znam choćby z X5 M, tylko chwilę zawahania się i dopiero mocne pchnięcie auta do przodu, czasem z delikatnym szarpnięciem, po którym XM potwierdza swoją siłę. Wgryza się w asfalt i przyjemnie wciska w fotel, wywołując uśmiech na twarzy kierowcy. Dane o osiągach to potwierdzają. Przyspieszenie do setki trwa tylko 4,3 s. Prędkość maksymalna to 250 km/h (270 z pakietem M Driver)!

BMW XM / BMW / BMW
Reklama

BMW XM – twardo, pewnie, ale…

Adaptacyjne zawieszenie z aktywną 48-voltową stabilizacją przechyłów, progresywny układ kierowniczy, tylne koła skrętne oraz tylny mechanizm różnicowy M Sport to dobra podstawa do zapewniania doskonałych wrażeń na drodze. I rzeczywiście XM dostarcza ich sporo, zachowując się jak bezlitosna, wyrachowana, ale i ciężka maszyna. Tłumienie nierówności jest twarde albo bardzo twarde, swoje dokładają też 23-calowe koła. W efekcie nawet przy spokojniejszej jeździe i najbardziej komfortowych ustawieniach ubytki czy pofałdowania nawierzchni są odczuwalne we wnętrzu, a to psuje przyjemność prowadzenia. Delikatną preferencję tylnej osi da się odczuć na szybkich zakrętach, auto pozostaje jednak stabilne i bezlitośnie pewne, choć miałem wrażenie pewnej sztuczności w działaniu układu kierowniczego. Zawsze można natomiast liczyć na asekurację ze strony pokładowej elektroniki. Na trasie świetnie sprawdzał się np. aktywny tempomat pozwalając na niemal półautomatyczną jazdę.

BMW XM / BMW / BMW
BMW XM / BMW / BMW

BMW XM – klub dla najbardziej wymagających

Warto wiedzieć, że kupno nowego XM otwiera przed właścicielem wrota do ekskluzywnego BMW Excellence Club, którego członkami mogą zostać tylko właściciele najwyższych modeli BMW: 7, i7, X7, 8, M8 i właśnie XM. To nowa inicjatywa marki adresowana do najbardziej wymagających klientów, którzy będą mogli uczestniczyć w różnego rodzaju wydarzeniach kulturalnych, festiwalach i wystawach organizowanych nie tylko przez BMW. W maju będzie to np. 76. Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Cannes czy Concours d’elegance Villa d’Este nad jeziorem Como, gdzie zjadą fani klasycznej motoryzacji. W ramach Excellence Club oferowane będą kursy szkoleniowe BMW M Driving Exprerience, udział w projektach BMW Art Club, a nawet w przedpremierowych pokazach nowych modeli marki.

BMW XM – najdroższe BMW w historii

Po jazdach premierowych flagowym modelem działu M mam mieszane uczucia. To w końcu najdroższe seryjnie produkowane BMW w historii marki – trzeba na nie wydać minimum 950 tys. zł (XM Lebel Red będzie jeszcze droższy) – i oczekiwałem od niego chyba czegoś więcej. Owszem, zachwyca wnętrzem i wyposażeniem, ale nie daje tyle frajdy z jazdy, jaką odczuwałem prowadząc inne modele ze stajni M GmbH. A może po prostu te kilka godzin za jego kierownicą to zbyt krótko, aby poznać XM z lepszej strony… Nie mam jednak wątpliwości, że chętnych na ten model brakować nie będzie.

BMW XM / BMW / BMW
BMW XM / BMW / BMW
BMW XM / BMW / BMW
BMW XM / BMW / BMW
BMW XM / BMW / BMW
BMW XM / BMW / BMW
BMW XM / BMW / BMW
BMW XM / BMW / BMW
BMW XM / BMW / BMW