Dwudrzwiowy tiger kub został zaprojektowany tak, by kosztować ok. 3 tys. dolarów, czyli niewiele ponad 7 tys. zł. Tym samym arabski samochodzik będzie miał zbliżoną cenę do taniego auta indyjskiej marki Tata. Hindusi pochwalą się nim 10 stycznia na targach samochodowych w stolicy Indii, New Delhi.
Jednak nie ma co spodziewać się aż tak śmiałych kształtów, jakie dostanie tiger kub. Ze zdjęcia widać, że bliżej mu do samarta fortwo. Cacko z Emiratów może rozpędzić się do 100 km/h, a na setkę spala około 3,5 l benzyny.
Samochód będzie eksportowany do Indii i krajów Afryki. Władze producenta nic nie wspominają o Polsce.
Dziennikarz. W branży od czasów, kiedy w poszukiwaniu auta jechało się w niedzielę na giełdę samochodową, a radio z odtwarzaczem kasetowym było luksusem na równi z klimatyzacją. Dziś lubi auta elektryczne, ale ciągle szanuje silnik Diesla – nie tylko w czołgu. Testuje motoryzacyjne nowości i donosi o gorących premierach z prezentacji. Poza motoryzacją śledzi przepisy ruchu drogowego oraz wszystko, co związane z bezpieczeństwem. Uważa, że w pracy liczy się efekt i dopracowanie tematu.
