Posłowie Platformy Obywatelskiej chcą zmian ustawy o drogach publicznych i kilku innych ustaw. Projekt właśnie wpłynął do Sejmu. Jednym z nowych pomysłów jest m.in. danie inspektorom transportu drogowego prawa kierowania do sądów wniosków o ukaranie właścicieli aut, którzy nie wskażą osoby kierującej pojazdem w chwili zarejestrowania przez fotoradar wykroczenia - donosi "Rzeczpospolita". 

Tym samym politycy Platformy chcą zamknąć furtkę dającą właścicielom samochodów możliwości uniknięcia mandatu. Inspektorzy mają też zyskać prawo do występowania przed sądem w roli oskarżyciela. 

Projekt PO przewiduje też, że wpływy z kar i grzywien nałożonych przez Inspekcję Transportu Drogowego, w tym z mandatów, będą trafiały na konto Krajowego Funduszu Drogowego z przeznaczeniem na poprawę bezpieczeństwa. 

O jakich pieniądzach mowa? Tylko w 2013 roku minister finansów Jacek Rostowski założył 1,5 mld zł wpływu z mandatów za przekroczenie prędkości.

Jednak szczytny cel to nie wszystko - jak czytamy w dzienniku autorzy projektu, pod hasłem "bezpieczeństwo" wpisują także "finansowanie działań głównego inspektora transportu drogowego". Mówiąc wprost - z kieszeni kierowców finansowane będzie działanie "sieci fotoradarowej" czyli centrum automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym. 

W projekcie PO jest też zapis przewidujący to, że "minimum 50 proc. wpływów z mandatów musi zostać przeznaczonych na bezpieczeństwo". Tego co stanie się z pozostałymi złotówkami z kieszeni kierowców posłowie nie mówią.