Jednak to nie zabawka, ale prawdziwy symulator do badań kierowców. Ważne głowy w Toyocie doszły do wniosku, że można budować jeszcze bezpieczniejsze auta, tylko trzeba sprawdzić zachowania osoby siedzącej za kierownicą.

Specjalne siłowniki wywołują drgania i pochylenia podobne do tych z realnej jazdy. System oddaje także przeciążenia działające na człowieka. Dzięki szynom urządzenie jeździ 35 metrów wzdłuż lub 20 m na lewo i prawo. Może też obracać się o 330 stopni.

Konstruktorzy twierdzą, że urządzenie jest jednym z najbardziej realistycznie oddających warunki drogowe. Wewnętrzne ściany wyłożono ekranami, które wyświetlają wirtualną szosę, pobocze i krajobrazy.

Na środku parkuje lexus naszpikowany tysiącami czujników nadających informacje do komputera. Kiedy tylko kierowca "ruszy z miejsca", zaczyna się test. Słychać silnik, szum opon, a system zabiera się do pracy - widzi zmęczenie, przysypianie, bada refleks, wykrywa nawet… chorobę.

Symulator stoi centrum technicznym Toyoty w Susono. Plotki o tym, że inżynierowie wgrali do symulatora najnowszą wersję "Gran Turismo", są niepotwierdzone…