AAA Auto wpadło pod lupę Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów Tomasza Chróstnego. Wszystko z powodu podejrzanych praktyk jednego z największych dealerów samochodów używanych w Polsce.
Klienci AAA Auto często na etapie podpisywania umowy sprzedaży dowiadywali się, że muszą zapłacić za dodatkowe usługi, o których nie byli wcześniej informowani. Często na stronach dealera oraz zewnętrznych ogłoszeniach nie dołączano informacji, że podczas transakcji do ceny samochodu zostanie doliczona opłata za dodatkową usługę. To nie koniec dyskusyjnych stosowanych przez dealera.
AAA Auto dopisywało dodatkowe koszty i ubezpieczenie do rachunku
– poinformował UOKiK w komunikacie.
Sprzedawcy wskazywali różne powody naliczenia opłaty. Czasami była to „opłata za przygotowanie auta”, innym razem za "dezynfekcję w związku z sytuacją epidemiologiczną" lub po prostu "opłata za sprawdzenie legalności pojazdu".
Konsumenci poinformowali UOKiK o tym, że często w ofercie był automatycznie uwzględniany produkt ubezpieczeniowy, którego wcale nie zamierzali kupować. Natomiast na stronie internetowej dealera można było znaleźć informacje na temat ubezpieczenia zdrowotnego czy ubezpieczenia assistance, których ceny nie miały doliczonego podatku VAT.
- poinformował Tomasz Chróstny, Prezes UOKiK.
AAA Auto unikało odpowiedzialności za wady samochodów? UOKiK sprawdzi umowy
UOKiK wszczął odrębne postępowanie w sprawie umów stosowanych przez Autocentrum AAA Auto. Urząd podejrzewa, że w umowach sprzedaży stosowano klauzule, które pozwalały dużemu graczowi uchylać się od odpowiedzialności za ewentualne wady pojazdu. Na razie to tylko zarzuty, ale jeśli się potwierdzą – kara może być surowa. Spółce grozi grzywna w wysokości do 10 proc. rocznego obrotu, a do tego będzie musiała natychmiast zaprzestać takich praktyk.
- poinformował UOKiK w komunikacie.