Toyota Mirai nowej, drugiej generacji jest już dostępna w Polsce. Na początek sprzedaży japoński producent przewidział pulę ok. 100 sztuk tego elektrycznego auta z ogniwami wodorowymi. I jak się okazuje lwia część samochodów już została sprzedana, w dodatku bez jazdy próbnej czy dotykania.

Reklama

– Mogę potwierdzić, że 40 egzemplarzy najnowszej Toyoty Mirai zamówiła jedna z polskich spółek technologicznych – powiedział dziennik.pl Robert Mularczyk, PR Senior Manager Toyota Motor Poland i Toyota Central Europe.

Zygmunt Solorz buduje stacje wodorowe szybciej niż rządowe spółki

Nieoficjalnie udało się nam ustalić, że ta tajemnicza spółka z polskim kapitałem należy do imperium Zygmunta Solorza. Biznesmen na początek planuje zbudować dwie stacje tankownia wodoru – pierwsza zacznie działać do połowy roku w okolicy Konina, gdzie należący do niego koncern energetyczny ZE PAK (Zespół Elektrowni Pątnów Adamów Konin) planuje także stworzyć potężną elektrownię fotowoltaiczną. Druga stacja wodorowa ruszy w Warszawie od września 2021 roku. Tym samym właściciel Polsatu okaże się pierwszy i skuteczniejszy niż PGNiG. Przypominamy, że państwowy gigant w sierpniu 2020 roku zapowiadał zbudowanie swojej pierwszej stacji. Także Orlen i Lotos od minionego roku snują wodorowe plany...

Toyota Mirai / dziennik.pl

– W obecnym roku skupiamy się na budowie jednej z największych w Polsce farm fotowoltaicznych o mocy nominalnej 70 MWp zlokalizowana w gminie Brudzew we wschodniej części województwa wielkopolskiego i modernizacji kotła K-7, w elektrowni Konin o mocy 50 MW przeznaczonego do spalania biomasy na potrzeby m.in. przyszłej produkcji wodoru – powiedział dziennik.pl Maciej Łęczycki, rzecznik prasowy ZE PAK.

Skąd u jednego z najbogatszych Polaków takie zainteresowanie wodorem? Łęczycki wskazał, ze obie inwestycje wpisują się w transformację energetyczną Grupy ZE PAK SA, która rozpoczęła się już w 2018 roku. Spółka chce odejść od wytwarzaniu prądu z węgla brunatnego i zamierza skupić się na zielonej energii. Stąd firma planuje sama produkować wodór metodą elektrolizy i tak wytworzone paliwo dystrybuować do stacji tankowania pojazdów osobowych i autobusów rozlokowanych w wielu miejscach kraju. Do procesu elektrolizy wykorzystywana będzie energia elektryczna wytworzona w jednostkach wytwórczych elektrowni Konin pracujących w oparciu o biomasę – jednostkach OZE, w tym z nowego bloku biomasowego powstałego w wyniku konwersji kotła węglowego na kocioł zasilany biomasą. ZE PAK utrzymuje, że w pierwszym etapie budowy wytwórni wodoru zapotrzebowanie na energię elektryczną wyniesie 2,5 MW, a po wyposażeniu modułu w drugi elektrolizer 5 MW co pozwoli na produkcję 2 ton wodoru na dobę. Jeden elektrolizer pozwoli na eksploatację ok. 50 autobusów na dobę, z których każdy przejeżdża dziennie ok. 250 km.

Toyota Mirai / dziennik.pl

Prąd z wodoru. Moda z Japonii

Pierwsza strategia wodorowa pojawiła się w Japonii w 2017 roku. Polska na poważnie ma zająć się wodorem na przełomie marca i kwietnia tego roku. Pierwsza faza potrwa do 2024 roku i zakłada, że wodór będzie wykorzystywany głównie w transporcie (autobusy i ciężarówki). Kiedy większe miasta wprowadzą autobusy z ogniwami paliwowymi, wtedy też ma nastąpić rozbudowa infrastruktury tankowania wodoru.

Faza druga w latach 2025-2030 przewiduje rozwój gałęzi gospodarki korzystającej z wodoru, czyli transportu kolejowego i morskiego. Wtedy też sieć stacji tankowania powinna zapewniać swobodne przemieszczanie. W 2030 roku nastąpi trzecia faza – wówczas analitycy przewidują rozwój paliw syntetycznych na bazie wodoru. Technologia ogniw ma zyskiwać na popularności w kolejnictwie czy transporcie morskim.

Nowa Toyota Mirai / Toyota

Gdzie tankować wodór?

Reklama

Pod koniec 2020 roku na całym świecie działały 553 stacje tankowania wodoru. A w pierwszych tygodniach 2021 roku powstało 7 nowych, przy czym już istnieją plany dotyczące 225 kolejnych stacji – wylicza organizacja H2stations.org.

Analitycy spodziewają się jednak szybkiego przyrostu. W 2025 rok ma ich być 3 tys., a do 2030 rok liczba poszybuje do 45 tys. W Polsce na rozwój infrastruktury tankownia wodoru przeznaczono 2 mld zł. Do 2022 roku przewidziano wybudowanie 11 stacji. Przynajmniej dwie pojawią się jeszcze w 2021 – to punkty stworzone przez Solorza. A do 2025 roku sieć mają stanowić 32 stacje w największych miastach. Ich rozmieszczenie ma pozwalać na swobodne wykorzystanie zasięgu elektrycznych samochodów z ogniwami paliwowymi.

Stacje tankowania wodoru w Europie - mapa nie uwzględnia projektu ZE PAK / H2stations.org

Czym jeździć?

A pierwszym samochodem tego typu dostępnym w Polsce będzie właśnie Toyota Mirai II generacji, która do salonów trafi w czerwcu.

Nowa Mirai to niemal 5-metrowa limuzyna w stylu coupe. I tylko z nazwą nawiązuje do pierwszego wcielenia. Samochód powstał na tylnonapędowej platformie GA-L (z rodziny TNGA), którą japoński koncern wykorzystuje w modelach Lexusa. Zastosowanie tej architektury – obok lepszej przestronności wnętrzu w porównaniu do poprzednika – dało miejsce na trzeci zbiornik wodoru. A to przyczyniło się do zwiększenia zasięgu...

Toyota Mirai / dziennik.pl
Toyota Mirai / dziennik.pl

Teraz zbiorniki są ułożone w literę T. Najdłuższy zamocowano pod podłogą (na środku platformy), dwa mniejsze poprzecznie pod tylnymi siedzeniami i bagażnikiem. Łącznie mieści się w nich 5,6 kg wodoru (142,2 l), czyli o 1 kg więcej niż w pierwszym modelu. Same pojemniki na wodór mają mocniejszą, wielowarstwową konstrukcję - są bardzo lekkie i odporne na przestrzelenie. Wodór stanowi 6 proc. łącznej masy paliwa i zbiorników. Architektura TNGA umożliwiła także przesunięcie zestawu ogniw paliwowych z dotychczasowego miejsca pod podłogą kabiny do przedniej części samochodu pod maską. Bardziej kompaktowa bateria trakcyjna oraz silnik elektryczny ukryto nad tylną osią. Korzyściami z takiej konfiguracji są obniżony środek ciężkości oraz idealny rozkład masy (Mirai II waży ok. 1,9 t) między przodem i tyłem w proporcji 50:50 – oba te czynniki mają kapitalne znaczenie dla właściwości jezdnych. W ocenie Japończyków wodorowa Mirai zapewnia stabilność na poziomie aut spalinowych z silnikiem z przodu.

Toyota Mirai / Toyota

W ogniwach paliwowych zastosowano polimer w stanie stałym, tak jak w poprzednim modelu. Zestaw jednak jest mniejszy i użyto w nim mniej ogniw (330 zamiast 370). Mimo to maksymalna moc skoczyła ze 114 kW do 128 kW. Taką sztuczkę umożliwiła większa gęstość mocy, która wzrosła z 3,1 kW/l do 5,4 kW/l (z wyjątkiem krańcowych ogniw). Inżynierowie Toyoty poprawili także odporność napędu na niskie temperatury powietrza. Teraz samochód powinien szybciej uzyskać pełną moc nawet przy -30 stopniach Celsjusza. Osiągi? Silnik synchroniczny z magnesami stałymi produkuje 182 KM i 300 Nm. Taki potencjał ma sprawić, że to auto od zera do 100 km/h przyspieszy w 9,2 sekundy. Prędkość maksymalną ograniczono do 175 km/h.

Toyota Mirai / dziennik.pl

Nowa Toyota Mirai. Zasięg większy o 30 proc.

Nowy Mirai dostał wysokonapięciowy akumulator litowo-jonowy, który zastąpił baterię niklowo-wodorkową. Nowa bateria jest mniejsza, bardziej energooszczędna i wydajna. Zawiera 84 ogniwa, a jej napięcie znamionowe wzrosło do 310,8 V z 244,8 V, zaś pojemność wynosi 4 Ah (pojemność baterii w Mirai pierwszej generacji to 6,5 Ah). Masa akumulatora została ścięta z 46,9 do 44,6 kg. Moc wzrosła z 25,5 kW x 10 sekund do 31,5 kW x 10 s. Mniejsze wymiary baterii pozwoliły przenieść ją za oparcie tylnej kanapy, gdzie nie ogranicza miejsca w kabinie ani w bagażniku. Wszystkie zmiany i nowe rozwiązania mają sprawić, że zasięg Mirai drugiej generacji wzrośnie o około 30 proc. w porównaniu do obecnego wcielenia, które przejeżdża dystans od 500 do ponad 700 km. Szybkie obliczenie i wygląda na to, że nowa wodorowa Toyota pokona od 650 do ponad 910 km za jednym tankowaniem (w kilka minut).

Toyota Mirai / dziennik.pl

Oczyszczanie powietrza podczas jazdy

Mirai nie tylko nie emituje żadnych spalin – z jej wydechu ulatuje para wodna – ale oczyszcza powietrze podczas jazdy. Nowy model został wyposażony w katalityczny filtr wbudowany we wloty powietrza, które jest doprowadzane do ogniw paliwowych. Filtr z włókniny wychwytuje mikroskopijne cząsteczki zanieczyszczeń, w tym dwutlenek siarki (SO2), tlenki azotu (NOx) i cząstki stałe PM 2.5. Rozwiązanie to usuwa od 90 do 100 proc. zanieczyszczeń o średnicy od 0 do 2,5 mikrona z powietrza przelatującego przez system ogniw paliwowych. Ryotaro Shimizu, główny inżynier Mirai nowej generacji, pokazał egzemplarz, który do tej pory oczyścił już 728 tys. lirów powietrza. Jak wyjaśnił, to ekwiwalent powietrza pozwalającego oddychać 40 osobom przez rok. W Polsce Toyota Mirai kosztuje od 299 tys. zł.

Toyota Mirai / dziennik.pl
Toyota Mirai / Toyota
Toyota Mirai / Toyota
Toyota Mirai / Toyota
Toyota Mirai / Toyota