Przegląd techniczny samochodu będzie prowadzony na nowych zasadach. Poza fotografowaniem każdego auta podczas badania, kierowcy powinni liczyć się z dotkliwymi karami za spóźnienie. Konsekwencje przewidziano też dla diagnostów za nieuczciwe praktyki. Tak rewolucyjne zmiany miały wejść w życie z 1 stycznia 2020 roku. Jednak do dziś nikt nie wykonał nawet jednego zdjęcia na ścieżce diagnostycznej stacji kontroli pojazdów? O przyczyny dziennik.pl zapytał Ministerstwo Infrastruktury, które jest autorem reformy. I okazuje się, że na drodze pojawiły się zakręty…

Reklama

– Projekt przedmiotowej ustawy 21 października 2020 r. został skierowany do uzgodnień międzyresortowych i konsultacji publicznych. Obecnie analizowane są uwagi, propozycje i postulaty zgłoszone w ramach konsultacji publicznych i uzgodnień międzyresortowych – powiedział dziennik.pl Szymon Huptyś, rzecznik prasowy Ministerstwa Infrastruktury. – Na tym etapie prac jest jeszcze za wcześnie na określenie ostatecznego kształtu zaproponowanych w nowelizacji rozwiązań. Ponadto, z uwagi na złożoność regulacji i dużą liczbę uwag, a także konieczność przeprowadzenia prac parlamentarnych nad projektem ustawy, termin wejścia w życie nowych rozwiązań ulegnie przesunięciu. Obecnie jest jednak za wcześnie, aby podać dokładną datę obowiązywania nowych zasad przeprowadzania badań technicznych pojazdów – wyjaśnił.

Więcej światła na sytuację związaną z nowymi zasadami przeglądów technicznych rzucił Marcin Barankiewicz, prezes Polskiej Izby Stacji Kontroli Pojazdów.

– Termin od samego początku był nierealny. Bardzo mnie dziwi, że powstał taki chaos informacyjny – powiedział nam Barankiewicz. – Projekt został skierowany do konsultacji. Wyznaczono termin 30 dni. Dosyć długi, ale świadczący o tym, że Ministerstwo Infrastruktury chce ten projekt rzetelnie skonsultować. Czas na przesyłanie uwag upływał 20 listopada 2020 roku. Według mojej wiedzy uwag jest bardzo dużo, o różnym ciężarze gatunkowym, od drobnych po kierunkowe. Jest szansa na to, że nowe przepisy będą lepiej skonsultowane niż poprzednim razem. Ministerstwo zaktualizowało przewidywany termin wejścia w życie nowych przepisów na II kwartał 2021 roku – wyjaśnił.

Przegląd techniczny po nowemu na wiosnę. Jakie zmiany?

Czyli nowe przepisy mają szansę wejść w życie wiosną. A jakich zmian powinni spodziewać się kierowcy po zakończeniu konsultacji?

Polska Izba Stacji Kontroli Pojazdów w piśmie do ministerstwa ocenia projekt jako... wadliwy. Diagności nie kryją rozczarowania, że dostali do oceny zaledwie mały fragment zmian. Brakuje im projektów aktów wykonawczych, które dałby pełny obraz nowych obowiązków i wymogów związanych z badaniami technicznymi. Mimo tego feleru przedstawiciele PISKP na 18 stronach zgłosili przeszło 30 uwag do nowelizacji przepisów prawa o ruchu drogowym.

Przegląd techniczny samochodu / PAP / Marcin Bielecki

Kierowca zaskarży przegląd auta od razu

Kierowców powinny zainteresować propozycje diagnostów dotyczące powtórnych badań technicznych. Rządowa propozycja przewiduje, że jeśli ktoś uzna, że przegląd jego auta został przeprowadzony z naruszeniem przepisów prawa, to ma możliwość ponownej kontroli (w pod nadzorem pracownika Transportowego Dozoru Technicznego) w ciągu 2 dni roboczych od pierwszej. Jeśli powtórzone badanie okaże się pomyślne dla skarżącego kierowcy, wtedy ten nic nie płaci. Koszt pokryje przedsiębiorca prowadzący daną stację.

Zdaniem PISKP to rozwiązanie jest krzywdzące, ponieważ tak długi termin pozwala posiadaczowi pojazdu na wykonanie dowolnych napraw lub modyfikacji. – W takiej sytuacji nie będzie możliwe stwierdzenie, czy diagnosta wykonując badanie pierwotne faktycznie popełnił błąd lub wykonał je niezgodnie z przepisami – zauważają przedstawiciele branży i proponują, by wprowadzić wymóg kwestionowania badania od razu po jego wykonaniu. A diagnosta zgłoszone zastrzeżenia powinien dokumentować na zaświadczeniu i przesłać do bazy CEP.

Droższe badanie techniczne?

PISKP podnosi też temat podwyżek opłat za badanie techniczne. Diagności domagając się od ministerstwa nowych stawek przypominają, że obowiązujące dziś pozostają niezmienne od 2004 roku. Postulat podpierają szczegółowymi wyliczeniami. W ich ocenie na przestrzeni przeszło 16 lat w górę poszły koszty podatków, energii, ogrzewania, ZUS, minimalnej pensji czy sprzętu potrzebnego do przeprowadzania przeglądów. Jeśli resort przychyli się do prośby o wprowadzenie zmian, wówczas kierowcy zapłacą więcej. Na tym jednak nie koniec.

Przedstawiciele branży odnieśli się też do kar dla przedsiębiorców prowadzących SKP. Resort chce, by groziło im do 10 tys. zł kary, jeśli dopuszczą oni do przeprowadzenia badania technicznego przez osobę niebedącą diagnostą lub przegląd będzie realizowany nieprawidłowo i w dodatku bez wymaganego sprzętu kontrolno-pomiarowego czy w budynku niespełniającym wymagań. Zdaniem PISKP to zbyt dotkliwe konsekwencje, szczególnie mając na uwadze "obecną sytuację gospodarczą oraz od wielu lat niezmienne opłaty za badania techniczne". Stąd proponują obniżenie grzywny do 5 tys. zł.

Prawo jazdy i dowód rejestracyjny / dziennik.pl

Kary dla kierowców za spóźnienie na przegląd

Diagności podnoszą też problem kierowców spóźniających się na przegląd. Ministerstwo ustawą chce wprowadzić nową opłatę za przeprowadzenie badania technicznego po terminie wpisanym w dowodzie rejestracyjnym. Zakłada, że jeśli ktoś stawi się na przegląd po upływie 30 dni po wyznaczonej dacie, wówczas będzie musiał zapłacić podwójną stawkę opłaty, którą miałby wyjąć z kieszeni dotrzymując terminu. Dziś badanie techniczne samochodu osobowego kosztuje 97 zł. 162 zł jeśli auto jest wyposażone w instalację gazową LPG. Przegląd okresowy motocykla to 62 zł, a ciężarówki 153 zł.

Pieniądze za przegląd od spóźnialskich przedsiębiorca prowadzący stację kontroli pojazdów ma oddawać do skarbca Dyrektora Transportowego Dozoru Technicznego podległego resortowi infrastruktury. Zdaniem PISKP proponowane przepisy nie określają kwestii związanych z odprowadzeniem podatku VAT – w projekcie nie określono czy do TDT trafia kwota netto czy brutto. Do tego diagności proponują by dodatkową opłatę, traktowaną jako karę dla kierowcy, przekazywać jednak bezpośrednio do Skarbu Państwa jak ma to miejsce np. przypadku mandatów.

Koniec przekrętów? Zdjęcia dowodem przez dwa nie pięć lat

Diagności uważają, że obowiązek przechowywania zdjęć potwierdzających obecność pojazdu na badaniach technicznych przez 5 lat to zdecydowanie za długo. Z wyliczeń PISKP wynika, że każda stacja (jest ich ponad 5,3 tys., rocznie przeprowadzają 19 mln badań) musiałaby w tym czasie przechowywać średnio nawet 89 tys. zdjęć (5 fotografii jednego pojazdu). Dlatego proponują dwa rozwiązania: wysyłać pliki do Centralnej Ewidencji Pojazdów, tak by nie gromadzić ich na dyskach w SKP, a jeśli nie da się tego zrobić, to przynajmniej skrócić termin przechowywania zdjęć do 2 lat. Ponieważ, jak argumentują, im dłuższy okres przechowywania zdjęć i ich masa, tym będzie to bardziej kosztowne dla przedsiębiorców.

Po co tyle zachodu? Fotografie mają stanowić dowód i umożliwić identyfikację oraz weryfikację, czy dany pojazd faktycznie został poddany przeglądowi. Dokumentacja przeglądu będzie musiała zawierać wyraźne zdjęcia przedstawiające całą bryłę samochodu z dwóch przekątnych z przodu i z tyłu oraz wskazanie drogomierza. To oznacza koniec podbijania pieczątki w dowodzie rejestracyjnym auta, które nawet nie pojawiło się ścieżce diagnostycznej stacji kontroli pojazdów.

Przegląd techniczny samochodu / PAP / Marcin Bielecki

Przegląd techniczny samochodu z hakiem

Izba zwraca też uwagę na problem dodatkowych badań technicznych pojazdów z hakiem holowniczym. Obecnie diagności nie mogą przesyłać do CEP wyniku kontroli – zapisywane są w SKP w trybie awaryjnym. A to rodzi niejasności co do płatności. Niektóre stacje w myśl zalecenia resortu cyfryzacji nie pobierają od kierowców pieniędzy. Część jednak wymaga opłaty ewidencyjnej, argumentując, że należy się ona za przeprowadzone badanie. W ocenie PISKP wystarczy uzupełnić katalog o dodatkowe badanie techniczne i zniknęłaby luka istniejąca od 13 listopada 2017 roku.

Zrobisz przegląd kontrolny

Przedstawiciele PISKP proponują także rozszerzenie listy badań technicznych o przegląd na wniosek właściciela auta (np. przed dłuższym wyjazdem czy dla skontrolowania jakości naprawy wykonanej w serwisie) czy kontrolę samochodu zarejestrowanego za granicą, gdy wygasa ważność przeglądu z kraju "macierzystego".

Do tego Izba podniosła problem pojazdów przeznaczonych do sportów motorowych (przecież rajdówki w trakcie zawodów przemieszczają się także po drogach publicznych). PISKP chce zlikwidować lukę prawną i wskazuje na konieczność regulacji warunków technicznych (ewentualnego ich wyłączenia) dla takich aut.

Przegląd techniczny to obowiązek

– Przeprowadzenie badania technicznego to obowiązek każdego właściciela samochodu powiedziała dziennik.pl Magda Zglińska, reprezentująca operatora systemu Yanosik. – Pojawia się jednak pytanie, gdzie najlepiej go wykonać? Aby pomóc kierowcom w podjęciu tej decyzji udostępniliśmy w naszej aplikacji opcję "Warsztaty". Dzięki niej użytkownicy mogą sprawdzić jakie serwisy znajdują się w okolicy i przede wszystkim jak są oceniane przez klientów. Najlepsi mechanicy otrzymują certyfikat potwierdzający najwyższą jakość usług i obsługi – wyjaśniła.

Przegląd techniczny samochodu / ITS