Przegląd techniczny samochodu będzie prowadzony na nowych zasadach. Poza fotografowaniem każdego auta podczas badania, kierowcy powinni liczyć się z dotkliwymi karami za spóźnienie. Konsekwencje przewidziano też dla diagnostów za nieuczciwe praktyki. Tak rewolucyjne zmiany miały wejść w życie z 1 stycznia 2020 roku. Jednak do dziś nikt nie wykonał nawet jednego zdjęcia na ścieżce diagnostycznej stacji kontroli pojazdów? O przyczyny dziennik.pl zapytał Ministerstwo Infrastruktury, które jest autorem reformy. I okazuje się, że na drodze pojawiły się zakręty…
– powiedział dziennik.pl Szymon Huptyś, rzecznik prasowy Ministerstwa Infrastruktury. – – wyjaśnił.
Więcej światła na sytuację związaną z nowymi zasadami przeglądów technicznych rzucił Marcin Barankiewicz, prezes Polskiej Izby Stacji Kontroli Pojazdów.
powiedział nam Barankiewicz. – – wyjaśnił.
Przegląd techniczny po nowemu na wiosnę. Jakie zmiany?
Czyli nowe przepisy mają szansę wejść w życie wiosną. A jakich zmian powinni spodziewać się kierowcy po zakończeniu konsultacji?
Polska Izba Stacji Kontroli Pojazdów w piśmie do ministerstwa ocenia projekt jako... wadliwy. Diagności nie kryją rozczarowania, że dostali do oceny zaledwie mały fragment zmian. Brakuje im projektów aktów wykonawczych, które dałby pełny obraz nowych obowiązków i wymogów związanych z badaniami technicznymi. Mimo tego feleru przedstawiciele PISKP na 18 stronach zgłosili przeszło 30 uwag do nowelizacji przepisów prawa o ruchu drogowym.
Kierowca zaskarży przegląd auta od razu
Kierowców powinny zainteresować propozycje diagnostów dotyczące powtórnych badań technicznych. Rządowa propozycja przewiduje, że jeśli ktoś uzna, że przegląd jego auta został przeprowadzony z naruszeniem przepisów prawa, to ma możliwość ponownej kontroli (w pod nadzorem pracownika Transportowego Dozoru Technicznego) w ciągu 2 dni roboczych od pierwszej. Jeśli powtórzone badanie okaże się pomyślne dla skarżącego kierowcy, wtedy ten nic nie płaci. Koszt pokryje przedsiębiorca prowadzący daną stację.
Zdaniem PISKP to rozwiązanie jest krzywdzące, ponieważ tak długi termin pozwala posiadaczowi pojazdu na wykonanie dowolnych napraw lub modyfikacji. – – zauważają przedstawiciele branży i proponują, by wprowadzić wymóg kwestionowania badania od razu po jego wykonaniu. A diagnosta zgłoszone zastrzeżenia powinien dokumentować na zaświadczeniu i przesłać do bazy CEP.
Droższe badanie techniczne?
PISKP podnosi też temat podwyżek opłat za badanie techniczne. Diagności domagając się od ministerstwa nowych stawek przypominają, że obowiązujące dziś pozostają niezmienne od 2004 roku. Postulat podpierają szczegółowymi wyliczeniami. W ich ocenie na przestrzeni przeszło 16 lat w górę poszły koszty podatków, energii, ogrzewania, ZUS, minimalnej pensji czy sprzętu potrzebnego do przeprowadzania przeglądów. Jeśli resort przychyli się do prośby o wprowadzenie zmian, wówczas kierowcy zapłacą więcej. Na tym jednak nie koniec.
Przedstawiciele branży odnieśli się też do kar dla przedsiębiorców prowadzących SKP. Resort chce, by groziło im do 10 tys. zł kary, jeśli dopuszczą oni do przeprowadzenia badania technicznego przez osobę niebedącą diagnostą lub przegląd będzie realizowany nieprawidłowo i w dodatku bez wymaganego sprzętu kontrolno-pomiarowego czy w budynku niespełniającym wymagań. Zdaniem PISKP to zbyt dotkliwe konsekwencje, szczególnie mając na uwadze "obecną sytuację gospodarczą oraz od wielu lat niezmienne opłaty za badania techniczne". Stąd proponują obniżenie grzywny do 5 tys. zł.
Kary dla kierowców za spóźnienie na przegląd
Diagności podnoszą też problem kierowców spóźniających się na przegląd. Ministerstwo ustawą chce wprowadzić nową opłatę za przeprowadzenie badania technicznego po terminie wpisanym w dowodzie rejestracyjnym. Zakłada, że jeśli ktoś stawi się na przegląd po upływie 30 dni po wyznaczonej dacie, wówczas będzie musiał zapłacić podwójną stawkę opłaty, którą miałby wyjąć z kieszeni dotrzymując terminu. Dziś badanie techniczne samochodu osobowego kosztuje 97 zł. 162 zł jeśli auto jest wyposażone w instalację gazową LPG. Przegląd okresowy motocykla to 62 zł, a ciężarówki 153 zł.
Pieniądze za przegląd od spóźnialskich przedsiębiorca prowadzący stację kontroli pojazdów ma oddawać do skarbca Dyrektora Transportowego Dozoru Technicznego podległego resortowi infrastruktury. Zdaniem PISKP proponowane przepisy nie określają kwestii związanych z odprowadzeniem podatku VAT – w projekcie nie określono czy do TDT trafia kwota netto czy brutto. Do tego diagności proponują by dodatkową opłatę, traktowaną jako karę dla kierowcy, przekazywać jednak bezpośrednio do Skarbu Państwa jak ma to miejsce np. przypadku mandatów.
Koniec przekrętów? Zdjęcia dowodem przez dwa nie pięć lat
Diagności uważają, że obowiązek przechowywania zdjęć potwierdzających obecność pojazdu na badaniach technicznych przez 5 lat to zdecydowanie za długo. Z wyliczeń PISKP wynika, że każda stacja (jest ich ponad 5,3 tys., rocznie przeprowadzają 19 mln badań) musiałaby w tym czasie przechowywać średnio nawet 89 tys. zdjęć (5 fotografii jednego pojazdu). Dlatego proponują dwa rozwiązania: wysyłać pliki do Centralnej Ewidencji Pojazdów, tak by nie gromadzić ich na dyskach w SKP, a jeśli nie da się tego zrobić, to przynajmniej skrócić termin przechowywania zdjęć do 2 lat. Ponieważ, jak argumentują, im dłuższy okres przechowywania zdjęć i ich masa, tym będzie to bardziej kosztowne dla przedsiębiorców.
Po co tyle zachodu? Fotografie mają stanowić dowód i umożliwić identyfikację oraz weryfikację, czy dany pojazd faktycznie został poddany przeglądowi. Dokumentacja przeglądu będzie musiała zawierać wyraźne zdjęcia przedstawiające całą bryłę samochodu z dwóch przekątnych z przodu i z tyłu oraz wskazanie drogomierza. To oznacza koniec podbijania pieczątki w dowodzie rejestracyjnym auta, które nawet nie pojawiło się ścieżce diagnostycznej stacji kontroli pojazdów.
Przegląd techniczny samochodu z hakiem
Izba zwraca też uwagę na problem dodatkowych badań technicznych pojazdów z hakiem holowniczym. Obecnie diagności nie mogą przesyłać do CEP wyniku kontroli – zapisywane są w SKP w trybie awaryjnym. A to rodzi niejasności co do płatności. Niektóre stacje w myśl zalecenia resortu cyfryzacji nie pobierają od kierowców pieniędzy. Część jednak wymaga opłaty ewidencyjnej, argumentując, że należy się ona za przeprowadzone badanie. W ocenie PISKP wystarczy uzupełnić katalog o dodatkowe badanie techniczne i zniknęłaby luka istniejąca od 13 listopada 2017 roku.
Zrobisz przegląd kontrolny
Przedstawiciele PISKP proponują także rozszerzenie listy badań technicznych o przegląd na wniosek właściciela auta (np. przed dłuższym wyjazdem czy dla skontrolowania jakości naprawy wykonanej w serwisie) czy kontrolę samochodu zarejestrowanego za granicą, gdy wygasa ważność przeglądu z kraju "macierzystego".
Do tego Izba podniosła problem pojazdów przeznaczonych do sportów motorowych (przecież rajdówki w trakcie zawodów przemieszczają się także po drogach publicznych). PISKP chce zlikwidować lukę prawną i wskazuje na konieczność regulacji warunków technicznych (ewentualnego ich wyłączenia) dla takich aut.
Przegląd techniczny to obowiązek
powiedziała dziennik.pl Magda Zglińska, reprezentująca operatora systemu Yanosik. – – wyjaśniła.