– Jesteśmy przekonani, że docelowo za lat 10, 15, 20 wszyscy będziemy jeździć samochodami w pełni elektrycznymi, czyli takimi ładowanymi z gniazdka. Ale dzisiaj jeszcze nie nadszedł czas na auta elektryczne – stwierdził Witold Nowicki, wiceprezes Toyoty w Europie Centralnej podczas kongresu ImPact Mobility Revolution w Katowicach i wskazał, że w ocenie japońskiego producenta obecnie samochodem o niskiej emisji jest hybryda silnika elektrycznego i spalinowego.

– Zdecydowanie wszyscy powinniśmy mieć strategię długoterminową i w tej strategii powinniśmy dążyć do tego, by jeździć samochodami zeroemisyjnym. Ale w ciągu najbliższych pięciu, dziesięciu lat musimy zbudować pewien pomost i to musi być technologia, która zapewni dostępność tych aut. Dzisiaj wydaje się, że alternatywą są samochody hybrydowe, które zapewniają obniżenie emisji. To rozwiązanie, które już teraz funkcjonuje i zapewnia nam niskoemisyjną jazdę po mieście, gdzie ponad połowę czasu poruszamy się dzięki energii elektrycznej – zauważył.

Zdaniem wiceszefa Toyoty w Europie Centralnej auta na prąd z gniazdka w przyszłości będą rozwiązaniem głównie dla metropolii, gdzie będzie można je ładować np. w nocy.

– Alternatywnym rozwiązaniem do napędu w pełni elektrycznego, dzięki któremu będzie możliwa znacznie dłuższa podróż, jest samochód napędzany ogniwem paliwowym. Gdzie uzyskuje się energię elektryczną z reakcji wodoru i tlenu – powiedział Nowicki.

ZOBACZ rozmowę...

Paliwo przyszłości? "W Polsce moglibyśmy nim zasilać rocznie około 6 mln aut"

Jak podkreślił, wtedy znika ograniczenie w postaci długiego czasu ładowania, bo taki samochód można zatankować w ciągu 2-3 minut. – Także zasięg nie stanowi problemu pod warunkiem, że będziemy mieli po drodze stację wodorową – zauważył przedstawiciel japońskiej marki.

– Uważamy, że w pewnym momencie, w przyszłości wszyscy będziemy jeździć pojazdami zeroemisyjnymi. Jednak nie koniecznie muszą to być tylko i wyłącznie samochody elektryczne ładowane z gniazdka. Dużą alternatywą są auta napędzane wodorem, tym bardziej, że tego wodoru jest wszędzie bardzo dużo – stwierdził.

Polska jest piątym lub szóstym producentem wodoru na świecie. Policzyliśmy, że gdyby ten wodór udało się przerobić na czysty wodór, to moglibyśmy zasilać rocznie około 6 mln aut wodorowych. Według nas wodór jest zdecydowanie alternatywnym paliwem przyszłości zeroemisyjnej – powiedział dziennik.pl Witold Nowicki, wiceprezes Toyoty w Europie Centralnej.

Podkreślił, że wiele gospodarek światowych, jak Japonia czy Chiny, stawia na komplementarne rozwiązania – i samochody napędzane prądem z gniazdka, i wodorowe. – Wodór może napędzać nie tylko samochody, ale i ciężarówki, autobusy, kolej, statki, nawet samoloty – wyliczył.

Zapytany o niedawno ogłoszone plany japońskiej marki dotyczące wprowadzenia aut elektrycznych, przypomniał, że Toyota już produkowała takie samochody przez wiele lat (RAV4 i iQ).

– Nie uciekamy od tej technologii. Niedawno w Szanghaju pokazaliśmy model C-HR z silnikiem elektrycznym. W 2020 roku będziemy mieli dwa, trzy pojazdy z silnikami elektrycznymi. Więc także ta technologia jest uznawana przez Toyotę za alternatywną, wprowadzamy ją do sprzedaży. Ale patrząc na koszty tych samochodów, koszty baterii to wydaje się ciągle, że rynek nie jest jeszcze gotowy płacić tak duże pieniądze za samochody elektryczne. Właściwie nie ma kraju w Europie, gdzie ludzie bez dopłat sami spontanicznie kupowaliby samochody elektryczne – ocenił wiceprezes Toyoty w Europie Centralnej.