Iskra-1 to policyjny sprzęt przeklinany nie tylko przez kierowców. Pomiary wykonywane tym urządzeniem mogą okazać się bardzo nieprecyzyjne. Przykładem niech będzie sytuacja, kiedy drogą porusza się wiele aut – wtedy może dojść do zawyżenia prędkości nawet o 40 km/h. Jeśli funkcjonariusz drogówki namierzy kierowcę w ten sposób w terenie zabudowanym, wówczas spotkanie zakończy się odebraniem prawa jazdy. Wystarczy przecież jechać 61 km/h, by Iskra-1 pokazała na wyświetlaczu przekroczenie dopuszczalnej prędkości o 50 km/h.
Tematem Iskry w rękach polskiej policji zainteresował się poseł Zbigniew Ajchler (Klub Parlamentarny Platforma Obywatelska - Koalicja Obywatelska).
– zauważa parlamentarzysta i przypomina, że potrzebę wycofania tego sprzętu z zgłaszali sami policjanci.
– podkreśla Ajchler. grzmi poseł i domaga się ich wycofania bez dalszej zwłoki .
Polityk przypomina, że na przestrzeni ostatnich lat wykonanych zostało wiele testów i doświadczeń, które jednoznacznie wskazują na wadliwość funkcjonowania tego urządzenia.
– wskazuje i dalej podpierając się instrukcją zaznacza, że pomiarów nie można dokonywać na łuku drogi albo jeśli kąt pomiędzy policjantem a torem jazdy samochodu przekracza 10 stopni. Zalecenia dotyczą również pomiarów dokonywanych w pobliżu linii wysokiego napięcia.
twierdzi poseł, który w swojej interpelacji do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji domaga się wyjaśnienia, dlaczego radary Iskra-1 (oraz podobne) są ciągle wykorzystywane przez policję. Chce też wiedzieć, kiedy te urządzenia znikną z polskich dróg.
Pyta również MSWiA o negatywny wpływ tego sprzętu na wizerunek policjantów oraz instytucji państwa. – skwitował Zbigniew Ajchler.
Co na to szefowa MSWiA Elżbieta Witek? Na razie cisza. W myśl regulaminu Sejmu odpowiedzi na interpelację musi udzielić pisemnie i nie później niż w terminie 21 dni od daty otrzymania zapytania od parlamentarzysty. A my trzymamy rękę na pulsie.