Z cyklicznych badań prowadzonych przez Stowarzyszenie Kraków Miastem Rowerów wynika, że przez ostatnie 10 lat ruch tym środkiem transportu stale rósł. W najbardziej popularnych miejscach przejazdowych nawet trzykrotnie. Brakuje sprawozdań, które pokazują skalę zjawiska w całym kraju. Jest jednak kilka wskaźników pośrednich, świadczących o tym, że zjawisko jest żywiołowe. Sprzedaż rowerów rośnie. Z badań zleconych przez Polskie Stowarzyszenie Rowerowe wynika, że w ubiegłym roku ten rynek wart był ponad 1 mld zł. W samej Polsce produkuje się ich prawie milion rocznie. Z kolei w większych miastach duży wzrost ruchu wynika m.in. z wprowadzenia systemów rowerów publicznych. W Warszawie na prawie 200 stacjach na chętnych czeka ponad 2,5 tys. rowerów.
Infrastruktura bez planu
Teza o braku infrastruktury dla rowerzystów jest nieco wyeksploatowana. Zresztą z roku na rok jest lepiej. Znacznie większym problemem jest ich przypadkowe rozmieszczenie. W miastach jak Rzeszów, Gdańsk czy Kraków jest ich nieco ponad 100 km (w każdym z nich). W znacznie większej Warszawie prawie 400 km.
- twierdzi Marcin Dumnicki ze Stowarzyszenia Kraków Miastem Rowerów. Często dochodzi do sytuacji kuriozalnych, gdy droga rowerowa kończy się pośrodku niczego albo biegnie raz jedną, raz drugą stroną kilkupasmowej drogi, a cyklista musi ją przecinać co kilkaset metrów. - tłumaczy Dumnicki.
Nie ma ogólnopolskich wzorów dobrego wykonania tego typu dróg, ale w niektórych miastach przyjmuje się "standardy", według których powinny one powstawać. Ale nawet tam nie zawsze da się je od samorządów wyegzekwować. Pojawiają się szacunki, z których wynika, że w Polsce 90 proc. infrastruktury rowerowej powinno być przebudowane.
Ostatnio coraz więcej mówi się także o wprowadzeniu kontrapasów, czyli wytyczenia na niewielkich jezdniach jednokierunkowych oddzielnego pasa drogi, po którym cykliści mogliby jechać pod prąd. To rozwiązanie od pewnego czasu działa w Trójmieście, a także w Krakowie. Jego krytycy mówią, że szczególnie niebezpieczne będzie wyjeżdżanie rowerzysty z takiej ulicy na skrzyżowanie. O tym, czy obawy okażą się uzasadnione, przekonamy się za jakiś czas. Na razie kontrapasów jest zbyt mało i działają zbyt krótko, by wyciągać wnioski.
Przepisy, których wielu cyklistów nie zna
Zupełnie innym problemem jest to, że choć rowerzyści są pełnoprawnymi uczestnikami ruchu drogowego, to tak naprawdę wielu z nich nie zna zasad poruszania się po drogach publicznych. By prowadzić auto, trzeba mieć prawo jazdy. Gdy osoba pełnoletnia jedzie rowerem, żaden dokument nie jest wymagany (karty rowerowe dotyczą osób nieletnich). Tak więc cyklista, który jedzie np. trzypasmową drogą, po której oprócz samochodów osobowych poruszają się także ciężarówki i autobusy, nie musi do końca się orientować, kto ma pierwszeństwo na skrzyżowaniu.
- twierdzi Marek Konkolewski z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji. - dodaje.
Ze statystyk policyjnych wynika, że rowerzyści powodują mniej niż 40 proc. wypadków, w których biorą udział - za większość z nich odpowiedzialni są kierowcy. Ale wśród tych zawinionych przez cyklistów prawie połowa wynika z nieprzestrzegania pierwszeństwa przejazdu. Drugą najczęstszą przyczyną tego typu wypadków jest nieprawidłowe wykonywanie manewru skrętu.
Wyższa kultura jazdy na rowerze
Co można zrobić, by bezpieczeństwo i zarazem kultura jazdy rowerzystów były większe? – przekonuje Marcin Dumnicki. Cykliści powinni pamiętać o odpowiednim oświetleniu, a także o tym, że przejeżdżanie po pasach dla pieszych jest zabronione (rower trzeba przeprowadzać). Z drugiej strony, korzystając z chodnika (jest to dozwolone m.in. wtedy, gdy opiekujemy się dziećmi do lat 10 lub "gdy szerokość chodnika wzdłuż drogi, po której ruch pojazdów jest dozwolony z prędkością powyżej 50 km/h, wynosi co najmniej dwa metry"), trzeba wiedzieć o tym, że piesi mają pierwszeństwo.
ZOBACZ TAKŻE: Mucha płacze na wizji: Ile jeszcze musimy znieść pijanych debili?>>>