Zielony "kogut" w lusterku? Zrób wolną drogę

Zielony, błyskający sygnał zamontowany w niepozornej Skodzie już niebawem możesz zobaczyć we wstecznym lusterku swojego samochodu. Wtedy najlepiej ustąp miejsca, bo takim autem prawdopodobnie pędzi strażak OSP wezwany do swojej jednostki, by wziąć udział w akcji.

Reklama

Nowe przepisy, przygotowane przez grupę senatorów Trzeciej Drogi, wprowadzają zmiany, które pozwolą druhom OSP używać zielonych, błyskowych lamp w prywatnych samochodach – donosi RMF FM. Co powinni o tej nowości wiedzieć kierowcy?

Zielone światło w samochodzie tylko dla strażaka OSP

Włączanie tego specjalnego sygnału, według projektu ustawy, byłoby możliwe wyłącznie w uzasadnionych sytuacjach. Warto podkreślić: zielona lampa nie zmieni prywatnego auta w pojazd uprzywilejowany.

Kierowcy widzący w lusterku auto z zielonym błyskiem nie będą mieli prawnego obowiązku przepuszczania samochodu strażaka. Jednak zielony sygnał ma za zadanie ułatwić przejazd osobie spieszącej na wezwanie alarmowe poprzez uprzejmość innych uczestników ruchu.

Jak to ma działać w praktyce? Kierowca musi wiedzieć

  • To nie jest "kogut" uprzywilejowany: Zielone światło nie daje prawa do łamania przepisów, przejeżdżania na czerwonym czy wymuszania pierwszeństwa.
  • Sygnał grzecznościowy: To jasny komunikat dla innych kierowców: W tym aucie siedzi strażak, który właśnie jedzie na wezwanie. Jeśli możesz, ułatw mi przejazd.
  • Koniec z korkami: Rozwiązanie ma być zbawienne zwłaszcza w większych miejscowościach, gdzie strażacy często tracą cenne minuty, stojąc w zatorach drogowych.

Ile kosztuje zielona lampa i kto za nią zapłaci?

Zgodnie z projektem, strażacy będą musieli zakupić sygnalizatory z własnej kieszeni. Nie jest to jednak duży wydatek. Poseł Bartosz Romowicz, zaangażowany w projekt, sprawdził to osobiście:

– To kosztuje siedemnaście złotych na zagranicznych platformach zakupowych, a około czterdziestu złotych w polskim sklepie. To nie jest wielki wydatek – zaznacza polityk.

Bat na oszustów. Dmuchają na zimne

Ustawodawcy przewidzieli, że znajdą się osoby chcące nadużywać zielonego światła. Dlatego w Sejmie trwają prace nad doprecyzowaniem sankcji karnych. Za bezpodstawne użycie "zielonego koguta" przewidziano mandat i punkty karne. Ma to być narzędzie wyłącznie dla tych, którzy faktycznie spieszą innym na pomoc.

Kiedy nowe prawo wejdzie w życie? Prezydent popiera zmianę

Wszystko wskazuje na to, że tempo prac jest ekspresowe. Projekt ma trafić na biurko prezydenta jeszcze przed wakacjami 2026 r. Co ważne, istnieje w tej sprawie rzadkie porozumienie ponad podziałami.

Komenda Główna Państwowej Straży Pożarnej oraz MSWiA oceniają pomysł pozytywnie i rekomendują go do dalszych prac.

Reklama

Prezydent Karol Nawrocki, według zapewnień autorów projektu, zadeklarował, że nie będzie blokował przepisów poprawiających sytuację OSP.

Zielone światło w samochodzie Zielone światło w samochodzie / Tomasz Sewastianowicz