Sekunda nieuwagi kosztuje najwięcej. Tak telefon rozprasza kierowcę

Większość kierowców myśli: to tylko sekunda, sprawdzę tylko trasę. Tyle że ta sekunda przy 50 km/h to kilkanaście metrów jazdy "po omacku". Eksperci nie gryzą się w język – pisanie SMS-a czy nerwowe zerkanie na mapę w dłoni rozprasza bardziej niż jazda pod wpływem alkoholu. Reagujesz wtedy o 1/3 wolniej niż normalnie.

Reklama

Przepis jest tutaj bezlitosny: jeśli prowadzisz, nie masz prawa trzymać telefonu w ręku. Nie ma znaczenia, czy rozmawiasz, czy tylko przesuwasz palcem po mapie Google.

Rekordowy mandat za Google Maps. Zapłacił 3000 zł przez jeden błąd

Niedawno było głośno o 34-latku z Mazowsza, który na warszawskiej obwodnicy co chwilę zerkał w telefon trzymany w dłoni. Policjanci nie bawili się w upomnienia – wypisali mu aż 3000 zł mandatu. Dlaczego tak dużo? Ponieważ uznali, że jego zachowanie realnie zagrażało życiu innych.

Rekordowy mandat za Google Maps Rekordowy mandat za Google Maps / ShutterStock

Koniec z taryfą ulgową. Tak unikniesz kary za korzystanie z mapy

Znowelizowane przed dwoma laty prawo przewiduje, że za nieprawidłowe korzystanie z telefonu w czasie jazdy kierowca może dostać mandat 500 zł i aż 12 punktów karnych (przed zaostrzeniem przepisów było to tylko 5 punktów). Korzystanie z telefonu za pomocą zestawu głośnomówiącego, słuchawkowego lub gdy smartfon jest umieszczony w specjalnym uchwycie, jest dozwolone. Dlatego każdy, kto chce bezpiecznie używać nawigacji, powinien upewnić się, że telefon jest stabilnie zamocowany. To szczególnie istotne teraz, gdy policjanci w całej Polsce w ramach akcji "Bezpieczne ferie" skrupulatnie sprawdzają, jak kierowcy przestrzegają przepisów.

– Mało kierowców zdaje sobie sprawę z tego, że droga zatrzymania przeciętnego auta osobowego z prędkości 50 km/h to ponad 30 m, a odwrócenie wzroku od pola widzenia na ekran telefonu trwa przeważnie więcej niż sekundę – mówi dziennik.pl nadkomisarz Robert Opas z Komendy Głównej Policji. – Mandat karny i naliczone punkty są dotkliwe, ale najgorsze jest spowodowanie zagrożenia bezpieczeństwa, zwłaszcza przyczynienie się do wypadku, w którym ktoś ginie albo odnosi obrażenia, i to tylko dlatego, że kierowca patrzył w wyświetlacz telefonu. Należy pamiętać, że telefon zajmuje nie tylko ręce, ale przede wszystkim ogranicza świadomość i w znaczący sposób wpływa na percepcję – wyjaśnia.

Nie zobaczysz radiowozu, a dostaniesz karę. Policja używa dronów

Reklama

Policjanci do kontroli wykorzystują m.in. drony i nieoznakowane radiowozy z wideorejestratorami. Warto mieć świadomość, że nowoczesna optyka drona pozwala operatorowi bez trudu dostrzec smartfon leżący na kolanach kierowcy nawet przez przednią szybę, i to z dużej wysokości. Zanim w ogóle zauważysz patrol na horyzoncie, wykroczenie może być już nagrane w porządnej rozdzielczości.

Jednocześnie warto pamiętać, że zakaz używania telefonu nie dotyczy wyłącznie zmotoryzowanych. Rowerzyści to także grupa kierujących pojazdem, a co za tym idzie – ich również obowiązuje przepis zakazujący trzymania telefonu w ręku podczas jazdy.

Mandat dostaniesz nawet na pasach

Pieszych także dotyczą obostrzenia związane z korzystaniem z telefonu. Prawo mówi jasno: przechodząc przez jezdnię, masz patrzeć na drogę, a nie na TikToka czy Messengera. Za nieprzestrzeganie zasad grozi mandat 300 zł. Zgodnie z art. 14 pkt 8 ustawy Prawo o ruchu drogowym:

  • Pieszym zabrania się korzystania z telefonu lub innego urządzenia elektronicznego podczas wchodzenia lub przechodzenia przez jezdnię (...) w sposób, który prowadzi do ograniczenia możliwości obserwacji sytuacji na drodze lub torowisku.
Policja kontroluje kierowców przy pomocy dronów Policja kontroluje kierowców przy pomocy dronów / Policja