Polska porażka w drugą rocznicę ujawnienia praktyk Volkswagena. Warszawski sąd okręgowy odrzucił pozew zbiorowy przeciwko niemieckiemu koncernowi z siedzibą w Wolfsburgu. Sędzia Joanna Bitner, przewodnicząca trzyosobowego składu orzekającego, sam pozew określiła przy tym jako, tu cytat: "dziwny wręcz niechlujny".
Co na to przedstawiciele Stowarzyszenia Osób Poszkodowanych przez Spółki Grupy Volkswagen AG?
- wyjaśnił nam Kacprzak.
Prawnik zapowiedział, że stowarzyszenie nie składa broni i będzie się odwoływać. - przekonuje Kacprzak.
Jeśli jednak tak się nie stanie, wówczas polskim kierowcom, którzy zgłosili się do pozwu trudno byłoby uzyskać jakiekolwiek pieniądze. Każdy z nich musiałby indywidualnie dochodzić swoich roszczeń w niemieckich sądach - ocenił adwokat.
Aferę VW nagłośniła amerykańska Agencja Ochrony Środowiska. We wrześniu 2015 roku Volkswagen przyznał się do zainstalowania w około 11 mln samochodów oprogramowania pomagającego fałszować wyniki pomiarów zawartości tlenków azotu w spalinach silników Diesla. Oprogramowanie pomyślano tak sprytnie, by w celach oszczędnościowych wyłączało system neutralizowania tlenków azotu podczas codziennej jazdy samochodem i włączało go po rozpoznaniu, że silnik poddawany jest testom.
Co na to Volkswagen?
- powiedział dziennik.pl Tomasz Tonder, szef biura prasowego VW. - oświadczył przedstawiciel niemieckiej marki.
Przypomniał, że chodzi o starsze modele aut (silnik EA189), które nie są oferowane w salonach sprzedaży. Do tej pory akcji serwisowej zostało poddanych 6,28 mln samochodów (stan na 30 października), to jest ok. 70 procent klientów w całej Europie.
- podkreślił Tonder. Wskazał, że dilerzy do akcji są przygotowani bardzo dobrze, czego potwierdzeniem mają być komentarze kierowców.
- powiedział nam Tomasz Tonder.
Wskazał, że w Polsce jak dotąd było to 57 reklamacji, czyli 0,1 procenta klientów. I każdy z tych przypadków jest badany indywidualnie ze względu na różny wiek i przebieg samochodu.
- skwitował przedstawiciel VW.
Czego domagają się polscy kierowcy?
W dokumentacji zebranej przez polskie stowarzyszenie StopVW.pl mowa o grupie około 4000 poszkodowanych, których łączna wysokość roszczeń wynosi ponad 100 mln zł.
Zdaniem przedstawicieli stowarzyszenia, niemiecki koncern mógł wprowadzić na Polski rynek nawet ok. 200 tys. samochodów z wadliwym oprogramowaniem, które fałszowało poziom emisji spalin. Według Volkswagen Group Polska do naszego kraju trafiło ok. 140 tys. takich pojazdów.
- wyjaśnia nam Kacprzak. wyjaśnia mecenas.
Ale Polacy nie tylko "w kupie" chcą dochodzić odszkodowania. Kacprzak przyznaje, że w sądach toczą się sprawy indywidualnych kierowców. wyjaśnia nam adwokat.
VW w aktualnie produkowanych silnikach jest najczystszy?
Warto zaznaczyć, że nie tylko Volkswagen ma na sumieniu kombinowanie w przeszłości. Z badania przeprowadzonego w 2016 roku przez organizację pozarządową Transport & Environment wynika, że ok. 29 mln samochodów wyposażonych w silniki Diesla przekracza obowiązujące normy emisji spalin Euro 5 i Euro 6.
Jeśli chodzi o poszczególne marki, to według raportu T&E Volkswagen wypada najlepiej, "tylko" dwukrotnie przekraczając obecnie obowiązujące normy Euro 6 (chodzi o silniki nowe, montowane obecnie). Najgorzej wypadają: Fiat, Alfa Romeo i Suzuki (15-krotne przekroczenie norm), Renault, Dacia i Nissan (ponad 14 razy) oraz Opel-Vauxhall (10 razy).
Najwięcej "podrasowanych" samochodów wyliczono we Francji (5,5 mln), w Niemczech (5,3 mln), Wielkiej Brytanii (4,3 mln) oraz we Włoszech (3,1 mln). Po polskich drogach jeździ 430 tys. takich "brudnych" aut z silnikiem Diesla.