W skrócie dla kierowców (stan na rano 4 marca):
- Benzyna 95: Sprawdziłem – na Circle K już 6,34 zł/l. Prognoza: może dobić do 6,74 zł.
- Diesel: Na pylonach widziałem 6,59 zł/l. Prognoza: ryzyko przebicia 7 zł jeszcze dziś.
- LPG: Obecnie od 2,81 zł (Orlen) do 2,89 zł (BP). Prognoza: 3,29 zł w najbliższych dniach.
Nowe ceny paliw od 4 marca. Eksperci zaskoczeni skalą podwyżek
Sytuacja na stacjach paliw zmienia się błyskawicznie i, niestety dla naszych portfeli, drastycznie. W miarę jak działania militarne w Iranie przybierają na sile, polscy kierowcy tankują drożej z dnia na dzień.
– Ceny w hurcie wystrzeliły. Sam olej napędowy podrożał o ponad 400 zł na metrze sześciennym w ciągu jednej doby, a kolejny tak duży skok może nastąpić lada moment – ostrzega Jakub Bogucki, analityk portalu e-petrol.pl.
Nie tylko benzyna 95 dostała przyspieszenia
W ocenie eksperta kierowcy już powinni szykować się na podwyżki rzędu nawet 40 groszy na litrze w ramach tylko jednej zmiany cenników. Sprawdziłem osobiście, jak te prognozy przekładają się na rzeczywistość na pylonach. I muszę zwrócić honor ekspertom – podwyżki już tu są.
Na stacji Circle K, którą odwiedziłem o świcie, diesel kosztował już 6,59 zł/l, a benzyna 95 dobiła do poziomu 6,34 zł/l. To oznacza, że po dodaniu zapowiadanych korekt hurtowych, lada moment za ON zapłacimy na tej stacji 7 złotych.
Na innych stacjach sytuacja wygląda podobnie. Na Orlenie cena za popularną "95-kę" wynosi obecnie 6,22 zł/l. Dodając do tego prognozowane wzrosty, już jutro możemy zobaczyć tam kwoty rzędu 6,60-6,70 zł.
LPG przebije psychologiczną barierę
Właściciele samochodów z instalacją gazową również nie mają powodów do śmiechu. Na odwiedzonych przeze mnie stacjach BP oraz Circle K autogaz kosztuje już 2,89 zł/l. Na Orlenie jest tylko symbolicznie taniej – 2,81 zł/l.
Jeśli uwzględnimy zapowiadaną przez e-petrol.pl podwyżkę o kolejne 40 groszy, przebicie bariery 3,20 zł za litr LPG stanie się faktem jeszcze w tym tygodniu. "Tanie jeżdżenie" właśnie przechodzi do historii.
Dlaczego paliwo drożeje? Najgorsze przed nami
Za podwyżkami stoją dramatyczne wydarzenia na Bliskim Wschodzie. Zamknięcie kluczowej dla transportu ropy cieśniny Ormuz oraz ataki dronów na infrastrukturę naftową w Emiratach Arabskich wywołały panikę na giełdach. Problemy z ubezpieczeniem statków sprawiły, że ropa na światowych rynkach podrożała o 5 dolarów w zaledwie jeden dzień, osiągając poziom niemal 82 dolarów.
Analitycy skandynawskiego banku SEB kreślą cztery scenariusze. Wariant optymistyczny zakłada spadek cen poniżej 60 USD, jednak w przypadku długotrwałej blokady Cieśniny Ormuz, cena baryłki może wystrzelić nawet do 150 dolarów.
– Najbliższe dni nie przyniosą nam raczej wytchnienia – sytuacja jest bardzo napięta i wszystko wskazuje na to, że trend wzrostowy utrzyma się dłużej, co zmusi nas do przygotowania się na jeszcze wyższe rachunki przy dystrybutorach – zapowiada Jakub Bogucki.