335 fotoradarów stacjonarnych i 29 nieoznakowanych samochodów, które także działają jak fotoradary - tak w uproszczeniu wygląda dziś system automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym GITD. Tuż przed wyjazdami na Wszystkich Świętych dziennik.pl sprawdził, jak wygląda skuteczność tej sieci.

Wysyp mandatów

Tylko od stycznia do września 2014 roku wskutek wykorzystywania urządzeń rejestrujących pracownicy ITD wystawili łącznie 328 tys. mandatów. Tymczasem w całym 2013 r. inspektorzy karali kierowców 262 tys. razy. To oznacza, że choć rok się jeszcze nie skończył, wystawionych mandatów jest już aż o jedną czwartą więcej. Z czego wziął się tak poważny skok? 

- Wzrost liczby wystawionych mandatów wynika z faktu instalacji nowych urządzeń rejestrujących, których montaż zakończył się we wrześniu 2013 r. - powiedział w rozmowie z dziennik.pl Łukasz Majchrzak z Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym (CANARD). Jego zdaniem nie bez znaczenia jest też wprowadzenie nowego systemu teleinformatycznego, który znacząco ułatwił życie inspektorom. Z drugiej strony, część mandatów wystawionych w 2014 roku dotyczyła naruszeń jeszcze z roku 2013 r. 

Więcej mandatów to więcej pieniędzy

Jeśli szacunkowo przyjąć, że średni mandat wynosi 250 zł (najwyższy to 500 zł, najniższy 50 zł), to oznacza około 82 mln zł wpływów. Trzymając się tych samych założeń, w 2013 roku od kierowców ściągnięto "zaledwie" 65 mln zł. 

Pieniądze, które wpływają z mandatów wystawionych przez Inspekcję Transportu Drogowego są przekazywane na rachunek Krajowego Funduszu Drogowego, ten zaś powinien nimi finansować budowę i przebudowę dróg krajowych oraz inwestować w poprawę bezpieczeństwa na trasach krajowych. Przy okazji warto wiedzieć, że rozpoczęta w 2011 roku budowa systemu automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym do 2015 roku ma kosztować niemal 189 mln zł, z czego ponad 160 mln to pieniądze z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego. 

Kierowcy niszczą fotoradary? Owszem, ale mniej

Nie wszyscy są w stanie pogodzić się z działalnością GITD. Wciąż zdarza się, że kierowcy podpalają, zamalowują, niszczą młotkiem czy taranują fotoradary.

- W 2013 r. było 101 przypadków uszkodzenia bądź dewastacji urządzeń bądź ich obudów, natomiast w 2014 r. do końca października odnotowano 32 tego typu przypadki - mówi nam Majchrzak i dodaje, że każda z takich spraw trafia na policję. 

GITD jednak wciąż stawia nowe fotoradary. I o ile nie przewiduje dokupienia kolejnych nieoznakowanych samochodów, to szerokim gestem dokłada kolejne stacjonarne urządzenia. 

- Obecnie w ramach systemu automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym GITD funkcjonuje 335 urządzeń stacjonarnych. W ramach projektu na lata 2014-2015 zaplanowano zamontowanie 100 dodatkowych fotoradarów (35 z nich stoi już przy polskich drogach, zatem będzie ich łącznie 400) oraz 29 urządzeń rejestrujących do odcinkowego pomiaru średniej prędkości i instalację 20 urządzeń rejestrujących wjazd pojazdu na czerwonym świetle - mówi nam Łukasz Majchrzak z CANARD.

Wszystkie wymienione urządzenia mają być zamontowane do końca 2015 roku.