Ceny benzyny i oleju napędowego w przyszłym tygodniu od 28 marca mają być wyższe – zapowiadają analitycy. Jakie kwoty powitają kierowców na stacjach?

Reklama

Benzyna 95-oktanowa w mijającym tygodniu kosztowała 6,59 zł za litr, czyli o 20 groszy mniej niż tydzień wcześniej - wynika z prognozy e-petrol.pl. Najmocniej, bo aż o 30 groszy potaniał litr oleju napędowego, który w tym tygodniu kosztował średnio 7,29 zł. Cena gazu LPG pozostała na poziomie sprzed tygodnia i wyniosła 3,79 zł/l.

Ceny paliw w przyszłym tygodniu, benzyna 95 droższa

– W ostatnich dniach w portfelach kierowców zostawało nieco więcej po wizycie na stacji paliw, bo koszty tankowania spadały. Niestety kierunek i dynamika zmian na rynku hurtowym wskazują, że spadkowa tendencja na stacjach nie utrzyma się długo, a w przypadku diesla ceny znowu zaczną rosnąć – zapowiedział Jakub Bogucki z e-petrol.pl.

Reklama

Na przełomie marca i kwietnia na stacjach możemy spodziewać się cen z przedziału: 6,49-6,63 zł/l dla 95-oktanowej benzyny, 7,32-7,49 zł/l dla diesla i 3,74-3,84 zł/l dla gazu LPG.

Ceny paliw i zawirowania na rynku ropy

Zdaniem analityków niestabilna sytuacja na giełdach naftowych, gdzie cena surowca znów waha się w okolicach poziomu 120 dolarów, dla krajowego rynku paliw może oznaczać szybki koniec obniżek na stacjach. Wyższych rachunków za tankowanie szczególnie obawiać mogą się właściciele pojazdów z silnikiem Diesla.

– W tym tygodniu także ważnym ciosem dla podaży światowej może być uszkodzenie rurociągu kaspijskiego, który ropę z kazachstańskiego pola Tengiz przesyła na Morze Czarne. To kolejny ubytek w globalnym poziomie zaopatrzenia w ropę. Szacuje się, że jego sprawność może zostać przywrócona dopiero za miesiąc – zauważył Bogucki.

Wskazał jednocześnie, że na razie trudno spodziewać się wyraźnej przeceny na rynku ropy. – Wprawdzie rosyjska ropa płynie do Europy, ale pojawiają się ze strony eksportera sugestie rozliczania się za nią w rublu, co może komplikować i tak już napiętą sytuację. A co do alternatywnych wobec Rosji źródeł zaopatrzenia wciąż nie ma pewności – nawet, jeżeli uda się na nie przejść, to może to oznaczać wyraźne podwyżki kosztów. Ze strony konsumentów trudno więc o optymizm w ocenie sytuacji – skwitował analityk e-petrol.