Dziennik Gazeta Prawana logo

Tragedia na A1 nic nie zmieniła. Na autostradach wciąż pełno szaleńców

12 października 2023, 10:12
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Na autostradach nadal nie brakuje szaleńców
Na autostradach nadal nie brakuje szaleńców/Media
Głośny i tragiczny wypadek na autostradzie A1 spowodowany przez pędzącego ponad 300 km/h kierowcę nie zmienił zbyt wiele w mentalności uczestników ruchu. Wygląda na to, że autostrady i ekspresówki wciąż pełne są piratów drogowych, którzy za nic mają bezpieczeństwo.

Kierowcy szaleją na autostradach

Głośny wypadek, w którym zginęła rodzina, list gończy za kierowcą BMW, a następnie schwytanie sprawcy. Tragedia na A1 wstrząsnęła opinią publiczną - Sebastian M. pędził ponad 300 km/h, gdy zauważył jadącą lewym pasem Kię. Nie wyhamował i nie ominął auta - doprowadził do zderzenia, po którym Kia stanęła w płomieniach. Czy te wydarzenia zmieniły cokolwiek w mentalności i zachowaniu kierowców w Polsce?

wypadek-na-a1-37937747.jpg
Wypadek na A1

Kierowca Audi chciał dać nauczkę

Wygląda na to, że nie. W sieci co chwilę pojawiają się filmy dokumentujące lekkomyślną jazdę tych, którzy traktują autostrady jak drogi pozbawione limitu prędkości. Problem w tym, że nie są to niemieckie odcinki trzypasmowych dróg, a dwupasmowe trasy szybkiego ruchu, nieprzystosowane do takich różnic prędkości.

Parę dni temu w internecie został udostępniony film, na którym widać, jak Mercedes na centymetry wyprzedza zjeżdżający z lewego pasa samochód. Tym razem popis dał kierowca Audi A7, który wcielił się w rolę drogowego szeryfa. Niewykluczone, że za swoje manewry zapłaci karę.

Nagranie z kamerki może być dowodem w sprawie

Na filmie widać, jak auto z wideorejestratorem zjeżdża na lewy pas, by wyprzedzić ciężarówki poruszające się prawą stroną drogi. Nie widzimy sytuacji za pojazdem, ale z relacji nagrywającego wynika, że Audi A7 błyskawicznie dojechało do zderzaka wyprzedzającego samochodu. Opis sytuacji wskazuje na to, że prędkość Audi była tak duża, że samochód parę sekund wcześniej nie był nawet widoczny w lusterku. Czy tak było faktycznie - nie wiemy. Nie trzeba jednak wierzyć autorowi nagrania, ani analizować, czy przedstawia on sytuację obiektywnie, by stwierdzić, że to co kierowca Audi zrobił chwilę później, zasługuje na srogi mandat.

Samozwańczy szeryf z Audi

Kierowca wyprzedza auto z kamerką, a następnie hamuje przed jego maską, a wszystko to przy prędkości około 130 km/h. O ile miganie długimi i poganianie kierowcy z przodu to w większości przypadków niegroźne oznaki braku drogowej kultury, tak manewr Audi można już zakwalifikować jako stwarzający zagrożenie.

Ciekawe, czy tę opinię podzieli policja. Ze słów nagrywającego wynika, że nagranie trafi do mundurowych w celu oceny, czy kierujący Audi zasłużył na karę. Widoczne tablice rejestracyjne pozwolą bez trudu namierzyć właściciela samochodu. W czasach, w których wideorejestratory są tak powszechne, manewry zaprezentowane na filmie są jeszcze większą głupotą niż kiedyś.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Zmiany w przepisach dla kierowców, najświeższe informacje ze świata motoryzacji, premiery, testy najnowszych modeli aut, porady. Od kiedy zakaz samochodów spalinowych? Czy pieszy ma zawsze pierwszeństwo? Gdzie zainstalują nowe fotoradary i kamery odcinkowego pomiaru prędkości? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziesz w newsletterze Auto.dziennik.pl.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj