Samochód elektryczny to dla Polaka ciągle czarna magia, choć poziom wyedukowania poprawił się w ciągu minionych dwóch lat. Przynajmniej tak wynika z podsumowania 20 badań przeprowadzonych przez specjalistów polskiej firmy analitycznej InsightOut Lab do spółki z ekspertami marki Volkswagen.

Reklama

Zdaniem badaczy progres widać choćby po odpowiedzi na pytanie o liczbę zarejestrowanych w naszym kraju aut typu BEV. W 2020 roku prawidłowo na to pytanie odpowiedziało zaledwie 22 proc. ankietowanych, dziś jest to niemal co trzeci pytany (31 proc.). Przyrost świadomości dotyczącej samochodów elektrycznych byłby jeszcze szybszy, gdyby nie wmawiane nam stereotypy.

Samochód elektryczny to…

Pytani przez ekspertów respondenci uważają, że auta z napędem elektrycznym to przyszłość motoryzacji. Aż 31 proc. ankietowanych poproszonych o dokończenie zdania "samochody elektryczne to…" wskazało właśnie tę odpowiedź. Nieco mniej wybrało ekologię (13 proc.) i nowoczesność (9 proc.). Nie brakowało także sceptycznych głosów – 17 proc. było nastawionych negatywnie do aut na prąd.

Cena wciąż barierą, ale są dotacje

Reklama

Ankietowani uważają, że samochody elektryczne są tanie w utrzymaniu, a ich główną wadą jest wysoka cena. To poważny argument, bo aż 41 proc. osób deklaruje, że wybrałoby auto elektryczne, gdyby koszty jego użytkowania były porównywalne lub niższe od samochodu z silnikiem spalinowym. Według ankietowanych publiczne dotacje do zakupu aut elektrycznych są skutecznym narzędziem upowszechniania elektromobilności. Z badania, przeprowadzonego w 2020 roku wynika, że 63 proc. popierało ich wprowadzenie, w 2021 roku ten odsetek nieco zmalał, do 58 proc.

Reklama

Instalacja fotowoltaiczna plus samochód elektryczny

Pytani o chęć zakupu auta elektrycznego ankietowani są sceptyczni – z badania przeprowadzonego we wrześniu 2020 roku wynika, że 22 proc. z nich rozważyłoby zakup takiego samochodu. Ten sam wskaźnik wśród posiadaczy instalacji fotowoltaicznych mówi, że niemal co drugi z nich jest skłonny rozważyć taki zakup (48 proc.). Wreszcie dochodzimy do kolejnego pytania – czy samochody elektryczne można ładować z gniazdka, np. w garażu? Okazuje się, że tu jest krucho z wiedzą, choć sytuacja się poprawia. W 2020 roku aż 73 proc. pytanych mylnie uważało, że nie można. W 2022 roku podobnego zdania było 64 proc kierowców. Z drugiej strony – w najnowszym badaniu 13 proc. kierowców było pewnych, że auto na prąd można ładować ze zwykłego gniazdka. Dwa lata wcześniej ten odsetek wynosił zaledwie 5 proc.

Volkswagen ID.4 1ST Pro Performance / dziennik.pl

Samochód spalinowy? Wolę elektryczny

Z badania, przeprowadzonego w kwietniu 2021 roku wśród członków EV Klub Polska (stowarzyszenie zrzeszające właścicieli i użytkowników aut elektrycznych) wynika, że ich poziom zadowolenia z aut na prąd jest wysoki. Aż 97 proc. nie zamieniłoby użytkowanego samochodu na spalinowy (79 proc. – zdecydowanie nie; 18 proc. – raczej nie). 86 proc. osób, posiadających auto elektryczne, jeździ w trasy o długości przekraczającej zasięg samochodu. 65% ankietowanych właścicieli samochodów z napędem elektrycznym nigdy nie zrezygnowało z wyjazdu z powodu ograniczonego zasięgu lub długiego czasu ładowania.

Zasięg nie jest dziś problemem

Ankietowani nie zdają sobie sprawy, że dzisiejsze auta elektryczne mogą mieć zasięg przekraczający 500 km. Połowa badanych w 2022 roku kierowców jest zdania, że samochody BEV mają zasięg do 200 km. Na szczęście widać tu postęp, bo w 2020 roku twierdziło tak 61 proc. ankietowanych.

Czterech na pięciu właścicieli aut elektrycznych wyjeżdżało swoimi autami w podróże wakacyjne. Pokonywane przez nich trasy często kilkukrotnie przewyższały zasięgi ich samochodów. Dotyczy to przede wszystkim tych osób, które wyjechały w trasę dłuższą niż 1000 km, czyli ponad 1/4 ankietowanych, wyjeżdżających na wakacje BEV-em. Dla największej grupy właścicieli elektryków, dokładnie dla 39 proc., najdłuższa pokonana trasa liczyła między 300 a 600 km.

Rozładowany akumulator? Prędzej nalejesz benzyny do diesla

Właściciele samochodów elektrycznych nie podzielają obaw związanych z ryzykiem całkowitego rozładowania akumulatora. Z badania wynika, że takie sytuacje niemal się nie zdarzają – 93 proc. ankietowanych użytkowników aut BEV zrzeszonych w EV Klub Polska nigdy nie miało takiego problemu. A jeśli już do nich dochodzi, to znacznie rzadziej niż do przypadków pomylenia paliwa i wlania benzyny do baku zamiast oleju napędowego. Taki błąd zrobiło aż 14 proc. spośród badanych kierowców.

W większości samochodów konwencjonalnych łatwo o taką pomyłkę, ponieważ do szerszego wlewu auta z silnikiem Diesla łatwo wchodzi węższa końcówka pistoletu dystrybutora benzyny. Z zatankowaniem oleju napędowego do modelu benzynowego może być trudniej, ale i takie przypadki są notowane. Nalanie benzyny do oleju napędowego to kosztowny błąd, który po uruchomieniu silnika można przypłacić układem wtryskowym.

Porsche Taycan i Audi e-tron GT / Volkswagen / Mariusz Barwinski