Tomasz Sewastianowicz: Pracuje i mieszka pan w Polsce od ponad roku. Co pana zaskoczyło pozytywnie, co negatywnie?

Pavel Solc: Polskę jako kraj oraz Volkswagen Group Polska poznałem już wcześniej, z bardzo dobrej strony, moje oczekiwania dotyczące jakości życia i pracy tutaj były więc dość wysokie. I nie zawiodłem się. Polska to wspaniały kraj. W minionym roku przejechałem kilkadziesiąt tysięcy kilometrów, od morza po góry, od wschodu do zachodu. Grupa Volkswagen posiada ponad 370 punktów serwisowych i salonów sprzedaży w niemal 200 lokalizacjach. Chcę odwiedzić wszystkich inwestorów, więc sporo czasu spędzam w drodze, co pozwala mi cały czas poznawać nowe miejsca. Mówiąc o salonach muszę zaznaczyć, że bardzo pozytywnie odbieram współpracę z siecią dilerską, jest bardzo partnerska i konstruktywna, co zwłaszcza w tak trudnych czasach jest niezwykle ważne. Bardzo doceniam także silny i zaangażowany zespół jaki mamy w Volkswagen Group Polska. Jeśli chodzi o negatywne rzeczy, to martwić może bardzo stary park samochodów na polskich drogach, niestety od strony legislacyjnej niewiele dzieje się aby to zmienić. Kolejna sprawa to zawiłość niektórych przepisów i procedur, odczuwamy je np. przy budowie stacji ładowania, których realizacja bardzo przeciąga się w czasie, co z kolei hamuje rozwój elektromobilności w Polsce. Największą negatywną niespodzianką był kryzys związany z półprzewodnikami. To sytuacja bez precedensu, która bardzo mocno dotknęła całą branżę.

Reklama

Najgorsze macie już za sobą?

Sytuacja stopniowo się poprawia. W czwartym kwartale minionego roku produkcja samochodów naszych marek na Polski rynek była dużo większa niż w trzecim kwartale. Spodziewam się, że w tym i kolejnych kwartałach będzie dalej rosła i sytuacja stopniowo będzie się poprawiać w ciągu roku. Niemniej do stanu sprzed pandemii jeszcze długa droga. Mamy olbrzymi bank zebranych zamówień, które muszą zostać zrealizowane jak najszybciej, dlatego na teraz zamawiane auta czas oczekiwania wciąż jest wydłużony.

Czym Grupa VW planuje zaskoczyć kierowców w 2022 roku?

Volkswagen Group Polska reprezentuje 7 marek, są to Volkswagen Samochody Osobowe, Volkswagen Samochody Dostawcze, Skoda, Seat, Cupra, Audi i Porsche. Każda z marek przygotowuje wspaniałe nowości. Skoda zaprezentowała właśnie elektrycznego Enyaqa Coupe iV. Samochód zrobił olbrzymie wrażenie na dziennikarzach i klientach. Auto wygląda niemal jak koncepcyjny model Vision iV zaprezentowany 3 lata temu w Genewie. Niebawem do polskich salonów trafi ID.5, czyli elektryczny SUV coupe Volkswagena. W drugiej połowie roku zadebiutuje następca kultowego bullika - elektryczny ID. BUZZ. Ciekawe premiery szykują też marki premium, Audi i Porsche. W sumie zaprezentujemy w tym roku w Polsce ok. 20 nowych i odświeżonych modeli, z czego ponad jedna trzecia to auta elektryczne.

Reklama

Samochód elektryczny przekonał już do siebie kierowców w Europie i w Polsce?

Reklama

W ubiegłym roku sprzedaż samochodów zelektryfikowanych zdecydowanie się zwiększyła w Europie. Rejestracje hybryd plug-in wzrosły o 71 proc. do ponad 850 tys. aut. Podobny wzrost, o 63 proc., do 880 tys. samochodów odnotowały pojazdy elektryczne (BEV). Razem samochody te stanowią 18 proc. całego rynku w Europie. Wyraźnie widoczne jest duże zaangażowanie Grupy Volkswagen w elektormobilność, Grupa jest zdecydowanym liderem rynku aut elektrycznych w Europie. Elektromobilność jednak rozwija się w różnym tempie w poszczególnych krajach. Polska niestety pod tym względem pozostaje w tyle. W minionym roku, spośród wszystkich zarejestrowanych aut w Polsce, tylko 1,6 proc. było elektrycznych, hybrydy plug-in stanowiły 2,1 proc. rejestracji. Jest wiele powodów takiego stanu rzeczy, między innymi późno wprowadzone dopłaty do zakupu dla klientów instytucjonalnych oraz powoli rozwijająca się infrastruktura. Niemniej cieszę się, że rządowe programy wsparcia zostały wreszcie wdrożone i że jest wokół nich duże zainteresowanie.

Volkswagen ID.5 Pro / Tomasz Sewastianowicz

Elektryfikacja odmienia oferty producentów w taki sam sposób w całej Europie. Auta EV wypierają spalinowe. Czy Polska będzie wyjątkiem?

Poruszył pan bardzo ważny temat. Dziś w Polsce dostępnych jest ok. 80 samochodów w pełni elektrycznych. W ofercie Grupy Volkswagen jest ich ponad tuzin, nie licząc poszczególnych wersji wyposażenia. Niektóre oferują zasięg ponad 500 km. Większość kierowców znajdzie odpowiednie auto do swoich potrzeb. Jednak samochody to jedno, a druga sprawa to odpowiednie warunki do ich wygodnej eksploatacji. Polska nie będzie wyjątkiem, jest członkiem Unii Europejskiej, obowiązują ją te same prawa. Ważne aby kraj był gotowy na dzień, kiedy sprzedaż samochodów spalinowych nie będzie możliwa.

Co należy zrobić?

Potrzebujemy przede wszystkim szybkiego rozwoju publicznej infrastruktury ładowania, zarówno tej przy głównych drogach jak i w miastach. Bardzo ucieszyła mnie informacja z NFOŚiGW o olbrzymim zainteresowaniu programem dopłat do budowy ultraszybkich ładowarek. Bardzo duży budżet na wsparcie ich budowy, wynoszący 315 mln zł, wyczerpał się w zaledwie 2 tygodnie. Oznacza to, że program był wyczekiwany i potrzebny. Dofinansowanie wynosi maksymalnie 50 proc. kosztów kwalifikowanych, zatem przynajmniej drugie 315 mln w ultraszybkie ładowarki zainwestuje sektor prywatny. Według naszych doświadczeń pozwoli to postawić nawet 1000 takich urządzeń. Dziś jest ich w Polsce zaledwie 50. To zdecydowanie krok w dobrą stronę. Pamiętać należy też o infrastrukturze w miastach, o której mówi się dużo mniej, a jej rozwój jest równie ważny. Coraz więcej firm inwestuje w auta elektryczne, w kolejnych latach coraz więcej użytkowników elektrycznych aut służbowych, mieszkających w domach wielorodzinnych, będzie szukać możliwości ich ładowania w przestrzeni publicznej, w pobliżu miejscu zamieszkania. I wspomnieć muszę o jeszcze jednej rzeczy. Poza rozbudową sieci ładowarek, kluczowym elementem zmiany w motoryzacji jest transformacja energetyczna. Jeżeli transport w przyszłości ma być naprawdę pozbawiony emisji, musimy wszyscy korzystać z zielonej energii.

Skoda Enyaq Coupe iV / Skoda

Grupa Volkswagen bardzo promuje elektromobilność, ale czy wspiera także rozwój infrastruktury?

Koncern inwestuje w infrastrukturę w całej Europie, w tym także w Polsce. Jak wspomniałem na początku, Grupa Volkswagen ma bardzo dużą sieć dilerską. Niemal przy wszystkich salonach stoją już ładowarki, dziś publicznie dostępnych jest niemal 100 punktów ładowania w 50 lokalizacjach. W pozostałych miejscach trwają prace związane z przyłączeniem do sieci, odbiorem technicznym lub powiązaniem urządzeń z systemem płatności. Wśród tych ładowarek dominują stacje o mocy 11 kW, ale są też szybsze, o mocy 50 kW, czy nawet 320 kW, jak Porsche Turbo Charger. To jedne z najnowocześniejszych i najmocniejszych ładowarek na rynku. Porsche szybko rozwija też sieć Porsche Destination Charging. Są to ładowarki instalowane wspólnie z partnerami, najczęściej z hotelami. Urządzenia działają już w 64 lokalizacjach w Polsce, w każdej są to minimum dwa urządzenia, kolejne lokalizacje będą dołączane do programu w tym roku. Wracając jeszcze do ultraszybkich ładowarek, Grupa Volkswagen jest częścią joint venture IONITY, które także w Polsce instaluje stacje ładowania przy autostradach, aktualnie dostępnych jest 8 ładowarek w 4 lokalizacjach, kolejnych 10 w 5 lokalizacjach jest w trakcie budowy.

Wspomniał pan o ultraszybkich ładowarkach. Kiedy będzie można naładować samochód elektryczny tak szybko jak zatankować benzynę?

Samochody elektryczne stają się coraz lepsze, oferują coraz większe zasięgi i coraz krótszy czas ładowania. Dziś technologia stosowana w samochodach wyprzedza rozwój publicznej infrastruktury. Audi e-tron GT, czy Porsche Taycan pozwalają ładować się z mocą do 270 KW, co przekłada się na zwiększenie zasięgu o 100 km w niespełna 5 minut. Do tego oczywiście potrzebna jest ultraszybka ładowarka. Niemniej chciałbym tu zaakcentować, że nie powinniśmy bezpośrednio porównywać czasu tankowania z czasem ładowania, tylko z czasem który poświęca na tę czynność kierowca. Z wyjątkiem kilku czy kilkunastu dni w roku, z samochodu korzystamy na dystansie nie przekraczającym jego zasięgu, po czym auto przez kilka godzin stoi na parkingu czy w garażu. Wtedy nie ma znaczenia jak długo się ładuje. Po przyjeździe do domu wpięcie wtyczki zajmuje kilkanaście sekund, w razie potrzeby, rano samochód zawsze może być w pełni naładowany. Wracając do dalszych, wakacyjnych wyjazdów. Po 300 km podróży warto zrobić przerwę na 20-30 minut. To naturalne i potrzebne. Jeżeli szybkie ładowarki będą szeroko dostępne, nie odczujemy dyskomfortu podróżowania.

Audi e-tron GT / Volkswagen / Mariusz Barwinski

Firmy w Polsce kupują ponad 80 proc. nowych samochodów. Czy to już czas, by tworzyć floty oparte na autach elektrycznych?

Wielu przedsiębiorców z pewnością już dziś może zacząć zmieniać swoją flotę. Wszystko zależy od profilu firmy. I wielu już to robi. Jeżeli samochody są używane np. w ciągu dnia, a nocą stoją na terenie firmy, jak w przypadku firm kurierskich lub dostarczających żywność do sklepów na terenie miasta, mamy idealny profil do przesiadki na elektryka. W Volkswagen Group Polska w tym roku zmieniliśmy politykę samochodów służbowych. Chcemy dawać przykład i inspirować. Aktualnie cała nasza kadra zarządzająca porusza się autami elektrycznymi lub hybrydami typu plug-in. Oczywiście przygotowaliśmy się do tej zmiany. Na terenie firmy zainstalowaliśmy 50 punktów ładowania, dzięki temu, pracownicy poświęcają na ładowanie te kilkanaście sekund, o których wspomniałem. Po wyjściu z biura auta są naładowane. Co istotne, cała firma, łącznie z ładowarkami, zasilana jest zieloną energią pochodzącą z polskich farm wiatrowych. Dziś mogę stwierdzić, że na tej zmianie wszyscy skorzystali. Pracownicy cenią sobie samochody elektryczne, firma ponosi mniejsze koszty związane z ich eksploatacją i co najważniejsze, korzystają też mieszkańcy i środowisko. Po mieście poruszamy się bez hałasu i bez emisji.

Który samochód elektryczny jest najlepszy?

Często spotykam się z tym pytaniem. W minionym roku postanowiłem to sprawdzić. Poprosiłem dyrektorów wszystkich naszych marek, aby wybrali jeden model i go zaprezentowali. W większości wskazali auta elektryczne i hybrydowe plug-in. Mimo iż łączy je technologia napędu, były od siebie kompletnie różne. Porsche Taycan jest niezwykle szybkie i zarazem bardzo komfortowe, Skoda Enyaq to "simply clever" w elektrycznym wydaniu, znakomite auto rodzinne, Volkswagen ID.4 posiada mnóstwo silnych cech, dzięki którym zdobył tytuł "World Car of the Year". Audi Q4 e-tron Sportback, jego stylistyka i bardzo dopracowane wnętrze robią świetne wrażenie. Po 7 spotkaniach stwierdziłem, że nie ma jednego samochodu, który byłby idealny dla wszystkich. Tak jak różnią się potrzeby i oczekiwania naszych klientów, tak różni się oferta modelowa poszczególnych marek. To klient za każdym razem wybiera najlepszy dla siebie samochód.

Porsche Taycan i Audi e-tron GT / Volkswagen / Mariusz Barwinski

A najważniejszy model EV pod względem biznesowym?

Oferta podąża za oczekiwaniami i wyborami klientów. Dziś niezwykle popularne są SUV-y, to one stanowią największą część sprzedaży. Tak samo jest wśród aut elektrycznych, zatem średniej wielkości SUV-y, jak Volkswageny ID.4, ID.5, Audi Q4 e-tron, Q4 e-tron Sportback oraz Skoda Enyaq iV, są bardzo istotne w naszym portoflio.

Motoryzacja staje się elektryczna. Jaka kolejna przełomowa zmiana czeka kierowców? Coraz częściej mówi się o pojazdach autonomicznych.

Aktualnie elektromobilność jest tematem numerem jeden, choć do pełnej elektryfikacji jeszcze daleka droga. Koncern Volkswagen w ciągu najbliższych pięciu lat zainwestuje 52 mld euro w tym obszarze. Naszym celem jest pozycja numer 1. na światowym rynku pojazdów elektrycznych. Drugi obszar w który bardzo mocno inwestujemy to cyfryzacja i autonomiczna jazda. Na ten cel do 2026 roku przeznaczonych zostanie 30 mld euro. Pojazdy autonomiczne zrewolucjonizują sposób w jaki się przemieszczamy. Do końca tej dekady samochody będą mogły poruszać się samodzielnie pod pewnymi warunkami. Ta zmiana umożliwi indywidualną mobilność szerszemu gronu osób, dzieciom, osobom starszym czy niedowodzącym. Samochody będą nie tylko bezemisyjne, ale staną się jeszcze bezpieczniejsze, stracą prawie wszystkie swoje negatywne atrybuty. W ciągu tygodnia spędzam ponad 10 godzin za kierownicą. Gdybym ten czas mógł spożytkować na pracę, zyskałbym właściwie cały wolny dzień, który mógłbym przeznaczyć dla rodziny.

Audi e-tron GT i Porsche Taycan / Volkswagen / Mariusz Barwinski