Tomasz Sewastianowicz: Skąd wziął się ten motocykl?

Piotr Krzyczkowski:
Pomysł stworzenia lekkiego, miejskiego motocykla narodził się pod koniec 2016 roku. Wtedy podczas studiów magisterskich w Mediolanie na kierunku Automotive & Transportation Design pracowaliśmy nad elektrycznym jednośladem dla koncernu Ducati. Po powrocie do Polski rozpoczęły się prace nad opracowaniem finalnej formy. Jest to pierwszy projekt. I od szkicu, poprzez finalny model 3D narodził się w mojej głowie.

Jak długo trwały prace? Dużo było przy tym roboty?

Praca nad motocyklem obejmowała dwa etapy. Pierwszy wiązał się z koniecznością opracowania finalnej wersji projektu i opatentowaniu jej oraz pozyskaniu niezbędnych opinii i finansowania. Zajęło to prawie dwa lata. Drugim etapem było stworzenie w pełni funkcjonalnego prototypu. Posiadanie "fizycznego" modelu projektu pozwala na bardziej dokładne wycenienie późniejszej, masowej produkcji, co jest szczególnie ważne w planowaniu budżetu i określeniu realnej ceny produktu dla końcowego użytkownika. W przypadku Falectry NoEmission stworzenie w pełni działającego prototypu trwało zaledwie pół roku.

Ciężko było z finansami? Skąd pochodziły środki na realizację projektu?

Poszukiwania inwestora zajęły nam około osiem miesięcy. Trwało to tyle czasu z dwóch powodów, większość projektów motoryzacyjnych na naszym rynku nie dochodzi do skutku. Ponadto szukaliśmy mądrze - nie szukaliśmy jedynie inwestora, ale przede wszystkim partnera, od którego otrzymamy wsparcie oraz doświadczenie. Środki na realizację projektu pochodzą od Polskich Inwestycji Technologicznych ASI SA.

Właśnie, podobne przedsięwzięcia pojawiają szybko i równie szybko umierają. Dlaczego z Falectrą będzie inaczej?

Większość projektów w Polsce to auta, my zaczynamy od lekkiego motocykla, którym mamy szansę dotrzeć do wielu odbiorców. Także proces homologacji jest znacznie łatwiejszy niż w przypadku czterech kółek. Naszym zdaniem o sukcesie bądź klapie projektu świadczy strategia na bliską i dalszą przyszłość. Nad tym właśnie pracujemy każdego dnia.

Pojawiły się jakieś przeszkody po drodze?

Sam wirtualny projekt nie jest argumentem dla partnerów i inwestorów. Musieliśmy pokazać w pełni działający prototyp. Jednak już samo wykonanie z laminatu paneli tworzących zabudowę pojazdu było wyceniane na od 150 do 200 tys. zł. Ta kwota zdecydowanie przewyższała nasz budżet. Wtedy zaczęliśmy myśleć o druku 3D. W ramach współpracy z firmą Zortrax, części niezbędne do budowy prototypu powstały na ich drukarkach, przez co koszt całego procesu był prawie 7 razy niższy, a my mogliśmy pokazać funkcjonalny motocykl.

I z czego powstał pierwszy model?

Wybraliśmy materiał Z-Ultrat, który wytrzymuje duże obciążenia oraz wykorzystaliśmy drukarki M200 Plus i M300 Plus. Dzięki temu udało się stworzyć elementy, które w pełni oddają wygląd i funkcjonalność, tych już niebawem produkowanych seryjnie, motocykli. Ogólnie proces budowy motocykla wspominam bardzo dobrze, praca przy nim sprawiła mnóstwo frajdy. Wszystko za sprawą ludzi, którzy zostali zaangażowani w to przedsięwzięcie. Ramę zaprojektowaną przez Andrzeja Dębowskiego wykonał Adam Sacharczuk. Panele wydrukowane przez Zortrax polakierowali fachowcy z łódzkiej firmy Feniks Motors.

A skąd pomysł na nazwę?

Falectra to połączenie słowa "falanga" określającego zwarty oddział bojowy piechoty z czasów antycznych, co jest nawiązaniem do zwartej formy naszego motocykla oraz słowa "electric", w odniesieniu do zastosowanego napędu. Tak stworzyliśmy nazwę Falectra.

Daleko zajedzie na jednym ładowaniu? Jakie parametry ma zespół napędowy?

Zasięg to 80 km na jednym ładowaniu. Nasz motocykl parametrami należy przyrównać do spalinowego motoroweru.

Czas ładowania do pełna? Ile cykli wytrzyma bateria?

Uzupełnienie energii do pełna z sieci 230V trwa ok. 4,5 godziny. Wydajność baterii zależy od sposobu ładowania, od temperatury użytkowania, ale w naszej strefie klimatycznej jest opracowana na 2-3 sezony.

Liczył pan, ile wyda na przejechanie 100 km?

Koszt przejechania 100 km to 97 groszy.

I kto chciałby mieć taki pojazd?

Falectrą mogą poruszać się osoby od 14. roku życia, z kategorią AM, A1, A2, A oraz B. Nasz pojazd to połączenie zalet skutera i motocykla. Dzięki niskiej pozycji siedziska i masie własnej bez problemu pojadą nim kobiety, a zwarta forma przyciągnie mężczyzn. To było dla nas priorytetem, aby na motocyklu z łatwością mógł się poruszać każdy. Co ważne, panele boczne w razie uszkodzenia dają się łatwo wymieniać.

To kiedy na drogach?

W sezonie 2020 dziesięć pierwszych modeli motocykla zostanie dopuszczonych do poruszania się w ruchu drogowym w celach badawczych.

A produkcja seryjna? Jaka będzie cena podstawowego modelu?

Produkcja seryjna rozpocznie się w 2021 r. Koszt pojazdu dla użytkownika indywidualnego wyniesie około 15 tys. zł.

Są już jakieś zamówienia? Może eksport?

Dziesięć motocykli badawczych budowanych jest właśnie pod kątem zamówień. Do eksportu miejmy nadzieję dojdziemy, ale na dziś chcielibyśmy skomercjalizować nasz pomysł na rodzimym rynku.

Gdzie te motocykle będzie można kupić i następnie serwisować?

Głównym sposobem zakupu będzie strona internetowa, gdzie przyszły właściciel będzie mógł spersonalizować swój pojazd. W przyszłości chcielibyśmy także oferować sprzedaż w salonach motocyklowych. Serwis będzie opierał się, podobnie jak w przypadku elektrycznych hulajnóg, na mobilnych punktach serwisowych. W razie awarii serwisant przyjeżdża i dokonuje naprawy.

Plany na przyszłość?

Przejście z 10 motocykli na produkcję seryjną w 2021 roku. A ponadto pracujemy także nad innym pojazdem.