Polacy w kwietniu 2019 roku zarejestrowali więcej nowych samochodów. Na drogi wyjechało niemal 52,3 tys. aut osobowych i dostawczych, to o 4,4 proc. lepiej niż w analogicznym miesiącu minionego roku. Osiągnięty wynik jest najwyższym kwietniowym rezultatem w historii – wylicza Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego.

Jeśli chodzi o osobówki to w zeszłym miesiącu zarejestrowano prawie 46,4 tys. szt. czyli o ok. 1700 (+3,7 proc.) więcej niż w kwietniu 2018 r. i jednocześnie o ponad 3700 szt. (-7,5 proc.) mniej niż w marcu 2019 r. Co ciekawe, kierowcy indywidualni zarejestrowali w ostatnim miesiącu 13,6 tys. szt. – to o niemal 13 proc. lepiej niż rok temu. Udział tej grupy klientów zwiększył się o 2,4 pkt proc. do prawie 30 proc. Reszta rynku jest zdominowana przez firmy.

Diesel traci, elektryfikacja szybuje

A jakie auta były w kwietniu najpopularniejsze? Lwia część to samochody marek popularnych (niemal 40 tys. nowych rejestracji), mniejszość to modele firm premium. W całej grupie osobówek zarejestrowano 2,4 tys. hybryd (wzrost o 16,5 proc.) oraz 456 szt. z napędem elektrycznym (+230,4 proc.; w tym 376 szt. samochodów bateryjnych i z rozszerzonym zasięgiem oraz 80 szt. hybryd plug-in).

Rośnie popularność aut z napędem benzynowym (71,5 proc. rynku; kwiecień rok wcześniej 68,7 proc.), a spada z dieslem (20 proc. wobec 25 proc. w IV 2018 r).

Audi w niełasce kontra japońskie trio

Ciekawie wygląda sytuacja rynkowa pod względem zmiany popularności poszczególnych marek wśród polskich kierowców. Największy spadek w kwietniu zanotowało Audi – niemiecka marka straciła 47 proc. w porównaniu do marca. Powodów do zadowolenia nie ma też Nissan i Volvo – obie marki pikowały odpowiednio o 31 proc. i 27 proc.

Wiosenne ożywienie odczuły za to Suzuki i Mazda – obie japońskie marki w kwietniu 2019 roku zaksięgowały po przeszło 21 proc. wzrostu sprzedaży w porównaniu do marca. To rekordowe wyniki na tle pierwszej dwudziestki marek działających na polskim rynku. Na drugim miejscu znalazła się Toyota (+10 proc.), a podium uzupełnił Seat (+3 proc.). Skoda spisała się o 1 proc. lepiej. Reszta firm z Top 20 kwiecień zakończyła na minusie.

Lokomotywa japońskiego biznesu

Suzuki ma jeszcze jeden powód do świętowania. Fabryka tej japońskiej marki w Esztergom w północnych Węgrzech wydała na świat Vitarę numer 500 000. Ten SUV jest nad Dunajem produkowany od 2015 roku i z miejsca stał się hitem wśród indywidualnych kierowców. A od jesieni 2018 roku firma z Hamamatsu oferuje Vitarę w nowej odsłonie - po modernizacji auto zyskało nowe systemy bezpieczeństwa, lepsze materiały wykończeniowe i świeży wygląd nadwozia.

I właśnie odmłodzona Vitara jest kurą znoszącą złote jaja do koszyka polskiego oddziału Suzuki. To najpopularniejszy model tej japońskiej marki nad Wisłą – w ciągu czterech pierwszych miesięcy 2019 roku Polacy zarejestrowali ponad 1000 egzemplarzy tego japońskiego SUV-a, co stanowi przeszło 30 proc. sprzedaży marki. I wcale nie były to najtańsze wersje – najczęściej wybierali bogatą odmianę Premium, a na drugim miejscu topową wersję Elegance (światła full-LED i skórzaną tapicerkę). Jeśli chodzi o silnik to 76 proc. kierujących wskazało turbobenzynową jednostkę 1.4 BoosterJet/140 KM w większości z napędem 4x4 AllGrip Select.

Trzycylindrowe litrowe mechaniczne serce o mocy 111 KM na drogi wyjeżdżało najczęściej w konfiguracji z napędem na przód. Choć w wersji 4WD to jedna z ciekawszych propozycji na auto 4x4 za rozsądne pieniądze.

Skąd taka popularność? Vitara łączy w sobie cechy różnych aut: kompaktowego hatchbacka i SUV-a. W rezultacie sprawdza się w codziennej jeździe, jak i podczas rodzinnych wyjazdów dzięki przestronnej kabinie (jak na 4,2 m długości i 2,5 m rozstawu osi) i pojemnemu bagażnikowi (375 l). Kierowców przyciąga także wysoka wartość rezydualna, która sprawia, że w perspektywie 3-4 lat użytkowania zakup Suzuki staje się po prostu opłacalny (używane sztuki trzymają cenę). Nie bez znaczenia jest też niezawodność - kupujący nowy model często zamieniają wcześniejsze Suzuki na... kolejne Suzuki.

Nadciągają nowe auta z napędem hybrydowym

Przypominamy, że Toyota w swoich zakładach na terenie Dolnego Śląska zajmie się produkcją nowego silnika małolitrażowego Suzuki opracowanego do aut kompaktowych. Z kolei Suzuki dzięki współpracy z Toyotą będzie oferować auta hybrydowe, a zespoły napędowe do tego rodzaju samochodów na potrzeby rynku europejskiego powstają w Wałbrzychu. Można spodziewać się, że zapotrzebowanie ze strony Suzuki na ten napęd spowoduje zwiększenie zamówień spływających do zakładu na Dolnym Śląsku.

Współpraca Suzuki z Toyotą pozwoli pierwszej firmie poszerzyć gamę i zaoferować w Europie nowe modele samochodów z napędem hybrydowym. W efekcie w polskich salonach marki z Hamamatsu od końca 2020 roku pojawią się zelektryfikowane auta oparte na nowej Corolli kombi oraz SUV-ie RAV4. Jednocześnie dzięki temu Suzuki będzie mogło sprostać zaostrzonym przepisom, które wprowadzą mocno obniżone normy emisji CO2.

Na początek miękkie hybrydy

Zanim jednak pojawią się Suzuki z pełnym układem spalinowo-elektrycznym Toyoty, do końca 2019 roku producent planuje wprowadzić auta z napędem, który ma godzić dynamiczne osiągi z umiarkowanym spalaniem. Chodzi o miękkie hybrydy. Pierwsze skrzypce w takim zespole gra silnik benzynowy. Do życia obudzi go wpięty między silnik a skrzynię biegów rozrusznik-alternator, pracujący w 48-woltowej sieci. Ten układ pozwala też "żeglować" z wyłączonym sercem spalinowym i rekuperować energię podczas hamowania. Odzyskany w ten sposób prąd trafia do akumulatora.

W wywiadzie dla dziennik.pl Piotr Dulnik, prezes Suzuki Motor Poland zapowiedział, że japońska marka wprowadzi technologię hybrydową całej linii modelowej.

– Auta elektryczne są bardzo ciekawym rozwiązaniem, ale bardzo drogim. Do tego klienci mają dużo wątpliwości jeśli chodzi m.in. o żywotność baterii i eksploatację. Uważam, że najlepszym rozwiązaniem na dzisiaj są hybrydy – powiedział nam Dulnik. – Te samochody są tanie w zakupie, pozwalają na oszczędność paliwa i pozytywnie wpływają na zmniejszenie emisji CO2. Prostota konstrukcji przekłada się na niezawodność. Dlatego nasze mild hybrid, będą ewoluować do bardziej wydajnych aut z instalacją elektryczną 48V. Takie modele ciągle nie będą drogie, a spełnią wymogi zaostrzonych przepisów i zapewnią kierowcom ekonomiczną jazdę i eksploatację. To będzie trend, który czeka nas w najbliższej przyszłości – skwitował szef Suzuki Motor Poland. (CZYTAJ WIĘCEJ>>)