"Rzeczpospolita" zwraca uwagę, że mandaty karne zaoczne wystawiane są np. za wykroczenie drogowe zarejestrowane fotoradarem, nieprawidłowe parkowanie albo nieodśnieżenie chodnika przy domu. Rocznie policja potrafi zarobić w ten sposób dla budżetu nawet 300 mln zł.

Gazeta przypomina, że zmiany wprowadza nowela kodeksu wykroczeń, której kilka przepisów wchodzi w życie 1 maja. Między innymi ten o wydłużeniu terminu.

– Do tej pory wiele mandatów nie było opłacanych ze względu na zbyt krótki czas na ich uiszczenie – argumentował zmianę cytowany przez "Rz" minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Gazeta zwraca uwagę, że to pociąga za sobą dalsze konsekwencje. – Sprawy muszą być kierowane do sądów, mimo że sprawca nie kwestionuje kary pieniężnej i chce ją uiścić - czytamy.

Potwierdził to Andrzej Łukasik z Polskiego Towarzystwa Kierowców. – Zawsze lepiej mieć więcej czasu niż mniej – stwierdził. Zastrzegł jednak, że: najlepiej jeździć zgodnie z przepisami i kar nie płacić. Jego zdaniem nie każdy jest w stanie w ciągu kilku dni zorganizować kilkaset złotych na najwyższy mandat.

"Rz" opisuje też kolejną zmianę, jaka czeka kierowców. – Od 1 maja funkcjonariusz nakładający grzywnę (mandat) np. z fotoradaru ma obowiązek wskazać jej wysokość, określić zachowanie stanowiące wykroczenie, czas i miejsce jego popełnienia oraz kwalifikację prawną, a także poinformować sprawcę wykroczenia o prawie odmowy przyjęcia mandatu i o skutkach prawnych takiej odmowy – czytamy.

Dziennik zwraca też uwagę, że "mandat pozostawia się w takim miejscu, aby sprawca mógł go szybko odebrać, albo doręcza się go sprawcy". "Termin do uiszczenia grzywny liczy się od dnia albo wystawienia, albo doręczenia mandatu" - dodaje "Rz".