Rząd pracuje nad nowelizacją prawa drogowego. Zmiany mają wprowadzić na polski grunt regulacje wynikające z dyrektywy Parlamentu Europejskiego w sprawie okresowych przeglądów technicznych pojazdów. Jednocześnie projekt ustawy zakłada scentralizowanie nadzoru nad diagnostami i Stacjami Kontroli Pojazdów (SKP; ponad 4,5 tys. punktów) w rękach Transportowego Dozoru Technicznego (jednostki podległej resortowi infrastruktury). W ten sposób państwo chce przejąć kontrolę nad organizacją, funkcjonowaniem, zapewnieniem jakości badań technicznych oraz SKP i ośrodkami szkolenia diagnostów.
Z projektem ustawy wprowadzającej zmiany nie zgadzają się sami przedsiębiorcy prowadzący stacje diagnostyczne.
– mówi dziennik.pl przedstawiciel jednego ze stowarzyszeń SKP, który chce pozostać anonimowy. – – grzmi.
Skąd taki zarzut? Diagności przypominają, że resort infrastruktury – projektodawca ustawy – wśród powodów zmian i odebrania starostom dozoru nad SKP podaje m.in. brak kontroli powiatów nad stacjami, co miał obnażyć raport NIK z 2017 roku.
– przekonuje Grzegorz Kubalski ze Związku Powiatów Polskich.
Dlaczego tak się stało?
Kubalski wyjaśnia, że najpierw NIK otrzymał od TDT listę powiatów, w których potencjalnie sytuacja z nadzorem może być najgorsza, następnie przeprowadził tam kontrolę i stwierdził, że sytuacja jest zła. – twierdził przedstawiciel ZPP na posiedzeniu Komisji Infrastruktury.
Nowe kadry TDT bez pojęcia?
Kuriozalna – w ocenie naszego rozmówcy – wydaje się także sytuacja, że w myśl nowych propozycji nadzorujący system będzie jednocześnie nadzorował samego siebie i odpowiadał przed samym sobą. – pyta retorycznie.
Negatywną opinię o projekcie ustawy ma również Kazimierz Zbylut, prezes Warszawskiego Stowarzyszenia Stacji Kontroli Pojazdów. Podczas posiedzenia Komisji Infrastruktury stwierdził, że nowelizacja, która implementuje unijną dyrektywę, obciąża kosztami zmiany przedsiębiorców i właścicieli pojazdów.
– alarmuje Zbylut.
Diagności w krytyce zmian powołują się dodatkowo na wyliczenia Centrum Analiz Strategicznych. A wynika z nich, że projekt ustawy zamiast poprawić istniejący nadzór, wprowadza kontrolę TDT, która będzie ponad 100 razy droższa niż obecny system – 2,5 mld złotych w skali 10 lat.
Nowe opłaty...
Zdaniem naszego rozmówcy największym bólem głowy dla branży diagnostycznej są jednak proponowane podwyżki opłat, które dotkną nie tylko SKP, ale także kierowców.
A rządowy projekt ustawy przewiduje wprowadzenie opłaty przeznaczonej na zapewnienie "wysokiej jakości badań technicznych", czyli tzw. opłatę jakościową, której maksymalna wysokość od 2020 roku nie może przekroczyć 3,5 zł od każdego badania technicznego (trafi na konto TDT).
– wskazuje w rozmowie z dziennik.pl przedstawiciel branży diagnostycznej. – wylicza.
Związek Przedsiębiorców i Pracodawców wyliczył, że jeśli brać pod uwagę liczbę wykonywanych w skali roku badań technicznych pojazdów (ok. 20 mln x 3,5 zł), skala kosztów dla polskich firm prowadzących SKP - głównie małych i średnich - rośnie do 70 mln zł rocznie.
W świecie diagnostów huczy od plotek, że dodatkowe pieniądze miałyby posłużyć TDT do wybudowania biurowca. Od tych zarzutów odcinają się przedstawiciele dozoru CZYTAJ WIĘCEJ>>.
... i kary
Ale to nie wszystko, co jest szykowane przez rząd dla polskich kierowców i przedsiębiorców. Plany przewidują zaostrzenie sankcji dla spóźnialskich lub zapominalskich…
Państwowy TDT proponuje wprowadzić dodatkową opłatę w wysokości odpowiadającej 50 proc. opłaty za przeprowadzenie badania technicznego w przypadku wykonania badania technicznego 45 dni po wyznaczonej dacie. Pieniądze z takich kar mają stanowić przychód państwowego TDT, a do jej pobierania będzie zobowiązany przedsiębiorca prowadzący Stację Kontroli Pojazdów.
– czytamy w projekcie ustawy.
50 proc. więcej zapłaci kierowca, który na badaniu technicznym pojazdu pojawi się po terminie wpisanym w dowodzie rejestracyjnym. Cena przeglądu dziś? Taryfikator przewiduje dziś, że za kontrolę motocykla i ciągnika zapłacimy 62 zł, samochodu osobowego - 98 zł, auto z instalacją LPG - 161 zł.
Przedsiębiorcy zbankrutują?
W ocenie diagnostów nowelizacja przepisów – w kształcie proponowanym przez rząd - spotęguje już istniejące problemy finansowe stacji. A opłata jakościowa od przeglądu może je pogrążyć. Całość pieniędzy z kar za spóźnienia oraz dodatkowych opłat od SKP także trafi do TDT. Przedsiębiorców niepokoją również pisma, z których wynika, że od nowego roku ceny energii wzrosną dla nich o 80 proc.
kwituje nasz rozmówca.
Dziennik.pl poprosił Ministerstwo Infrastruktury o odniesienie się do głosów przedstawicieli branży SKP. Jednak dopiero po naszym artykule pojawiła się depesza PAP, gdzie wiceminister infrastruktury Marek Chodkiewicz opowiada o przyczynach wprowadzania zmian, nowych opłatach oraz ostrzejszych wymogach dotyczących filtrów DPF w samochodach z silnikiem Diesla. CZYTAJ WYWIAD>>