Problem rosnącej liczby kierowców zatrzymanych na polskich drogach po narkotykach ilustrują dane Komendy Głównej Policji. W 2017 r. mundurowi ujawnili 1535 kierujących "na haju". To o 34 proc. więcej niż w 2016 r. – wtedy wpadło 1147 osób. Ze statystyk KGP za lata 2014-2017 wynika też, że powodują oni coraz większą liczbę wypadków, a 2017 rok można uznać za najgorszy pod tym względem – w 52 wypadkach zginęło 19 osób, a 71 zostało rannych. A w ciągu trzech lat liczba kierowców złapanych na prowadzeniu po narkotykach wzrosła o ponad 50 proc. (995 kierowców odurzonych w 2014 roku).

–  Tylko w zeszłym roku przeprowadziliśmy ponad 10 tys. badań, a w 2018 już ponad 17 tys. Średnio co szósty test wykazuje, że kierowca zażył jakąś substancję psychoaktywną – mówi dziennik.pl podinsp. Radosław Kobryś z Biura Ruchu Drogowego KGP.

Szacuje się, że w Europie 8 proc. kierowców, którzy zginęli w wypadku drogowym, wsiadło do auta "na haju". Warto też przypomnieć, że Polska w latach 2008-2011 uczestniczyła w unijnym programie DRUID "Prowadzenie pojazdu pod wpływem narkotyków, alkoholu i lekarstw".

Narkotyki nowy trend

– Dzięki temu wiemy, że w tamtym okresie co roku na polskich drogach poruszało się ok. 330 tys. kierowców po zażyciu nielegalnych substancji psychoaktywnych. Z kolei Międzynarodowe Badania Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego ESRA wskazują, że liczba ta w 2015 roku wzrosła do ok. 500 tys. Mówimy zatem o tendencji rosnącej, którą potwierdzają statystyki Policji z lat 2014–2017 – mówi dziennik.pl Ilona Buttler z Instytutu Transportu Samochodowego i wylicza, że najczęściej byli to mężczyźni w wieku 18-24 lat i 25-34 lat. A lista najpopularniejszych substancji psychoaktywnych objęła: marihuanę, amfetaminę i benzodiazepiny (będące składnikami leków uspokajających). Rzadziej trafiały się opiaty czy kokaina.

Buttler zauważa jednocześnie, że w tamtych latach rozpowszechnienie tego rodzaju środków wśród polskich kierowców było niższe niż w krajach zachodnich. Ale od tamtej pory wiele się zmieniło; w większej skali pojawiły się choćby dopalacze, czyli syntetyczne substancje psychoaktywne.

Instytut Transportu Samochodowego wskazuje, że negatywną tendencję odzwierciedlają najnowsze badania Krajowego Biura do spraw Przeciwdziałania Narkomanii. Wynika z nich, że 1,1 proc. Polaków przyznało, że w ostatnich 12 miesiącach prowadzili po narkotykach. – W praktyce oznacza to setki tysięcy takich kierujących na polskich drogach. Analizy wskazują także, że znaczna grupa pasażerów godzi się z faktem, że jest wieziona przez odurzonego kierowcę – wylicza Mikołaj Krupiński z ITS.

Co 10 kierowca "na haju"

– W 2015 roku w badaniach ESRA 10 proc. badanych kierowców w Polsce przyznało się, że w ostatnim roku prowadziło pojazd po spożyciu nielegalnych substancji psychoaktywnych. Dla porównania – w tym samym badaniu 12 proc. kierujących stwierdziło, że w ostatnim roku prowadziło pojazd po spożyciu alkoholu. To duża zmiana i bardzo wyraźny sygnał, iż powinniśmy zająć się problemem nielegalnych substancji psychoaktywnych dokładniej – mówi Buttler. 

Co ciekawe średnia europejska "naćpanych" kierowców to 11 proc. Najgorzej sytuacja wygląda na drogach Francji i Wielkiej Brytanii – tam mówi się o odpowiednio o 16 proc. i 13 proc. Niemcy czy Szwajcaria pod tym względem są w koszyku z Polską.

W ocenie przedstawicielki ITS problemem w ruchu drogowym są również legalne substancje psychoaktywne (np. niektóre lekarstwa). Silne leki są stosowane w całej Europie, a badania pokazują, że spośród 88 mln dorosłych obywateli Unii nieco ponad jedna czwarta osób w wieku 15-64 lat zażywało takie środki.

– Substancje psychoaktywne – legalne jak np. leki i nielegalne, czyli narkotyki i dopalacze – wpływają na ośrodkowy układ nerwowy i zakłócają postrzeganie kierowcy, jego świadomość, nastrój i zachowanie na drodze – mówi dziennik.pl podinsp. Radosław Kobryś z Biura Ruchu Drogowego KGP.

Antonio Avenoso, dyrektor Europejskiej Rady Bezpieczeństwa Transportu (ETSC to mieszcząca się w Brukseli instytucja, która doradza europarlamentowi i Komisji Europejskiej) zauważa z kolei: – Niektóre substancje psychoaktywne zapewniają fałszywe poczucie bezpieczeństwa, dając kierowcy złudne poczucie większej pewności w zakresie zdolności prowadzenia pojazdu.

Zwalczyć problem, jak alkohol

Nic dziwnego, że w wielu państwach trwają już prace nad rozwiązaniem tego problemu. Zmiany dotyczą procedur działania policji na drodze, doskonalenia skuteczności metod ujawniania obecności narkotyków w organizmie kierowcy i zasad łączenia skutecznych kar z odpowiednimi oddziaływaniami edukacyjnymi.

– W większości krajów Europy obowiązują już przepisy prawne mające na celu zwalczanie nielegalnych narkotyków, wiele krajów wprowadziło także rozwiązania dotyczące zakazu prowadzenia pojazdów w ruchu drogowym po spożyciu różnych substancji psychoaktywnych – mówi Antonio Avenoso z ETSC i wskazuje, że przepisy w państwach członkowskich powinny być oparte na zerowej tolerancji, tzn. nawet najmniejsza ilość niebezpiecznej substancji psychoaktywnej w organizmie kierowcy powinna stanowić powód do wykluczenia go z ruchu drogowego i ukarania.

Jak sobie radzą z tym problemem w UE? Przykładowo we Francji kary za kierowanie pod wpływem nielegalnych środków psychoaktywnych są podobne jak w przypadku jazdy po alkoholu. Kierowcy grozi utarta prawa jazdy i 4,5 tys. euro grzywny (9 tys. euro w przypadku połączenia z alkoholem, do 2 lat więzienia). We Włoszech podstawowa kara to 1500-6000 euro, pozbawienie wolności od 6 miesięcy do roku oraz cofnięcie prawa jazdy od roku do dwóch lat. W przypadku kolizji kara jest podwajana, a jeśli w wypadku będą ofiary śmiertelne, do więzienia można trafić na 18 lat.

– Cały czas należy wzmacniać działania policji i doskonalić metody eliminowania z ruchu drogowego niebezpiecznych kierowców np. poprzez stosowanie przesiewowych procedur kontroli, czyli np. list kontrolnych, badania ślinyradzi szef Europejskiej Rady Bezpieczeństwa Transportu.

Na tym jednak nie koniec. Brukselska organizacja wnioskuje m.in. o zwiększenie nakładów na badania dotyczące wpływu najczęściej występujących w populacji narkotyków. W ocenie ETSC dzięki pozyskanej wiedzy będzie można lepiej zapobiegać "narkomanii za kierownicą" i skuteczniej wykrywać coraz to nowe substancje.

W Polsce osoba, która prowadziła pojazd pod wpływem narkotyków, zawsze traci prawo jazdy – w niektórych sytuacjach nawet dożywotnio.