Drogi Unii Europejskiej należą do najbezpieczniejszych na świecie. Jednak w 2017 roku w całej UE 25,3 tys. osób straciło życie w wypadkach drogowych, a kolejnych 135 tys. odniosło ciężkie obrażenia - wynika z danych Parlamentu Europejskiego. PE podkreśla, że ok. 92 proc. wszystkich nieszczęśliwych zdarzeń wynika z winy człowieka lub z połączenia błędu ludzkiego i stanu pojazdu lub infrastruktury. Niebawem sytuacja może się jednak zmienić.  

Mniej wypadków i zabitych? Nowe obowiązkowe wyposażanie

Komisja Rynku Wewnętrznego i Ochrony Konsumenta Parlamentu Europejskiego zapaliła zielone światło i przyjęła projekt dotyczący nałożenia na producentów samochodów obowiązku wyposażania wszystkich modeli aut i niezależnie od ich wersji w systemy ratujące życie. Zmiany mają pozwolić zwiększyć bezpieczeństwo na drogach i zredukować liczbę wypadków. KE spodziewa się, że wprowadzenie nowego obowiązkowego wyposażenia przyczyni się w latach 2020-2030 do zmniejszenia liczby zabitych o ok. 7 tys. a ciężko rannych o niemal 39 tys. osób.

Lista obowiązkowych układów, które posłowie PE widzieliby w każdym nowym aucie obejmuje też m.in. pokładową blokadę alkoholową umożliwiającą sprawdzenie trzeźwości kierowcy przed uruchomieniem silnika (alcolock), asystenta pasa ruchu, system automatycznego hamowania, układ wykrywania i ostrzegania przed pieszymi i rowerzystami oraz układ inteligentnego ograniczenia prędkości.

Ostatnie rozwiązanie miałoby automatycznie zmniejszać moc silnika po wykryciu dozwolonej prędkości w danym obszarze (na podstawie obrazu z kamery lub danych GPS) lub zwiększać opór pod pedałem gazu. Układ ma być aktywowany przy każdym uruchomieniu auta, jednak przewidziano możliwość jego wyłączenia.

Samochód pomoże przestrzegać przepisów

Co ciekawe, jako pierwszy podobne rozwiązanie wprowadził Ford. Inżynierowie do pracy zaprzęgli kamerę zamontowaną przy przedniej szybie auta. Odczytane w ten sposób informacje są przetwarzane przez komputer, a ten w razie konieczności ogranicza dopływ paliwa do silnika i w ten sposób nie pozwala na zbyt szybką jazdę (w tym przypadku nie są używane hamulce). System jest włączany i wyłączany przyciskiem na kierownicy - działa w zakresie od 30 km/h do 200 km/h.

– Wiele wskazuje na to, że alfabet obowiązkowych asystentów bezpieczeństwa w pojazdach zostanie poszerzony o kolejne kilkuliterowe systemy – mówi dziennik.pl Mikołaj Krupiński z Instytutu Transportu Samochodowego. ISA, czyli inteligentny ogranicznik prędkości, AEB - zaawansowany system automatycznego hamowania (rozpoznający również pieszych i rowerzystów), czujnik dekoncentracji kierowcy oraz czarna skrzynka rejestrująca ostatnie 20 sekund przed wypadkiem to proponowane rozwiązania, które - w myśl pomysłodawców - miałby stać się obowiązkowym elementem wyposażenia nowych pojazdów osobowych oraz lekkich pojazdów dostawczych od 2022 roku – wyjaśnia.

Przedstawiciel ITS podkreślił, że nadrzędnym celem dla nowych systemów jest poprawa bezpieczeństwa na europejskich drogach.

– Nadmierna prędkość jest przyczyną ok. 30 proc. wypadków na drogach Starego Kontynentu. Skoro nie wszyscy kierowcy chcą stosować się do istniejących przepisów ruchu drogowego, stąd pomysł, by "wspomóc" ich w przestrzeganiu ograniczeń – dodał Krupiński.

Poza tym auta standardowo mają być wyposażane w specjalne szyby i pokrywy silnika pochłaniające więcej energii by zmniejszyć obrażenia potrąconego. Wśród pomysłów europosłów jest również nałożenie obowiązku poprawienia widoczności z kabiny kierowcy w samochodach ciężarowych i busach.