Odcinkowy pomiar prędkości bardziej skuteczny niż fotoradary
Odcinkowy pomiar prędkości, fotoradary, nieoznakowane radiowozy i system RedLight, którego kamery wyłapują przejazd na czerwonym świetle – to cztery typy rozwiązań wykorzystywanych w sieci CANARD. Przy czym za lwią cześć ujawnionych wykroczeń odpowiadają urządzenia OPP.
W 2025 roku żółte kamery zamontowane w 73 lokalizacjach przyłapały na przekroczeniu limitów ponad 470 tys. zmotoryzowanych. Dlatego GITD nie zwalnia tempa rozbudowy sieci CANARD. Do ponad 80 już działających instalacji właśnie dołączył kolejny system. I to nie byle jaki, bo na autostradzie...
Nowy OPP na A4: Od dzisiaj kamery liczą czas przejazdu
Od godziny 12:00 w województwie opolskim kierowcy muszą uważać z wciskaniem gazu. Nowy system odcinkowego pomiaru prędkości właśnie zaczął pracę na kluczowym fragmencie autostrady A4, między węzłem Krapkowice a MOP Góra św. Anny.
Kamery monitorują odcinek o długości 6,5 km. Choć zasady są jasne – limit dla samochodów osobowych to 140 km/h, a dla ciężarowych 80 km/h – to właśnie tutaj wielu kierowców traciło dotąd czujność. Teraz każda próba nadrobienia czasu na tym dystansie zakończy się automatycznym mandatem.
| Parametr | Szczegóły |
| Lokalizacja | A4, w. Krapkowice – MOP Góra św. Anny |
| Długość | 6,5 km |
| Limit (osobowe) | 140 km/h |
| Limit (ciężarowe) | 80 km/h |
| Start systemu | Dzisiaj, godz. 12:00 |
Kiedy odcinkowy pomiar prędkości robi zdjęcie?
Wiele osób zastanawia się, czy istnieje margines błędu. W przypadku systemów OPP zasady są jasne:
- Próg tolerancji wynosi 10 km/h. Jeśli pojedziesz 130 km/h przy ograniczeniu do 120 km/h – mandatu nie będzie.
- Przekroczenie o 11 km/h i więcej oznacza już gwarantowaną karę.
- Najwyższy mandat: 2500 zł (za przekroczenie o co najmniej 71 km/h). W warunkach recydywy kwota ta rośnie do 5000 zł.
- Za zbyt szybką jazdę można dostać nawet 15 punktów karnych, co oznacza, że dwie wpadki mogą skutkować pożegnaniem się z prawem jazdy.
Jak uniknąć mandatu? To prosty sposób zgodny z prawem
Wielu kierowców kombinuje: Najpierw docisnę gazu, a potem postoję chwilę na poboczu albo drastycznie zwolnię przed samą bramką. Teoretycznie to zadziała, bo system liczy średnią, ale w praktyce to najkrótsza droga do kłopotów. Gwałtowne hamowanie przed końcem pomiaru czy bezpodstawne zatrzymywanie się na pasie awaryjnym to proszenie się o wypadek i mandat z zupełnie innego paragrafu. Jak więc przetrwać kilkanaście kilometrów pod okiem kamer bez stresu?
- Tempomat to najlepszy przyjaciel: Choć wydaje się to banalne, to właśnie manewr z ustawieniem tempomatu jest masowo odkrywany przez kierowców jako najskuteczniejsza broń na rekordowo długie odcinki OPP. Ustawiasz dozwoloną prędkość i zdejmujesz nogę z gazu. Auto samo pilnuje limitu, a końcową bramkę mijasz z czystym sumieniem i pełnym portfelem.
- Aplikacje jako wsparcie: Jeśli nie masz pewności, jaki limit obowiązuje na danym fragmencie, rzuć okiem na Mapy Google, Waze czy Yanosika. Nawigacje w czasie rzeczywistym pokazują Twoją średnią prędkość na mierzonym odcinku.
- Pamiętaj o progu tolerancji, ale nie ryzykuj: Systemy mają zazwyczaj 10 km/h marginesu, jednak jazda "na krawędzi" bywa zgubna – wskazania licznika w aucie nie zawsze pokrywają się idealnie z GPS-em.
- Krótki postój: Niektórzy kierowcy decydują się na zjazd na MOP (Miejsce Obsługi Podróżnych) lub stację benzynową, jeśli znajdują się one wewnątrz mierzonego odcinka. Postój wydłuża czas przejazdu, co obniża średnią prędkość.
Najprostsza rada? Przepisowa jazda na OPP to nie tylko brak mandatu, ale przede wszystkim święty spokój. Na 17-kilometrowym odcinku różnica między jazdą 140 km/h a 150 km/h to zaledwie kilkanaście sekund zysku – gra zupełnie niewarta ryzyka słonej kary.