Dziennik Gazeta Prawana logo

Jelcz pompuje miliardy w polskie miasto. Tak wygląda nowa superbroń dla wojska

19 lutego 2026, 17:33
Ten tekst przeczytasz w 7 minut
Jelcz 3. generacji posłużył za platformę dla samobieżnej armaty SA-35 kalibru 35 mm
Jelcz 3. generacji posłużył za platformę dla samobieżnej armaty SA-35 kalibru 35 mm. Dzięki polskiej myśli technicznej i amunicji programowalnej, maszyna ta potrafi eliminować drony i inne cele z chirurgiczną precyzją/PAP
Jelcz inwestuje w nową fabrykę złożoną z pięciu gigantycznych hal w Raciborzu. W ten sposób spółka z Dolnego Śląska chce uniezależnić się od zagranicznych dostawców. Jednocześnie szykuje się do seryjnej produkcji samochodów 3. generacji. Oto szczegóły...

Jelcz inwestuje i daje pracę setkom osób. Stare hale to za mało

Jelcz, działający pod skrzydłami Polskiej Grupy Zbrojeniowej (PGZ), nie narzeka na brak zleceń. Dolnośląska spółka ma w ofercie ok. 70 typów podwozi pojazdów wojskowych, które są wykorzystywane w programach Wisła, Narew czy Pilica. Lawina spływających zamówień jest jednak ponad siły głównego zakładu w Jelczu-Laskowicach.

Macierzyste hale są zbyt wąskie dla produkcji militarnych ciężarówek z napędem w układzie 8x8 czy 10x10. Co prawda w ciągu 4–5 lat powinna zostać wybudowana nowa hala, a od niedawna trwa współpraca z Autosanem, dzięki której w Sanoku uruchomiono dodatkową linię montażową. To jednak wciąż nie wystarcza – zwłaszcza że firma planuje do 2028 roku produkować 1000 wozów rocznie.

Polskie miasto centrum przemysłu motoryzacyjnego dla wojska

Stąd decyzja o inwestycji w Raciborzu. W dawnym Rafako, czyli obecnym RFK, będzie produkowany Jelcz. W tej chwili pierwsze zamówienia już wpływają, a 60 osób już pracujepowiedział Bartłomiej Babuśka, prezes Agencji Rozwoju Przemysłu, w rozmowie z "Dziennikiem Zachodnim". Docelowo pracę w nowej fabryce pojazdów wojskowych znajdzie przynajmniej 500 osób.

Na podwoziach z Raciborza będą montowane rakiety i radary, m.in. dla programu Narew. Nowa fabryka ma zmniejszyć zależność od zagranicznych komponentów. To oznacza, że legendarny zakład, zamiast zniknąć z mapy, stanie się sercem produkcji dla polskiej armii. Jednocześnie spółka z Dolnego Śląska szykuje się do seryjnej produkcji nowych modeli Jelcza. Co to za pojazdy?

Jelcz 3. generacji w układzie 8x8
Jelcz 3. generacji w układzie 8x8
Jelcz 3. generacji w układzie 8x8
Nowa kabina Jelcza 3. generacji jest nie tylko niższa i bardziej aerodynamiczna, ale przede wszystkim wykonana z superwytrzymałej stali Armox 500. Konstrukcja zapewnia załodze bezpieczeństwo przed ostrzałem i wybuchami min zgodnie z surowymi normami NATO

Polski projekt od podstaw. Tak wygląda Jelcz 3. generacji

Nowa, 3. generacja samochodów Jelcz z niezależnym zawieszeniem została stworzona od podstaw przez polskich inżynierów. Powstały dwa typy tych pojazdów: trzyosiowe podwozie o oznaczeniu 663.45 (nośnik dla wyrzutni HIMARS) oraz czteroosiowy wóz 883.57 w układzie 8x8.

Kabina w nowym Jelczu jest niższa i bardziej nowoczesna, a skorupa wykonana ze stali Armox 500 zapewnia załodze wysoką ochronę balistyczną (1. poziom ochrony balistycznej według normy STANAG 4569). Bardziej wysunięty przód z podcięciem zamiast zderzaków ułatwi przeprawę w terenie. Przewidziano też montaż dodatkowego opancerzenia.

Moc od Maybacha w wojsku. Potężne silniki Diesla ruszą w najtrudniejszy teren

Jelcz w samochodach 3. generacji stosuje jednostki wysokoprężne niemieckiej firmy MTU, której założycielem był sam Wilhelm Maybach. Silniki razem z przekładnią automatyczną ZF przysunięto za przedział pasażerski. Takie rozwiązanie ma m.in. przyspieszyć wymianę zespołu napędowego w warunkach polowych.

Mniejszy model 663.45 skrywa silnik o pojemności 12,8 l i mocy 450 KM. Większy gigant 8x8 otrzymał 15,6-litrowego diesla o mocy niemal 580 KM i potężnym momencie obrotowym 2850 Nm.

Niezależne zawieszenie to całkowicie nowa konstrukcja. Zamiast tradycyjnych sztywnych mostów i resorów piórowych, inżynierowie postawili na układ z podwójnymi wahaczami poprzecznymi, amortyzatorami teleskopowymi, sprężynami śrubowymi oraz stabilizatorami. – Architektura tych pojazdów jest o wiele nowocześniejsza od dotychczasowej, a przy tym zapewnia pokaźny potencjał rozwojowy – zapewniają przedstawiciele spółki.

Wyrzutnia M142 HIMARS osadzona na polskim podwoziu Jelcza 3. generacji
Wyrzutnia M142 HIMARS osadzona na polskim podwoziu Jelcza 3. generacji/Wojciech Krol

Pogromca dronów na polskich kołach. SA-35 to nowa jakość na polu walki

To właśnie Jelcz 3. generacji posłużył za platformę dla samobieżnej armaty SA-35 kalibru 35 mm. Aż 400 takich pojazdów stworzy lwią część systemu antydronowego SAN. Do stworzenia tego kolosa wykorzystano armatę morską OSU-35K. Na lądzie SA-35 ma niszczyć samoloty, helikoptery i drony kamikadze.

Eksperci zauważają, że system opracowany przez PIT-RADWAR jest znacznie skuteczniejszy od rosyjskiego Pancyra. O sile polskiej broni stanowi precyzja, cyfrowe głowice optoelektroniczne oraz amunicja programowalna, która pozwala zestrzelić cel zaledwie kilkoma pociskami. Jej szybkostrzelność wynosi 550 strz./min

Jelcz 3. generacji posłużył za platformę dla samobieżnej armaty SA-35 kalibru 35 mm
Jelcz 3. generacji posłużył za platformę dla samobieżnej armaty SA-35 kalibru 35 mm/Paweł Supernak

Kompozytowa wieża z armatą waży 2,6 tony, a sam Jelcz z osprzętem to przynajmniej 5 t. Konstruktorzy z polskiej spółki wskazują, że obok armaty SA-35 na podwoziu nowego Jelcza 6x6 można dołożyć radar, rakiety przeciwlotnicze Piorun i system zakłóceń radioelektronicznych. Nową broń na bazie Jelcza 3. generacji testowano już na terenie Wojskowego Instytutu Technicznego Uzbrojenia w Zielonce.

Jelcz 3. generacji posłużył za platformę dla samobieżnej armaty SA-35 kalibru 35 mm - testy na poligonie w Zielonce
Jelcz 3. generacji posłużył za platformę dla samobieżnej armaty SA-35 kalibru 35 mm - testy na poligonie w Zielonce/Paweł Supernak
Jelcz 3. generacji posłużył za platformę dla samobieżnej armaty SA-35 kalibru 35 mm - testy na poligonie w Zielonce
Jelcz 3. generacji posłużył za platformę dla samobieżnej armaty SA-35 kalibru 35 mm - testy na poligonie w Zielonce/Paweł Supernak
Jelcz 3. generacji
Za naprowadzanie na cel odpowiada systemem nowej generacji oparty na głowicy optoelektronicznej zamocowany tuż za kabiną Jelcza na wysięgniku (integruje cyfrowy kanał dzienny, kanał laserowy, kanał termowizyjny oraz system swój–obcy). W przyszłości w tej broni zastosowanie znajdzie radar TUGA

Polska superbroń widzi Mińsk i Królewiec. Rakietowe uderzenie z Olecka

Obecnie najpotężniejsze Jelcze w układzie 8x8 są nosicielami wyrzutni Homar-K (koreańskich K239 Chunmoo). Polska armia posiada obecnie ponad 100 zestawów tej niszczycielskiej broni. Stacjonują one m.in. w Olecku, skąd w linii prostej jest tylko 36 km do granicy z Rosją.

Wojsko Polskie ma otrzymać łącznie 288 takich wyrzutni. Zapas amunicji przewiduje pociski precyzyjnego rażenia o zasięgu 80 km oraz 290 km. Co istotne, producent wyrzutni planuje zwiększenie zasięgu rakiet do 500 km. Mapa pokazuje jasno: przy takim zasięgu, rakiety wystrzelone z Mazur mogłyby bez trudu dosięgnąć celów w Mińsku (ok. 330 km). To potężny argument odstraszający w rękach polskich artylerzystów.

Jelcz 3. generacji posłużył za platformę dla samobieżnej armaty SA-35 kalibru 35 mm
Za pracę wieży SA-35 odpowiadają elektryczne siłowniki i napędy. O przeładowanie dba elektrohydrauliczny siłownik. Całością można sterować zdalnie z przenośnego pulpitu operatorskiego/Paweł Supernak
Jelcz z napędem 8x8 uzbrojony w wyrzutnię Homar-K, czyli koreańską K239 Chunmoo
Jelcz z napędem 8x8 uzbrojony w wyrzutnię Homar-K, czyli koreańską K239 Chunmoo
Jelcz z napędem 8x8 uzbrojony w wyrzutnię Homar-K, czyli koreańską K239 Chunmoo
Jelcz z napędem 8x8 uzbrojony w wyrzutnię Homar-K, czyli koreańską K239 Chunmoo/1 Mazurska Brygada Artylerii im gen. J. Bema
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Zmiany w przepisach dla kierowców, najświeższe informacje ze świata motoryzacji, premiery, testy najnowszych modeli aut, porady. Od kiedy zakaz samochodów spalinowych? Czy pieszy ma zawsze pierwszeństwo? Gdzie zainstalują nowe fotoradary i kamery odcinkowego pomiaru prędkości? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziesz w newsletterze Auto.dziennik.pl.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj