Jelcz inwestuje i daje pracę setkom osób. Stare hale to za mało

Jelcz, działający pod skrzydłami Polskiej Grupy Zbrojeniowej (PGZ), nie narzeka na brak zleceń. Dolnośląska spółka ma w ofercie ok. 70 typów podwozi pojazdów wojskowych, które są wykorzystywane w programach Wisła, Narew czy Pilica. Lawina spływających zamówień jest jednak ponad siły głównego zakładu w Jelczu-Laskowicach.

Reklama

Macierzyste hale są zbyt wąskie dla produkcji militarnych ciężarówek z napędem w układzie 8x8 czy 10x10. Co prawda w ciągu 4–5 lat powinna zostać wybudowana nowa hala, a od niedawna trwa współpraca z Autosanem, dzięki której w Sanoku uruchomiono dodatkową linię montażową. To jednak wciąż nie wystarcza – zwłaszcza że firma planuje do 2028 roku produkować 1000 wozów rocznie.

Polskie miasto centrum przemysłu motoryzacyjnego dla wojska

Stąd decyzja o inwestycji w Raciborzu. W dawnym Rafako, czyli obecnym RFK, będzie produkowany Jelcz. W tej chwili pierwsze zamówienia już wpływają, a 60 osób już pracujepowiedział Bartłomiej Babuśka, prezes Agencji Rozwoju Przemysłu, w rozmowie z "Dziennikiem Zachodnim". Docelowo pracę w nowej fabryce pojazdów wojskowych znajdzie przynajmniej 500 osób.

Na podwoziach z Raciborza będą montowane rakiety i radary, m.in. dla programu Narew. Nowa fabryka ma zmniejszyć zależność od zagranicznych komponentów. To oznacza, że legendarny zakład, zamiast zniknąć z mapy, stanie się sercem produkcji dla polskiej armii. Jednocześnie spółka z Dolnego Śląska szykuje się do seryjnej produkcji nowych modeli Jelcza. Co to za pojazdy?

Jelcz 3. generacji w układzie 8x8 Jelcz 3. generacji w układzie 8x8 / Jelcz
Jelcz 3. generacji w układzie 8x8 Nowa kabina Jelcza 3. generacji jest nie tylko niższa i bardziej aerodynamiczna, ale przede wszystkim wykonana z superwytrzymałej stali Armox 500. Konstrukcja zapewnia załodze bezpieczeństwo przed ostrzałem i wybuchami min zgodnie z surowymi normami NATO / Targi Kielce

Polski projekt od podstaw. Tak wygląda Jelcz 3. generacji

Nowa, 3. generacja samochodów Jelcz z niezależnym zawieszeniem została stworzona od podstaw przez polskich inżynierów. Powstały dwa typy tych pojazdów: trzyosiowe podwozie o oznaczeniu 663.45 (nośnik dla wyrzutni HIMARS) oraz czteroosiowy wóz 883.57 w układzie 8x8.

Kabina w nowym Jelczu jest niższa i bardziej nowoczesna, a skorupa wykonana ze stali Armox 500 zapewnia załodze wysoką ochronę balistyczną (1. poziom ochrony balistycznej według normy STANAG 4569). Bardziej wysunięty przód z podcięciem zamiast zderzaków ułatwi przeprawę w terenie. Przewidziano też montaż dodatkowego opancerzenia.

Moc od Maybacha w wojsku. Potężne silniki Diesla ruszą w najtrudniejszy teren

Jelcz w samochodach 3. generacji stosuje jednostki wysokoprężne niemieckiej firmy MTU, której założycielem był sam Wilhelm Maybach. Silniki razem z przekładnią automatyczną ZF przysunięto za przedział pasażerski. Takie rozwiązanie ma m.in. przyspieszyć wymianę zespołu napędowego w warunkach polowych.

Mniejszy model 663.45 skrywa silnik o pojemności 12,8 l i mocy 450 KM. Większy gigant 8x8 otrzymał 15,6-litrowego diesla o mocy niemal 580 KM i potężnym momencie obrotowym 2850 Nm.

Reklama

Niezależne zawieszenie to całkowicie nowa konstrukcja. Zamiast tradycyjnych sztywnych mostów i resorów piórowych, inżynierowie postawili na układ z podwójnymi wahaczami poprzecznymi, amortyzatorami teleskopowymi, sprężynami śrubowymi oraz stabilizatorami. – Architektura tych pojazdów jest o wiele nowocześniejsza od dotychczasowej, a przy tym zapewnia pokaźny potencjał rozwojowy – zapewniają przedstawiciele spółki.

Wyrzutnia M142 HIMARS osadzona na polskim podwoziu Jelcza 3. generacji Wyrzutnia M142 HIMARS osadzona na polskim podwoziu Jelcza 3. generacji / MON / Wojciech Krol

Pogromca dronów na polskich kołach. SA-35 to nowa jakość na polu walki

To właśnie Jelcz 3. generacji posłużył za platformę dla samobieżnej armaty SA-35 kalibru 35 mm. Aż 400 takich pojazdów stworzy lwią część systemu antydronowego SAN. Do stworzenia tego kolosa wykorzystano armatę morską OSU-35K. Na lądzie SA-35 ma niszczyć samoloty, helikoptery i drony kamikadze.

Eksperci zauważają, że system opracowany przez PIT-RADWAR jest znacznie skuteczniejszy od rosyjskiego Pancyra. O sile polskiej broni stanowi precyzja, cyfrowe głowice optoelektroniczne oraz amunicja programowalna, która pozwala zestrzelić cel zaledwie kilkoma pociskami. Jej szybkostrzelność wynosi 550 strz./min

Jelcz 3. generacji posłużył za platformę dla samobieżnej armaty SA-35 kalibru 35 mm Jelcz 3. generacji posłużył za platformę dla samobieżnej armaty SA-35 kalibru 35 mm / PAP / Paweł Supernak

Kompozytowa wieża z armatą waży 2,6 tony, a sam Jelcz z osprzętem to przynajmniej 5 t. Konstruktorzy z polskiej spółki wskazują, że obok armaty SA-35 na podwoziu nowego Jelcza 6x6 można dołożyć radar, rakiety przeciwlotnicze Piorun i system zakłóceń radioelektronicznych.

Jelcz 3. generacji posłużył za platformę dla samobieżnej armaty SA-35 kalibru 35 mm Za pracę wieży SA-35 odpowiadają elektryczne siłowniki i napędy. O przeładowanie dba elektrohydrauliczny siłownik. Całością można sterować zdalnie z przenośnego pulpitu operatorskiego / PAP / Paweł Supernak
Jelcz 3. generacji Za naprowadzanie na cel odpowiada systemem nowej generacji oparty na głowicy optoelektronicznej zamocowany tuż za kabiną Jelcza na wysięgniku (integruje cyfrowy kanał dzienny, kanał laserowy, kanał termowizyjny oraz system swój–obcy). W przyszłości w tej broni zastosowanie znajdzie radar TUGA / MON

Polska superbroń widzi Mińsk i Królewiec. Rakietowe uderzenie z Olecka

Obecnie najpotężniejsze Jelcze w układzie 8x8 są nosicielami wyrzutni Homar-K (koreańskich K239 Chunmoo). Polska armia posiada obecnie ponad 100 zestawów tej niszczycielskiej broni. Stacjonują one m.in. w Olecku, skąd w linii prostej jest tylko 36 km do granicy z Rosją.

Wojsko Polskie ma otrzymać łącznie 288 takich wyrzutni. Zapas amunicji przewiduje pociski precyzyjnego rażenia o zasięgu 80 km oraz 290 km. Co istotne, producent wyrzutni planuje zwiększenie zasięgu rakiet do 500 km. Mapa pokazuje jasno: przy takim zasięgu, rakiety wystrzelone z Mazur mogłyby bez trudu dosięgnąć celów w Mińsku (ok. 330 km). To potężny argument odstraszający w rękach polskich artylerzystów.

Jelcz z napędem 8x8 uzbrojony w wyrzutnię Homar-K, czyli koreańską K239 Chunmoo Jelcz z napędem 8x8 uzbrojony w wyrzutnię Homar-K, czyli koreańską K239 Chunmoo / Jelcz
Jelcz z napędem 8x8 uzbrojony w wyrzutnię Homar-K, czyli koreańską K239 Chunmoo Jelcz z napędem 8x8 uzbrojony w wyrzutnię Homar-K, czyli koreańską K239 Chunmoo / 1 Mazurska Brygada Artylerii / 1 Mazurska Brygada Artylerii im gen. J. Bema