"Pozdrowienia" dla grupy SPEED okazały się kosztowne
Kierowca BMW w Choszcznie (woj. zachodniopomorskie) postanowił ozdobić tylną szybę swojego auta wulgarnym hasłem wymierzonym w policyjną grupę SPEED. Naklejka najwidoczniej miała "bawić" wśród znajomych...
Jednak policjanci nie poznali się na żarcie i zakwalifikowali sprawę jako wykroczenie z art. 141 Kodeksu wykroczeń, który przewiduje karę grzywny do 1500 zł za umieszczanie nieprzyzwoitych napisów w przestrzeni publicznej. Mandat był natychmiastowy. Kierowca musiał też na miejscu zerwać prowokacyjny napis.
Naklejka na BMW to był dopiero początek problemów
Gdy mężczyzna usuwał hasło, policjanci postanowili dokładnie sprawdzić stan techniczny BMW. Efekt?
Wykryto wyciek płynu eksploatacyjnego i naruszenie wymagań ochrony środowiska. Funkcjonariusze zatrzymali dowód rejestracyjny auta (art. 132 Prawa o ruchu drogowym). Samochód trafił na lawetę, a kierowca wracał pieszo.
Kierowca słono zapłacił za swój "żart"
Cała sytuacja pokazuje, że nawet pozornie "niewinna" prowokacja może mieć poważne konsekwencje. W tym przypadku mandat był najmniejszym problemem.
Oprócz grzywny doszły: zatrzymany dowód rejestracyjny, koszt lawety i konieczność usunięcia usterek przed ponownym dopuszczeniem auta do ruchu. "Pozdrowienia" dla grupy SPEED okazały się wyjątkowo drogie.