"Minister od zadań specjalnych w rządzie, Michał Boni sam odbiera swoje ubrania z pralni chemicznej. Tylko dlaczego wozi go tam służbowa limuzyna?" - zastanawia się Fakt.

Fotoreporterzy bulwarówki spotkali Boniego, gdy potężne służbowe BMW podwoziło go na podziemny parking w jednej z warszawskich galerii handlowych.

Po chwili minister zniknął w sklepowych alejach. Szybko pognał do pralni chemicznej, skąd odebrał koszule i garnitury z którymi zapakował się do limuzyny.

Zobacz zdjęcia...



PO nie może spać spokojnie