Skoda wjeżdża w erę elektromobilności i zaczyna pisać nowy rozdział w niemal 125-letniej historii tworzenia aut. Szefowie marki należącej go Grupy Volkswagen – jako jeden z priorytetów w rozwoju firmy – wybrali właśnie napęd elektryczny i zapowiadają ponad 10 nowych samochodów na prąd. Pojawią się one na rynku w ciągu najbliższych 3 lat – listę premier zaplanowano aż do 2022 roku. Fundamentem rewolucji ma być wprowadzona niedawno na rynek nowa globalna marka iV, zajmującą się rozwojem aut elektrycznych oraz rozbudową infrastruktury potrzebnej do funkcjonowania e-samochodów. A pierworodnymi młodej rodziny są pokazane we Frankfurcie dwa modele – elektryczne CITIGOe oraz nowy Superb z napędem hybrydowym typu plug-in. Na co mogą liczyć kierowcy?

Pierwszym zelektryfikowanym autem tej marki, które pojawi się w sprzedaży będzie odmłodzona Skoda Superb z napędem hybrydowym plug-in (ładowanie akumulatorów z gniazdka). Pod nowymi szatami inżynierowie ukryli duet turbobenzynowego silnika 1.4 TSI/156 KM z jednostką elektryczną o mocy 85 kW. W sumie kierowca dostaje pod nogę 218 KM i 400 Nm, a za ich przeniesienie na koła odpowiada 6-biegowa dwusprzęgłowa przekładania DSG. Prąd dostarcza i magazynuje z rekuperacji - umieszczony przed tylną osią litowo-jonowy - akumulator o pojemności 13 kWh, który w 3,5 godziny można do pełna naładować z gniazdka. Superb już dzisiaj spełnia normę Euro 6d w zakresie emisji spalin, która będzie obowiązywać od 2021 r.

W ocenie producenta, silnik spalinowy będzie wykorzystywany głównie przy średnich i dużych prędkościach. Podczas podróży z niską oraz zmienną prędkością napęd zapewni elektryczna część układu – wówczas ostrzegając pieszych i rowerzystów specjalnym dźwiękiem Superb plug-in zapewni ok. 55 km zasięgu według nowego cyklu WLTP. Mało? Badania przeprowadzone w Niemczech dowodzą, że 80 proc. codziennie pokonywanych tras nie przekracza 50 km. Dla użytkownika hybrydowego Superba oznacza to, że "na prąd" dojedzie do pracy, wepnie auto do gniazdka (firmowego = za darmo?) na ładowanie i wrócić do domu, a po drodze zrobi zakupy. W ocenie konstruktorów elektryczność jest tańsza od paliwa, dlatego kierowcy mogą zaoszczędzić, regularnie doładowując akumulator zamiast tankować na stacji.

Hybrydowy Superb ma też być długodystansowcem – przy wykorzystaniu energii elektrycznej i benzyny z 50-litrowego zbiornika powinien pokonać 850 km. W Polsce spalinowo-elektryczny model zadebiutuje na początku 2020 roku.

Kolejnym modelem nowej marki iV stworzonej przez Skodę będzie całkowicie elektryczne CITIGOe i wygląda na to, że ze swoją miejską 3,6-metrową karoserią ten model może stać się dla Kowalskiego przepustką do świata samochodów elektrycznych.

Możliwości napędu Skody CITIGOe już na kartce robią wrażenie. Elektryczny silnik generuje 61 kW oraz 210 Nm. Energia jest przechowywana w zestawie akumulatorów litowo-jonowych o pojemności energetycznej 36,8 kWh, które składają się z 168 ogniw. Taki magazyn elektryczności powinien wystarczyć na pokonanie 260 km.

Ładowanie zależy od mocy ładowarki. W domowych warunkach z wykorzystaniem ładowarki naściennej po podpięciu pod prąd zmienny (7,2 kW) uzupełnienie pustego akumulatorowa do 80 proc. potrwa 4 godziny i 8 minut. Zwykłe gniazdko to ponad 12,5 godziny ładowania. Na stacji ładowania prądem stałym o mocy 40 kW, wyposażonej w złącze CCS, akumulator CITIGOe można naładować do 80 proc. jego pojemności w godzinę.

Jazda? CITIGOe przyspieszy od 0 do setki w 12,5 sekundy. Zryw z 60 km/h do 100 km/h zajmie 7,6 s. Prędkość maksymalną celowo ograniczono do 130 km/h. Krótko mówiąc, napęd elektryczny jest gwarancją tego, że pierwsza e-Skoda za każdym razem będzie nabierać szybkości bezszelestnie, bez ociągania. A silnik ucieszy płynnością rozpędzania.

– Skoda CITIGOe iV będzie dostępna w Polsce już od początku 2020 roku. W związku z wprowadzeniem jej na rynek przygotowujemy specjalny pakiet korzyści, który sprawi, że zakup naszego pierwszego w pełni elektrycznego modelu będzie bardzo atrakcyjny – powiedziała dziennik.pl Klaudyna Gorzan, kierownik ds. PR marki Skoda. – Samochód ten skrojony jest idealnie na potrzeby miejskiej jazdy. Jest cichy, dynamiczny, bezemisyjny a 260 kilometrów zasięgu w praktyce w pełni wystarczy do jazdy w warunkach miejskich nawet na kilka dni – skwitowała.

Nieoficjalnie mówi się, że będzie to najtańszy nowy samochód elektryczny na polskim rynku. Cena? Podobno mniej niż 80 tys. zł.