Dziennik Gazeta Prawana logo

Pracownik komisu roztrzaskał Ferrari warte 13 mln zł. Co dalej z autem?

23 kwietnia 2024, 17:15
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Pracownik komisu roztrzaskał Ferrari warte grube miliony. Co dalej z autem?
Pracownik komisu roztrzaskał Ferrari warte grube miliony. Co dalej z autem?/dziennik.pl
24-letni pracownik firmy zajmującej się m.in. odrestaurowywaniem klasycznych aut wziął z parkingu Ferrari F40 warte niemal 3 mln euro (13 mln zł), wsiadł i pojechał. Daleko nie zajechał, bo na jego drodze stanęła ściana tunelu na autostradzie A81 między Heilbronn a Stuttgartem. No i teraz jest kłopot, bo auto miało iść na sprzedaż, a szkody szacowane są na setki tysięcy euro.

Rozbite Ferrari F40: poślizg, potem jedna ściana i druga ściana

Jak podaje lokalna policja, kierowca Ferrari wpadł w poślizg z nieznanych dotąd przyczyn, ale obstawiamy, że przyczyny są w tym wypadku jednak… dobrze znane. I że w chwilę przed wypadkiem z ust kierowcy mógł paść niemiecki odpowiednik polskiego hasła "to pa tera!". W każdym razie F40 odbiło się najpierw od jednej, potem od drugiej ściany tunelu, aż w końcu zatrzymało się przy krawędzi jezdni.

Cytowany przez niemieckie media rzecznik policji oświadczył, że obecnie nie wiadomo, czy była to kwestia usterki technicznej czy może jednak nadmiernej prędkości. Kierowca został prewencyjnie przewieziony do szpitala, ale nie odniósł poważnych obrażeń. Jak twierdzi firma, do której należy auto, 24-latek miał wystarczające umiejętności do tego, by usiąść za kółkiem "F40-ki" (patrz też dalej). Ze względu na prowadzone czynności prawy i środkowy pas A81 w stronę Stuttgartu były w dniu wypadku (21.4) całkowicie zamknięte do godziny 10:30.

Ferrari F40: ile dziś warte są ładne egzemplarze? Można się zdziwić

Roztrzaskany egzemplarz Ferrari F40 został zarejestrowany w kwietniu 1990 r. i do dziś przejechał ledwie 21 tys. km. W chwili wypadku ogłoszenie o sprzedaży widniało m.in. w serwisie mobile.de cenę ustalono na drobne 2 995 000 euro. Po wypadku anons został wycofany. Jak podaje lokalna policja, szkody oszacowano na minimum kilkaset tysięcy euro. Szczęście w nieszczęściu jest takie, że na pierwszy rzut oka zniszczenia wydają się być ograniczone przede wszystkim do (wymiennych) elementów karoserii. Naszym zdaniem nie ma się jednak co przedwcześnie cieszyć, bo każdy, kto miał styczność z autami powypadkowymi, wie że najmniej przewidywalne są właśnie te uszkodzenia, których na dzień dobry nie widać.

Co ciekawe, 24-latek, który kierował Ferrari, to wieloletni pracownik firmy. Jak podają niemieckie media, mężczyzna przeszedł kilka kursów techniki jazdy i miał kwalifikacje do tego, by usiąść za kierownicą tego modelu. 

Chcielibyśmy podkreślić, że wspieramy naszego pracownika. Jak w przypadku piłki nożnej, jesteśmy zespołem, a błędy mogą się zdarzyć, taka ludzka natura. Niemniej jednak dokładnie przeanalizujemy okoliczności wypadku powiedział cytowany przez Auto Motor und Sport przedstawiciel firmy.

f40_119213.jpg
Ferrari F40
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl/Media
Zapisz się na newsletter
Zmiany w przepisach dla kierowców, najświeższe informacje ze świata motoryzacji, premiery, testy najnowszych modeli aut, porady. Od kiedy zakaz samochodów spalinowych? Czy pieszy ma zawsze pierwszeństwo? Gdzie zainstalują nowe fotoradary i kamery odcinkowego pomiaru prędkości? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziesz w newsletterze Auto.dziennik.pl.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj