Dziennik Gazeta Prawana logo

Norma Euro 7 mniej restrykcyjna? Parlament Europejski zdecydował

13 października 2023, 11:26
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Test silnika spalinowego
Test silnika spalinowego/Mercedes
Najnowsze normy emisji spalin Euro7 miały być prawdziwym koszmarem dla producentów samochodów. Wielu z nich przedstawiło, że wprowadzenie tak restrykcyjnych zmian po prostu nie ma prawa zadziałać. Ucierpiałyby nie tylko firmy, narażone na gigantyczny wzrost kosztów produkcji, ale też konsumenci, którzy decydowaliby się na nowy samochód w znacznie wyższej cenie, niż dotychczas. Zysk środowiskowy byłby z kolei zbyt mały, by cała operacja miała sens. Ostatecznie jednak udało się wypracować pewien kompromis.

Euro7 lżejsze i przesunięte w czasie

Jeszcze we wrześniu debatowano na temat Euro7. Omawiano nie tylko zmianę norm emisji na mniej radykalne, ale też późniejsze wprowadzenie ich w życie. Zaznaczmy, że przepisy pierwotnie miały obowiązywać od 2025 roku i być ostatnią prostą do nadchodzącego wielkimi krokami kresu silników emitujących szkodliwe substancje w 2035, na rzecz samochodów zeroemisyjnych (elektrycznych, wodorowych i zasilanych biopaliwem).

Ostatecznie jednak część państw członkowskich (w tym Polska) wyraziły sprzeciw, odrzucając restrykcyjne przepisy. Swoje wątpliwości przedstawili także niektórzy producenci, w tym prezes koncernu Stellantis, Carlos Tavares, mówiący wprost o absurdalności ustawy.

samochody-spalinowe-37753901.jpg
Samochody spalinowe

Przyjęta została więc nowa wersja dla Euro7, która ostatecznie ma zostać przegłosowana 1 listopada, mówiąca o przesunięciu wejścia nowych norm do 1 lipca 2030 roku dla samochodów osobowych oraz 1 lipca 2031 roku dla ciężarówek i autokarów. Nowe postanowienia przewidują także znaczne załagodzenie pierwotnych postanowień odnośnie spalin.

Przesunięcie Euro7 będzie… zdrowsze dla środowiska?

grupa-volkswagen-to-samochody-elektryczne-i-hybrydowe-vw-audi-porsche-skoda-i-seat-12590080.jpeg
Grupa Volkswagen - to samochody elektryczne i hybrydowe VW, Audi, Porsche, Skoda i Seat/Mariusz Barwinski

Nic dziwnego, że taka decyzja ucieszyła producentów. Głównym powodem jest brak konieczności skupiania się w tej chwili nad dostosowywaniem silników spalinowych do rygorystycznych norm. Zamiast tego, mogą realnie skupić się na badaniu nowych technologii, w tym ulepszaniu biopaliw i możliwości samochodów elektrycznych, czy wodorowych. Przesunięcie w czasie Euro7 paradoksalnie może być zdrowsze dla środowiska, niż wprowadzanie go czym prędzej i — według producentów — kosztowne odwrócenie się od celu ostatecznego, czyli zeroemisyjności.

Decyzja o przesunięciu i osłabieniu Euro7 znalazła też swoich przeciwników. Wśród nich byli między innymi przedstawiciele niektórych dużych miast, czy firm badających zanieczyszczenia środowiska. Ich zdaniem jak najszybsze restrykcje znacznie wpłyną na ochronę zdrowia publicznego. Według grupy Transport & Environment, decyzja jest "katastrofą", biorąc pod uwagę przedłużenie funkcjonowania "wysoce zanieczyszczającej środowisko technologii Euro6".

Na ostateczną decyzję jeszcze musimy poczekać

Ostateczna decyzja w sprawie norm Euro7 jeszcze daleko przed nami. Chociaż nowa wersja Parlamentu Europejskiego ma zostać zatwierdzona 1 listopada, to wprowadzenie faktycznych zmian w życie wymaga ustalenia jednej wersji z komisją, parlamentem i radą, a następnie podpisanie się wszystkich trzech instytucji pod jednym dokumentem. Kolejnym krokiem będzie głosowanie, które datuje się na początek przyszłego roku.

Jeśli jednak nowe założenia wejdą w życie, to rynek motoryzacyjny może ukształtować się zupełnie inaczej, niż przewidywano po Euro7. Przede wszystkim, producenci mogą utrzymać sprzedaż samochodów najmniejszych segmentów A i B, których dostosowywanie do restrykcyjnych norm byłoby po prostu nieopłacalne. Może to też oznaczać przyspieszenie pracy nad nowymi technologiami i pojazdami zeroemisyjnymi, by całkowita rezygnacja z silników zasilanych ropą była bardziej atrakcyjna, niż jest w tej chwili. 

Według PE, normy Euro7 powinny skupić się przede wszystkim nad zanieczyszczeniami emitowanymi przez klocki hamulcowe i opony, zamiast spalin. Oznacza to, że do czasu nadchodzącego zakazu sprzedaży, spaliny z rur wydechowych byłyby niezmienne względem obecnego Euro6.

parlament-europejski-37448066.jpg
Parlament Europejski
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Zmiany w przepisach dla kierowców, najświeższe informacje ze świata motoryzacji, premiery, testy najnowszych modeli aut, porady. Od kiedy zakaz samochodów spalinowych? Czy pieszy ma zawsze pierwszeństwo? Gdzie zainstalują nowe fotoradary i kamery odcinkowego pomiaru prędkości? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziesz w newsletterze Auto.dziennik.pl.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj