Dziennik Gazeta Prawana logo

Chciał za darmo naładować Teslę, ale przeszarżował. Mocny kandydat do tytułu "Janusza Roku"

28 sierpnia 2023, 14:56
[aktualizacja 28 sierpnia 2023, 21:43]
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Tesla
Tesla w namiocie/Facebook
Pewien kemping w Łebie oferuje swoim klientom coś w rodzaju "all inclusive", bo w cenie wynajmu parceli zawarte jest też przyłącze elektryczne. Można sobie na przykład podładować telefon, laptopa czy latarkę. Samochód elektryczny? Niekoniecznie, od tego jest osobny słupek ze swoim licznikiem. Jak się jednak okazuje, regulamin kempingu zabraniający ładowania elektryków na parceli dla niektórych nie stanowi żadnego problemu

Jeżeli ktoś decyduje się na zakup nietaniego samochodu elektrycznego, ten powinien chyba też - przynajmniej w teorii - wiedzieć, na jakie koszty związane z ładowaniem akumulatorów trzeba się w tym wypadku nastawić. No właśnie, to teoria, tymczasem polska praktyka często wygląda inaczej. 

Otóż na szczyt "kreatywności" wspiął się pewien gość kempingu w Łebie, który postanowił za darmo i nielegalnie naładować sobie baterie Tesli. Bo choć niby regulamin kempingu zabrania wykorzystywać przyłącza namiotowego do takich celów, to regulamin jest przecież dla mięczaków. Trzeba było tylko ukryć auto w namiocie (!) i do dzieła. Co może pójść nie tak? Na szczęście coś może.

Tesla w namiocie, czyli ładowanie na kempingu w Łebie. Co może pójść nie tak?

Jeśli właściciel Tesli sądził, że kawałek samochodu wystający z namiotu rozstawionego na jednej z parcel nie zwróci niczyjej uwagi, to albo był naiwny, albo ten numer już kiedyś udało mu się gdzieś wykonać. A dlaczego w namiocie? Bo tam przyłącze jest darmowe. W domyśle - można sobie tam naładować telefon, laptopa, latarkę ogolić nogi przed wyjściem na plażę etc. Regulamin obiektu stanowi natomiast dość jasno, że jeśli ktoś chce sobie naładować samochód elektryczny, ten musi skorzystać z dedykowanego słupka. Który, co jasne, ma swój własny licznik.

Tesla w namiocie. Wyrzucili nas, to nawrzucamy im na Google'u

I sprytny plan może by się nawet udał, gdyby nie to, że kawałek auta wystawał podczas ładowania poza namiot. Niby był czymś tam lekko przysłonięty, ale trzeba by mieć potężne problemy ze wzrokiem, by fragmentu auta nie zauważyć. Na szczęście pracownicy kempingu ślepi nie byli, więc poprosili niesfornych gości o podłączenie Tesli tam, gdzie należy. Ci nie posłuchali, zostali więc poproszeni o opuszczenie posesji.

Jeśli myślicie, że sprytni goście - gdy zostali nakryci na gorącym uczynku - grzecznie przeprosili, wyszli i zamknęli za sobą drzwi, to byliście w błędzie. Otóż postanowili oni zemścić się na obiekcie i dodali nieprzychylną opinię w Google'u. Oto ona:

a-12356-37901828.jpg
Ładowanie Tesli na kempingu

Ładowanie Tesli na kempingu. Pomyłki się zdarzają, ale tu raczej mowy o błędzie nie ma

Kemping, co jasne, postanowił się do do tej opinii odnieść, bo Google taką możliwość daje. Ciekawostka: obecnie (poniedziałek ok. godz. 16) opinii nie już nie widać. Została skasowana? Jednak w internecie nic nie ginie, czego dowodzą poniższe zdjęcia…

a-1234-37901827.jpg
Ładowanie Tesli na kempingu
a-12345-37901822.jpg
Ładowanie Tesli na kempingu
tesla-37901720.jpg
Tesla
3038979-tesla-3.jpg
Tesla 3
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl/Media
Zapisz się na newsletter
Zmiany w przepisach dla kierowców, najświeższe informacje ze świata motoryzacji, premiery, testy najnowszych modeli aut, porady. Od kiedy zakaz samochodów spalinowych? Czy pieszy ma zawsze pierwszeństwo? Gdzie zainstalują nowe fotoradary i kamery odcinkowego pomiaru prędkości? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziesz w newsletterze Auto.dziennik.pl.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj