Dziennik Gazeta Prawana logo

Tesla zapaliła się na złomowisku. Strażacy zaczepili Elona Muska

9 sierpnia 2023, 10:34
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Tesla zapaliła się na złomowisku w Kalifornii
Tesla zapaliła się na złomowisku w Kalifornii/X.com
Przeciwnicy aut elektrycznych będą mieli kolejne punkty zaczepienia, bo jak nie statek przewożący m.in. auta EV, to z dymem idzie (kolejna) Tesla odstawiona na kalifornijskim złomowisku. Nawet strażacy tak bardzo przejęli się tym zdarzeniem, że w poście umieszczonym na platformie X (Twitter) i informującym o pożarze oznaczyli samego Elona Muska…

Temat płonących aut elektrycznych tego lata wybitnie rozgrzewa obserwatorów sceny motoryzacyjnej. Tym razem wrzawa dotyczy Tesli (model S), która najpierw została uszkodzona w wyniku zalania na Florydzie, potem trafiła do Kalifornii na plac firmy zajmującej się m.in. przechowywaniem i rozbieraniem na części aut wysokiej klasy, tam przez kilka miesięcy przestała nie ruszana, a następnie – zapaliła się.

W każdym razie strażacy z Sacramento tak bardzo wzięli sobie to wydarzenie do serca, że postanowili o zdarzeniu poinformować samego Elona Muska. Nie dziwi nas to o tyle, że pożar baterii trakcyjnej potrafi być niebezpieczny, ale z drugiej strony: czy gdyby zapalił się jakiś samochód spalinowy, to czy strażacy pamiętaliby też o tym, by poinformować o fakcie szefa danego koncernu? 

Pożar Tesli na złomowisku: zapaliła się bateria trakcyjna

Najśmieszniejsze jest w tym wszystkim to, że strażacy przekazali wiadomość poprzez platformę X (dawny Twitter), a jej właścicielem jest przecież teraz nie kto inny, jak sam Musk. Jeśli chodzi o sam pożar, to główny problem polegał na tym, że Tesla była "zastawiona" innymi drogocennymi wrakami, więc zachodziło ryzyko, że sprawy w mgnieniu oka przybiorą jeszcze gorszy obrót. Ostatecznie strażacy w miarę sprawnie pożar opanowali, ale ponieważ najwyraźniej doszło do zapłonu baterii trakcyjnej, to auto za pomocą wózka widłowego musiało zostać przewrócone na bok, co z kolei umożliwiło służbom lepszy dostęp do akumulatorów. 

Pożar Tesli na złomowisku: to nie pierwszy taki przypadek

Strażacy twierdzą, że auto musiało zapalić się samoczynnie, bo wokół niego nie było niczego innego, od czego Tesla mogłaby się zająć. A Elona Muska oznaczyli w swoim poście zapewne z tego względu, iż nie był to już pierwszy przypadek, gdy auto tej marki po postoju na złomowisku nagle samo z siebie staje w płomieniach.

Warto w tym miejscu przypomnieć, że choć pożar baterii trakcyjnej jest bardzo niebezpieczny dla otoczenia i służb ratunkowych (m.in. toksyczne opary, wysoka temperatura), to według statystyk do zapalenia się baterii trakcyjnych w sprawnych autach (bezwypadkowe, niezanurzane w wodzie etc) dochodzi na szczęście stosunkowo rzadko.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl/Media
Zapisz się na newsletter
Zmiany w przepisach dla kierowców, najświeższe informacje ze świata motoryzacji, premiery, testy najnowszych modeli aut, porady. Od kiedy zakaz samochodów spalinowych? Czy pieszy ma zawsze pierwszeństwo? Gdzie zainstalują nowe fotoradary i kamery odcinkowego pomiaru prędkości? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziesz w newsletterze Auto.dziennik.pl.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj