Jego zdaniem jest miejsce na dodatkowe ulgi w ubezpieczeniach komunikacyjnych, szczególnie dla małych i średnich przedsiębiorstw i osób fizycznych, nawet kosztem niewielkiego spadku przychodów ze składek. Ubezpieczyciele w USA, Kanadzie czy Unii już oferują właścicielom samochodów daleko idące udogodnienia w związku z pandemią. Firmy ubezpieczeniowe nie zostaną pozbawione środków na odszkodowania, bo liczba wypłat i ich wartość powinny być istotnie mniejsze.

Reklama

Według Kicińskiego, który jest odpowiedzialny za działania biura Rzecznika Finansowego w odniesieniu do rynku ubezpieczeniowego, dobrze się stało, że branża zareagowała na postulaty Rzecznika i przedstawiła propozycje samoregulacji (tzw. rekomendacje Polskiej Izby Ubezpieczeń).

– Traktujemy je jako pierwszy krok i liczę, że poszczególni ubezpieczyciele wyjdą z bardziej atrakcyjnymi propozycjami. Ulga w postaci obniżenia lub rezygnacji ze zwyżek za płatność ratalną składki dotycząca najbardziej powszechnego ubezpieczenia OC komunikacyjnego, jest potrzebna, ale niezbyt atrakcyjna w stosunku do potrzeb – uważa Kiciński.

Pozytywnie ocenił zachęty niektórych zakładów do telefonicznego kontaktu z nimi, jeśli klient z uwagi na epidemię ma problem z terminowym opłaceniem składek, a także deklaracje, że wspólnie z klientem uzgodnią dogodny harmonogram płatności.

Zastępca Rzecznika Finansowego ma nadzieję, że prolongata opłacania składki będzie możliwa nie tylko w przypadku, gdy klient ma problemy zdrowotne albo jest na kwarantannie, ale także w przypadku kłopotów finansowych.

– To ważne, szczególnie w odniesieniu do umów OC komunikacyjnego, którego brak wiąże się z surowymi konsekwencjami – zaznacza Kiciński.

Jak wskazał, ubezpieczyciele w innych krajach już oferują właścicielom samochodów daleko idące udogodnienia w związku z pandemią. Na przykład amerykańskie firmy zdecydowały się na zwrot składek dla klientów z polisą komunikacyjną z racji bezprecedensowego spadku ruchu na drogach. Część z nich zaoferowała dwumiesięczny okres prolongaty w płatności składki bez stosowania dotychczasowych sankcji za opóźnienia. Inne zaprzestają anulowania ubezpieczeń dla klientów, którzy nie mogą teraz zapłacić.

Kiciński zauważył, że na polskim rynku jeden z ubezpieczycieli wprowadził rozwiązanie podobne do postulowanego przez Rzecznika Finansowego i stosowanego w przeszłości w ubezpieczeniach mieszkań, w postaci tzw. 13-go miesiąca ochrony ubezpieczeniowej. W takim przypadku ubezpieczyciel przyjmuje odpowiedzialność za szkody powstałe w miesiącu następującym po wygaśnięciu 12 miesięcznej umowy, nawet jeśli klient nie podpisał nowej rocznej polisy. Wystarczy, że w ciągu 30 dni podpisana jest nowa umowa i opłacona składka.

– Jeden z ubezpieczycieli zaproponował podobne rozwiązanie dla kontynuujących ubezpieczenia AC, mieszkaniowe i rolne. Z tą różnicą, że akceptuje to opóźnienie w zawarciu nowej umowy nie dłuższe niż 14 dni – powiedział zastępca Rzecznika Finansowego.

Wyraził nadzieję, że ubezpieczyciele wyjdą naprzeciw swoim klientom z dalszymi ulgami. – Wydaje się, że ubezpieczyciele będą sobie mogli na to pozwolić, tym bardziej, że może się zdarzyć, iż w tym roku zanotują znaczne oszczędności na wypłatach za szkody z komunikacyjnego OC . Wystarczy spojrzeć za okno, żeby zobaczyć, że dużo mniej aut jeździ po ulicach – zwrócił uwagę Kiciński.

Wskazał na statystyki policji, które pokazują też, że od początku ogłoszenia w Polsce stanu epidemii, czyli połowy marca liczba wypadków i osób w nich rannych spadła o ponad 50 proc., a liczba osób zabitych o około jedną trzecią w porównaniu do analogicznego okresu roku ubiegłego.

– Jeśli przełożyć to na proporcjonalny spadek liczby wypłat, to w kieszeniach ubezpieczycieli mogą zostać setki milionów złotych – ocenił.

Według Kicińskiego jest też miejsce na ulgi w ubezpieczeniach komunikacyjnych, szczególnie dla małych i średnich przedsiębiorstw i osób fizycznych, nawet kosztem niewielkiego spadku przychodów ze składek. – Nie można mówić, że pozbawimy w ten sposób ubezpieczycieli środków na odszkodowania, bo liczba wypłat i wartość – powinny być istotnie mniejsze – tłumaczy.

Rzecznik postuluje wprowadzenie przepisów umożliwiających czasowe wycofanie pojazdu z ruchu. Z jednej strony osoby korzystające z prawa do wycofania pojazdu nie będą poruszały się po drogach powodując szkody, a z drugiej nastąpi istotne zmniejszenie obciążenia składkami, co jest niezwykle ważne dla przedsiębiorców z niektórych branż.

– Zastosowanie składek w wysokości adekwatnej do znacznie zmniejszonego ryzyka wydaje się też sprawiedliwe. To rozwiązanie w odniesieniu do ciężarówek i autobusów działa bez zastrzeżeń od wielu lat – przypomina Kiciński.

Reklama

Jak podkreślił, to rozwiązanie miałoby szczególne znaczenie w odniesieniu do małych i średnich przedsiębiorców z branż, które w okresie przestoju w gospodarce nie używają wszystkich posiadanych aut. Na przykład hotelarz, który ma dwa busy i trzy samochody osobowe, może zdecydować, że w najbliższym czasie ze względu na przestój będzie używał tylko dwóch aut.

Powinien móc wycofać czasowo z ruchu te, których i tak w obecnym momencie nie używa. W takim przypadku musiałby zdemontować tablice rejestracyjne (oddać do wydziału komunikacji) i zabezpieczyć auto przed uruchomieniem przez osobę niepowołaną. Na podstawie odpowiedniego dokumentu z urzędu ubezpieczyciel powinien naliczyć odpowiednio obniżoną składkę.

– W przypadku ciężarówek, klienci mają prawo do co najmniej 95 proc. zniżki w składce w okresie czasowego wycofania pojazdu z ruchu. Być może w odniesieniu do pojazdów osobowych ta wartość mogłaby być inna. Warto zwrócić uwagę, że w przypadku pojazdów czasowo wycofanych z ruchu ryzyko szkód diametralnie spada – zaznaczył Kiciński.

Zastrzegł, że należałoby jednocześnie surowo sankcjonować wprowadzenie takiego pojazdu na drogę.

– Można to potraktować jako wykroczenie, za które kara w przypadku skierowania wniosku o ukaranie do sądu może wynieść aż 5000 zł. Można rozważyć jeszcze szerszy katalog sankcji – mówi zastępca Rzecznika Finansowego.

Kiciński uważa, że przy odpowiednio skonstruowanym systemie sankcji można rozważyć szerokie zdefiniowanie przypadków uprawniających do czasowego wycofania pojazdu, także w przypadku osób fizycznych, które np. straciły pracę i chcą ograniczyć koszty, nie pozbywając się posiadanego samochodu.

Rzecznik Finansowy stara się też, by wprowadzić regulacje o czasowym odroczeniu poboru i egzekucji kar za brak OC komunikacyjnego na okres epidemii. Chodzi o sytuacje, gdy z powodu kwarantanny lub złego stanu zdrowia umowa nie zostanie przedłużona na kolejny okres.

Jednocześnie powinien być utrzymany mechanizm monitorowania przez UFG braku OC komunikacyjnego, aby osoba, która na skutek epidemii nie ma OC, nie poruszała się po drogach.

– Uważam, że w takich wypadkach Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny – pod warunkiem, że faktycznie nikt nie jeździł nieubezpieczonym autem i nie spowodował wypadku - powinien wykorzystać możliwość zwolnienia z opłaty karnej w całości lub znacznej części – uważa Kiciński.

Jego zdaniem takich osób może być sporo, bo np. automatyczne zawiązanie umowy OC na kolejny rok nie jest możliwe, jeśli ktoś w ciągu roku kupił samochód i korzystał z OC sprzedającego. Trzeba wtedy pamiętać o terminowym zawarciu nowej umowy na kolejny rok.

– Propozycja Rzecznika Finansowego nie stanowi zwolnienia z posiadania komunikacyjnego OC, ani przyzwolenia na ignorowanie tego obowiązku. System komunikacyjnych ubezpieczeń OC musi pozostać szczelny, tak żeby ofiary wypadków drogowych miały zapewnione odszkodowanie w każdej sytuacji – podkreślił Kiciński.