Drony niebawem dołączą do wyposażenia polskiej policji drogowej. Jak ustalił dziennik.pl KGP w ramach programu modernizacji przygotowuje się do rozpisania przetargu na dostawę nowych bezzałogowych statków powietrznych wyposażonych w kamery. W myśl planów ten latający sprzęt ma wspomagać pracę funkcjonariuszy każdego wojewódzkiego Wydziału Ruchu Drogowego. W jaki sposób? Oko kamery pokładowej będzie m.in. wyłapywać niewłaściwe przekraczanie jezdni przez pieszych (np. na czerwonym świetle, w niedozwolonych miejscach) a także nieustąpienie pierwszeństwa przez kierowcę pieszemu na pasach.

Reklama
W zeszłym roku policja kupiła drony na potrzeby poszukiwań osób zaginionych czy rozpoznania przed akcjami. Teraz latający sprzęt dostanie także drogówka / Policja

Policja w akcji, drony w powietrzu

A jeśli już mowa o pieszych i kierowcach, to policja w czwartek 6 lutego przeprowadzi na polskich drogach akcję pod nazwą "Niechronieni uczestnicy ruchu drogowego". Do pracy wyjedzie znacznie większa liczba patroli. – Celem naszych działań jest troska o bezpieczeństwo pieszych i rowerzystów, czyli tych użytkowników dróg, którzy w żaden sposób nie są chronieni nadwoziem pojazdu a wręcz są zagrożeni kontaktem z nim – powiedział dziennik.pl podinsp. Radosław Kobryś z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji.

Najnowsze statystyki mówią o wzroście liczby wypadków z udziałem pieszych. Od początku 2020 roku do 4 lutego mundurowi odnotowali już niemal 770 takich zdarzeń (o 24 więcej niż przed rokiem). Zginęło w nich aż 89 osób (rok temu było o 14 mniej) a 700 odniosło rany (35 więcej). Jednak najbardziej szokujące jest to, że ok. 60 proc. wszystkich potrąceń miała miejsce na wyznaczonych przejściach. W ponad 470 wypadkach na pasach zginęło 30 osób i 468 odniosło rany. Z danych KGP wynika też, że najbardziej zagrożeni śmiertelnym potrąceniem przez pojazd są osoby powyżej czterdziestego roku życia. Ale jak zastrzega policjant sami piesi też nie są bez winy, ponieważ 25 proc. udział w odpowiedzialności za wypadki ponoszą oni sami (zdarzały się osoby, które np. wbiegały przed samochód).

Zdaniem policjanta pieszy często jest w błędzie zakładając, że jeśli on widzi samochód bo widzi jego światła to i kierujący też go dostrzegł. – Niestety pieszy nie może wykorzystywać swojego pierwszeństwa w pełnym wachlarzu. I nie dlatego, że prawnie nie może, przypisy pozwalają mu na to, ale na zdrowy rozsądek on w kontakcie z nadwoziem samochodu zawsze przegra – powiedział Kobryś. – Dlatego pieszy musi być bardziej wyczulony i zdeterminowany do tego, żeby się upewnić, czy faktycznie może przejść, czy kierujący zachowali się zgodnie z normami społecznymi i prawnymi – wyjaśnił.

Także w ocenie Joanny Susło reprezentującej operatora systemu Yanosik, ostrożność to jedna z cech mających ogromny wpływ na bezpieczeństwo drogowe. Dotyczy to zarówno kierowców, jak i innych uczestników ruchu.

– Kierujący pojazdem zawsze powinien zwracać uwagę na prędkość z jaką się poruszają, a w szczególności w pobliżu przejść przez jezdnię. Pieszy czy rowerzysta zanim wkroczą na "zebrę" także powinni uprzednio się rozejrzeć i upewnić czy mają ku temu odpowiednie warunki. W ten sposób każdy zyskuje to co najważniejsze, czyli zachowanie bezpieczeństwa, zdrowia, a niekiedy nawet życia – powiedziała dziennik.pl Joanna Susło

A ta ogólnopolska akcja ma uświadomić właściwe zachowania obu stronom barykady. Funkcjonariusze zwrócą szczególną uwagę na zachowania kierowców wobec pieszych, zwłaszcza w obrębie "pasów". – Policjanci pamiętając, że piesi są sprawcami ¼ wypadków ze swoim udziałem bacznie przyjrzą się również ich poczynaniom. Można również spodziewać się, że w niektórych województwach patrole ruchu drogowego użyją bezzałogowych statków powietrznych do obserwacji zachowań kierowców i pieszych – zapowiedział Kobryś. – Wykorzystamy każdy dostępny sprzęt, również ten najnowocześniejszy (red. drony) wyposażony w kamery 4K wysokiej rozdzielczości, czy nawet kamery termowizyjne stwierdził policjant.

W jego ocenie drony pomogą jeszcze skuteczniej walczyć z kierowcami, którzy – w przypadku tej akcji – popełniają najcięższe wykroczenia w relacji kierowca-pieszy. Takimi zdalnie sterowanymi latającymi urządzeniami dysponuje już m.in. drogówka świętokrzyska. Dron ruszy też nad drogi w Bielsku-Białej.

Świętokrzyska policja z dronem / Policja

Na cel trafiają wyprzedający na pasach i bezpośrednio przed nim (mandat 200 zł) czy omijający auta, które zatrzymały się przed wyznaczonym przejściem by pozwolić pieszemu przejść – za ten wyczyn grozi przynajmniej 500 zł. W każdym przypadku konto może wzbogacić się 10 punktów karnych. Jednak w sytuacji, kiedy manewr kierowcy zmusi pieszego do cofnięcia się z przejścia lub zatrzymania wymiar kary może okazać się znacznie ostrzejszy. – Jeżeli policjant uzna, że w danej sytuacji doszło do narażenia bezpieczeństwa uczestnika ruchu drogowego, w tym przypadku pieszego, wówczas może zatrzymać prawo jazdy i skierować sprawę do sądu powiedział Kobryś.

Dron i kara prosto z nieba

Scenariusz w przypadku działań z wykorzystaniem drona jest prosty. Kilkaset metrów o obserwowanego z góry miejsca ma czekać patrol drogówki. Nie pomogą wymówki po zatrzymaniu - mundurowi na laptopie pokażą dowód z kamery latającej np. nad skrzyżowaniem. Ponadto w rejonie monitorowanych przez drona pasów kolejny patrol może kontrolować pieszych, którzy nieprawidłowo przekroczyli jezdnię. Co ciekawe, dron uzbrojony w kamerę potrafi również wyłapać takie wykroczenia jak brak zapiętych pasów bezpieczeństwa, czy korzystanie z telefonu komórkowego w czasie jazdy.

Reklama
Dziennik Gazeta Prawna

Na drogach pojawią się także grypy SEED w nieoznakowanych radiowozach z wideorejestratorami. Na ich celownik trafią kierowcy ze zbyt ciężką nogą. – Nadmierna prędkość w dużej mierze przyczynia się do wzrostu liczby potrąceń pieszych. Zbyt szybka jazda powoduje deficyt czasu na reakcję obronną kierowcy – powiedział Kobryś.

Nadużywanie pedału przyspieszenia potwierdzają liczby. W tym roku prawo jazdy za tzw. 50+ w terenie zabudowanym straciło już niemal 4 tys. osób, co daje ponad 100 dziennie. W porównaniu do analogicznego okresu 2019 roku prawko straciło już o 60 proc. więcej ludzi, a w zestawieniu z początkiem 2018 roku to wzrost o 120 proc.

Uwaga na rowerzystów i motocyklistów

Przedstawiciel KGP zwrócił też uwagę na aurę, która sprzyja używaniu motorowerów, skuterów i motocykli. – Dobra, słoneczna pogoda ma wpływ na mentalność ludzi – chętniej siadają na jednoślady, co w połączeniu z przeświadczeniem kierowców samochodów, że sezon na nie jeszcze się nie rozpoczął, prowadzi do większej niż w 2019 roku liczby zdarzeń drogowych z tą grupą niechronionych uczestników ruchu drogowego – stwierdził policjant.

Statystyki KGP mówią, że początku 2020 roku do 4 lutego mundurowi odnotowali niemal 60 wypadków z udziałem motocyklistów i motorowerzystów (analogiczny okres 2019 – 28 zdarzeń), w których zginęło 7 osób a 48 zostało rannych (w obu przypadkach liczby podwoiły się). Także kolizji było przeszło dwa raz więcej, bo niemal 190. Kiepsko wyglądają także dane dotyczące rowerzystów – policja mówi o 186 wypadkach z ich udziałem, to o 75 proc. więcej niż przed rokiem (zginęło 13 osób, wobec 3 w tym samym czasie 2019 r.).

Mandat / Shutterstock