Kaskadowy pomiar prędkości w piątek 8 listopada otworzył kilkudniowy maraton działań policji na drogach. Wiadomo, że w czasie tej wielkiej akcji do pracy zabierze się ok. 5 tys. funkcjonariuszy.

Czterodniowa akcja pod hasłem "Listopadowy weekend" potrwa do poniedziałku do godziny 22.00. Działania mają charakter prewencyjny i otworzyliśmy je kaskadowymi pomiarami prędkości nastawionymi głównie na kierowców, którzy drastycznie łamią przepisy. Pomiary będą się odbywały w terenie zabudowanym i poza nim – powiedział dziennik.pl podinsp. Radosław Kobryś z Biura Ruchu Drogowego KGP.

Łowy na dwa sposoby

Funkcjonariusze będą prowadzili pomiary zarówno statycznie, czyli co najmniej dwa punkty pomiaru prędkości na tej samej drodze, w tym samym czasie, ale w różnych miejscach – wystawione kaskadowo, jak i dynamicznie przy użyciu pojazdów z wideorejestratorami. Wszystko po to, by utemperować kierowców, którzy zaraz po minięciu patrolu wciskają gaz.

– Szczególnym nadzorem zostaną objęte m.in. miejsca, gdzie najczęściej dochodzi do wypadków drogowych, których przyczyną jest nadmierna prędkość. Niemniej jednak kierujący, którzy nie będą stosować się do ograniczeń prędkości, a szczególnie ci, którzy będą tę prędkość rażąco przekraczać, muszą liczyć się z konsekwencjami prawnymi – przestrzegł policjant i przypomniał, że kontrola amatora szybkiej jazdy może zakończyć się mandatem i powiększeniem "kolekcji" punktów karnych czy skierowaniem wniosku o ukaranie do sądu.

Co ciekawe, zwykle podczas takich akcji "prawko" za jazdę w terenie zabudowanym z prędkością co najmniej 100 km/h (są odcinki z prędkością dopuszczalną 40 km/h, a wtedy przekroczenie 90 km/h) traci o 50 proc. więcej osób niż na co dzień.

– Apelujemy do kierujących, aby przestrzegali dozwolonych limitów prędkości, a także zmniejszali szybkość w miejscach gdzie przepisy i zdrowy rozsądek wymagają zachowania szczególnej ostrożności. Taka wzmożona czujność niezbędna jest m. in. w okolicach przejść dla pieszych, przejazdów dla rowerzystów oraz w rejonie skrzyżowań – powiedział przedstawiciel KGP.

Policjant wskazał także, że bezpieczna prędkość to taka, która zapewnia całkowite panowanie nad pojazdem oraz dostosowana do natężenia ruchu, obowiązujących limitów prędkości, warunków atmosferycznych, stanu nawierzchni i własnych umiejętności.

To pierwsza akcja z nowymi przepisami

"Listopadowy weekend" to pierwsza akcja policji zorganizowana po wejściu w nowych przepisów dotyczących kontroli ruchu drogowego. Najważniejszą zmianą dotyczącą kierowców jest sposób kontrolowania przez drogówkę. W akcie prawnym zapisano, że: podczas prowadzenia działań kontrolnych dopuszcza się postój radiowozu w miejscu, gdzie jest to zabronione, lecz nie zagraża bezpieczeństwu ruchu drogowego.

– Czasami są takie miejsca gdzie musimy zatrzymać radiowóz i wykonać naszą robotę. Policjant nie może być traktowany jako typowy uczestnik ruchu drogowego, bo przecież wykonuje on specjalne zadania w zakresie dbania o bezpieczeństwo na drogach – powiedział Kobryś z Biura Ruchu Drogowego KGP. – I najważniejsza sprawa. Modyfikacja tych przepisów przyda się osobom, którym bardzo przeszkadza widok radiowozu stojącego w miejscu zabronionym, a większa przejrzystość intencji twórcy rozporządzenia utwierdzi ich w przekonaniu, że przepisy te mają za zadanie organizację kontroli i nadzoru nad ruchem drogowym – podkreślił.

Tym samym nowy przepis daje możliwość pozostawienia radiowozu w miejscu zabronionym i prowadzenia kontroli np. z miejsc objętych zakazem postoju, zakazem zatrzymywania się, z powierzchni wyłączonej z ruchu, chodnika, zatoki autobusowej czy pobocza oddzielonego od jezdni ciągłą linią. W zmienionym rozporządzeniu utrzymano przepis dotyczący włączenia sygnałów świetlnych podczas kontroli w miejscu zabronionym. (CZYTAJ WIĘCEJ>>>)

Rozsądek i czujność

– Poinformowany kierowca to jednocześnie bezpieczny kierowca. Po otrzymaniu ostrzeżenia o wypadku, remoncie czy kontroli prędkości osoba kierująca pojazdem wie czego spodziewać się na drodze. Nie ma też odruchu gwałtownego hamowania, a niestety często taki się pojawia pomimo jazdy z dozwoloną prędkością – powiedziała dziennik.pl Joanna Susło, Yanosik i przypomniała, że impulsywne reakcje często generują niebezpieczne sytuacje.

Jej zdaniem kierowca wiedząc, co może spotkać go na trasie ma czas na przygotowanie się do odpowiednich manewrów, a także zwraca większą uwagę na prędkość z jaką się porusza.

– Ostrożności nigdy za wiele. Zdrowy rozsądek to podstawa za kierownicą, nie tylko podczas akcji przeprowadzanych przez policję, ale również na co dzień – skwitowała Susło.