O planowanej fuzji grup motoryzacyjnych FCA i PSA poinformowano w miniony czwartek. Rozmowy mają być sfinalizowane w nadchodzących tygodniach. Nowa firma będzie czwartym największym producentem samochodów na świecie. Jej prezesem ma być obecny prezes FCA John Elkann, a dyrektorem generalnym prezes Grupy PSA Carlos Tavares.

Grupa FCA ma w Polsce pięć zakładów produkcyjnych, zatrudniających łącznie ok. 6,5 tys. pracowników. Najwięcej - ok. 2,6 tys. osób - pracuje w fabryce samochodów w Tychach, gdzie wytwarzane są Fiat i Abarth 500 oraz Lancia Ypsilon. Przeszło tysiąc osób zatrudnia fabryka silników Powertrain w Bielsku-Białej. Ponadto FCA ma fabryki komponentów w Sosnowcu i Skoczowie.

Natomiast do Grupy PSA należą dwie przejęte ponad dwa lata temu zakłady Opla: fabryka samochodów w Gliwicach (trwają przygotowania do uruchomienia tam produkcji aut dostawczych) i silników w Tychach (od stycznia br. wytwarzane są tam silniki PureTech), zatrudniające w sumie ok. 3 tys. pracowników.

Przedstawiciele polskich struktur, zarówno FCA, jak i Opla, nie komentują doniesień o fuzji obu grup, odsyłając do komunikatów wydanych w tej sprawie przez globalne kierownictwa koncernów. Natomiast pracownicy zakładów informowani są o planach połączenia w listach, podpisanych przez szefów firm na szczeblach międzynarodowych.

- Nie ma wątpliwości, że Opel będzie nadal odgrywał ważną rolę w rozszerzonej grupie - napisał do pracowników Opla w Europie dyrektor generalny Opel Automobile Michael Lohscheller.

Przypomniał, że przed dwoma laty, gdy Grupa PSA przejęła Opla od General Motors, przygotowany został program podniesienia efektywności i konkurencyjności Opla pod nazwą PACE!, który jest realizowany i przynosi efekty. - Musimy nadal koncentrować się na wspólnym podążaniu tą ścieżką i dalszej poprawie naszej konkurencyjności - napisał do załogi Lohscheller.

Szef Opla przytoczył dane, zgodnie z którymi połączenie Grupy PSA oraz FCA oznacza powstanie koncernu z roczną sprzedażą 8,7 mln pojazdów, obrotami rzędu 170 mld euro i zyskiem operacyjnym przekraczającym 11 mld euro. Dzięki fuzji firmy oczekują synergii wartej ok. 3,7 mld euro rocznie.

- Stając się jedną grupą bylibyśmy w stanie wygenerować ok. 3,7 mld euro rocznych synergii (...). Synergie te nie są oparte na zamykaniu zakładów - napisał w swoim liście do pracowników Fiat Chrysler Automobiles dyrektor generalny tego koncernu Michael Manley, wśród przykładów synergii wymieniając m.in. wspólne korzystanie z platform pojazdów, układów napędowych i technologii cyfrowych.

Manley ocenił, że nowa firma wzmocni swoją pozycję we wszystkich segmentach rynku: pojazdów luksusowych, premium, popularnych samochodów osobowych, SUV oraz ciężarówek i lekkich samochodów dostawczych. - Mamy nadzieję, że zakończymy rozmowy i osiągniemy protokół ustaleń w nadchodzących tygodniach. Później trochę czasu zajmie uzgodnienie ostatecznej dokumentacji, konsultacje oraz uzyskanie zgody akcjonariuszy. W tym czasie jest niezwykle ważne, byśmy nadal działali jako silna i niezależna firma, realizując nasz biznesplan - napisał do załogi szef FCA.

W fabrykach Grupy PSA w Gliwicach i Tychach o szczegółach planowanej fuzji pracownicy dowiedzieli się także z komunikatu, przygotowanego na podstawie materiałów korporacyjnych przez dyrekcję zakładów. Wskazano w nim m.in., że połączenie wzmocni firmy w obszarze badań i rozwoju, dzięki czemu będą mogły rozwijać technologie i innowacje. Połączenie ma być odpowiedzią na trwający na rynku motoryzacyjnym "ostry wyścig", w którym przetrwają tylko firmy zdolne do szybkiej adaptacji do nowych wyzwań.

W informacjach do załogi wskazano, iż trudno dziś ocenić, czy i jaki wpływ fuzja będzie miała na polskie fabryki. Szefowa Solidarności w tyskiej fabryce FCA Wanda Stróżyk powiedziała, że o planowanej fuzji nie tylko związkowcy, ale także kierownictwo zakładu, dowiedzieli się z mediów. Informacji na ten temat nie miała też europejska rada pracowników, skupiająca przedstawicieli strony społecznej FCA z różnych krajów.

- Trudno dziś przewidywać, jak przełoży się to na nasze zakłady. Jeżeli będzie decyzja o ulokowaniu u nas produkcji nowych modeli, na co czekamy od kilku lat, może to być dla nas z korzyścią, m.in. dzięki wspólnej sieci sprzedaży. Ale jeżeli np. po połączeniu okaże się, że poszczególne fabryki produkują to samo - wtedy może być różnie. Zobaczymy, co będzie się dalej działo - powiedziała Wanda Stróżyk.

Szefowa "S" w FCA zapewniła, że w procesie związanym z fuzją obu firm związkowcy będą zabiegać zarówno o utrzymanie miejsc pracy oraz obowiązujących w zakładach umów społecznych, jak i o godziwe wynagrodzenia pracowników. Oceniła, że obecnie pracownicy fabryk Grupy PSA (Opla) w Gliwicach i Tychach zarabiają ok. tysiąc zł miesięcznie więcej od pracowników fabryki FCA w Tychach. Jej zdanie, połączenie firm może być drogą do wyrównywania i podnoszenia wynagrodzeń.

Zarządy obu firm i eksperci motoryzacyjni podkreślają, że nowa spółka uzyska jedne z najwyższych marż dzięki mocnej pozycji FCA w Ameryce Północnej i Ameryce Łacińskiej oraz pozycji Grupy PSA w Europie. Po połączeniu 50 proc. udziałów nowej spółki przypadnie akcjonariuszom Grupy PSA, a 50 proc. akcjonariuszom FCA. Spółka będzie notowana na giełdach: Euronext (Paryż), Borsa Italiana (Mediolan) i Nowy Jork Stock Exchange. 80 proc. synergii ma być osiągnięte po czterech latach, a całkowity jednorazowy koszt jej uzyskania szacuje się na 2,8 mld euro.