Suzuki miniony rok fiskalny zapisze na kartach historii działalności nad Wisłą jako rekordowy. Z salonów japońskiej marki wyjechało na polskie drogi ponad 10 tys. samochodów. A najczęściej wybierany model to Vitara w nowej odsłonie, która jest też liderem rynku SUV-ów segmentu B.

– Na świecie sprzedajemy ponad 3 mln samochodów. W Polsce od 10 lat mamy ciągły wzrost sprzedaży i fantastyczną rentowność, jedną z najlepszych w Europie –
powiedział dziennik.pl Piotr Dulnik. – Z najnowszego badania satysfakcji dilerów samochodowych wynika, że rentowność partnerów Suzuki w Polsce wzrosła wielokrotnie. Zajmujemy piąte miejsce jeśli chodzi o satysfakcję finansową naszych przedstawicieli. A w tym roku zamierzamy mieć wynik jeszcze wyższy niż w 2018 – zapowiedział.

Jak chce tego dokonać? Kluczem do sukcesu ma być nowa technologia napędu (w tym miękkie hybrydy - CZYTAJ WIĘCEJ>>) oraz… największa w historii inwestycja w polski sport, która powinna przełożyć się na jeszcze większą popularność japońskiej marki nad Wisłą. Asa z rękawa Piotr Dulnik wyciągnął podczas ogłoszenia nowej umowy między Suzuki Motor Poland a Polskim Związkiem Koszykówki oraz Polską Ligą Koszykówki.

Podpisujemy umowę na kolejne dwa lata. Opiewa ona na kilka milionów złotych, to jest chyba najwyższy kontrakt w historii naszego sześcioletniego już wsparcia polskiej koszykówki – powiedział Piotr Dulnik i z zaskoczenia podbił stawkę. Proszę sobie wyobrazić 30 ciężarówek z naczepami, a na każdej po pięć samochodów Suzuki. To oznacza, że dodatkowo na potrzeby klubów i zawodników oddamy 150 nowych modeli Vitara i SX4 S-CROSS wyliczył i ocenił, że nie było jeszcze tak ogromnego wsparcia w historii sponsoringu sportowego w Polsce.

– Nie kojarzę sytuacji, by tak dużo aut przekazanych do użytkowania polskim sportowcom pojawiło się na drogach. Wartość tych samochodów to ok. 10 mln zł, to są naprawdę duże kwoty. A jeśli koszykarze sobie zażyczą, to mogą liczyć także na motocykle albo silniki do łodzi. To także nasze produkty – żartował szef Suzuki Motor Poland.

Przypominamy, że Suzuki – jako jedyny producent z branży motoryzacyjnej w Polsce – jest mecenasem wielu dyscyplin sportowych, zarówno na amatorskim, jak i tym najwyższym, profesjonalnym poziomie. Wspiera kadrę narodową koszykarzy, reprezentację w piłce ręcznej, Polską Ligę Koszykówki, Superligę, a także grającą w Lotto Ekstraklasie drużynę Korona Kielce. Czy tak niestandardowe podejście do promocji marki i poważne inwestycje się opłacają?

– Dziś 78 proc. Polaków kojarzy markę Suzuki z koszykówką, to bardzo dużo. Szczególnie, że są to emocje pozytywne – zaznaczył prezes SMP. Z raportu, który nam podsunął wynika, że w stosunku do poprzedniej ankiety wskaźnik wzrósł o ok. 20 proc.

– Nasz marketing sportowy przekłada się nie tylko na biznes w Polsce, ale ma też wymiar globalny. Teraz reprezentacja Polski pojedzie na mistrzostwa świata do Chin z naszym logo na koszulkach. To cieszy, bo dzięki naszej działalności marka Suzuki będzie widoczna na ekranach setek milionów telewizorów na całym świecie. W efekcie nie tylko my będziemy cieszyć się rekordową oglądalnością, ale też spółki Suzuki z innych krajów, które nie partycypują niestety w naszych wydatkach na polską koszykówkę – skwitował żartobliwie Piotr Dulnik.

Z szacunków PZKosz wynika, że mecz Chiny – Polska będzie oglądać 400 mln ludzi tylko w kraju gospodarzy. Dla porównania spotkanie z Holandią w Spocie, które kończyło eliminacje w mistrzostwach świata obejrzało 1,3 mln osób.

Suzuki w polskiej koszykówce istnieje od 2013 r. Co istotne, japoński producent w swoich działaniach jest konsekwentny – wspierał sportowców w słabszych chwilach i przyczynił się do awansu reprezentacji mężczyzn do Mistrzostw Świata. A tego lata będzie kojarzył się z meczami polskiej kadry w Chinach. Reprezentacja Polski tylko raz w swojej historii występowała w światowym czempionacie - w 1967 r. w Urugwaju. Wtedy drużyna prowadzona przez słynnego trenera Witolda Zagórskiego zajęła 5. miejsce.