Na razie resort zdawkowo potwierdza informacje o prowadzonych analizach. ucina Szymon Huptyś, rzecznik MIB.
Sam fakt podjęcia analiz jest już dość zaskakujący. Jeszcze we wrześniu, gdy pytaliśmy o tę kwestię, ministerstwo nie widziało potrzeby prawnego regulowania korytarzy ratunkowych. Powoływało się przy tym na art. 9 ustawy Prawo o ruchu drogowym, zgodnie z którym uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są zobowiązani ułatwić przejazd pojazdu, w szczególności przez niezwłoczne usunięcie się z jego drogi, a w razie potrzeby zatrzymanie się.
- tłumaczył nam wówczas Szymon Huptyś z MIB. Poprzedni rząd PO-PSL również sceptycznie podchodził do sprawy, tzn. nie widział potrzeby zmian w przepisach.
Ale w ostatnim czasie temat korytarzy życia zaczął interesować parlamentarzystów - zarówno tych z opozycji, jak i ekipy rządzącej. A to mogło zmotywować resort do zmiany stanowiska.
O możliwość prawnego uregulowania tej kwestii pod koniec września resort zapytała (w drodze interpelacji poselskiej) Anna Nemś z Platformy Obywatelskiej. W sierpniu o to samo dopytywał Andrzej Maciejewski z Kukiz’15. - - wskazywał poseł.
Z kolei posłanka PiS Anna Elżbieta Sobecka - kierując do MIB interpelację we wrześniu br. - zaniepokojona była informacjami Najwyższej Izby Kontroli (NIK) na temat wypadkowości na polskich drogach. NIK podała, że liczba wypadków i ich ofiar na autostradach i drogach ekspresowych, w przeliczeniu na 1000 km długości, była w 2016 r. pięciokrotnie większa niż ogólnie na drogach publicznych. A to może być z kolei efekt braku wiedzy i odpowiedniego przeszkolenia kierowców, którzy jeszcze nie przywykli do poruszania się po drogach tej kategorii. -- wskazała posłanka.
W niektórych krajach jeśli kierowca utrudni przejazd karetki lub sam zacznie jechać "korytarzem życia", może się narazić na mandat nawet rzędu kilkuset euro. W Niemczech do niedawna kary dla blokujących "korytarze życia" wynosiły 20 euro (w związku z czym były też raczej rzadko egzekwowane). Po zmianach na początku tego roku cennik poszedł radykalnie w górę. Za nieutworzenie korytarza można dostać mandat w wysokości 200 euro i 2 punkty karne. Jeśli spowoduje to zablokowanie pojazdu służb ratunkowych, grzywna wzrośnie do 240 euro (do tego 2 punkty karne i zakaz prowadzenia pojazdów przez 1 miesiąc). Najwyższa kara pieniężna to 320 euro - za nieutworzenie korytarza ratunkowego i jeśli skutkiem tego jest uszkodzenie mienia. Za celowe utrudnianie tworzenia korytarza można trafić nawet na rok do więzienia.
ocenia analizy prowadzone w MIB Wojciech Pasieczny, były policjant, a obecnie biegły sądowy w dziedzinie bezpieczeństwa ruchu drogowego. -- dodaje nasz rozmówca.
Użytkownicy dróg ekspresowych czy autostrad w Polsce coraz częściej zdają sobie sprawę, że warto tworzyć korytarze życia, np. gdy dojdzie do karambolu. Ale wciąż dochodzi do karygodnych sytuacji. W kwietniu br. na autostradzie A2, gdzie między węzłem Buk i Nowym Tomyślem zderzyły się 23 samochody. Kierowcy, którzy utknęli w korku nie utworzyli korytarza, który ułatwiłby dojazd służbom ratunkowym. Mało tego - niektórzy z nich zawracali i jechali spory odcinek pod prąd do najbliższego zjazdu z autostrady.
Dziś, nawet przy spontanicznym tworzeniu korytarzy życia przez kierowców, nierzadko dochodzi do małego zamieszania. Ratownicy narzekają, że część kierowców chce tworzyć korytarz na środku jezdni (dlatego zjeżdżają na boki), a inni - robią więcej miejsca na skrajnym pasie technicznym. W efekcie, mimo dobrych intencji kierujących, karetka i tak ma problem z przejazdem. Stąd, zdaniem części komentatorów, korzyścią z prawnego usankcjonowania korytarzy życia byłoby to, że można byłoby w jednolity sposób zacząć edukować w tej sprawie kierowców - zarówno tych obecnych, jak i przyszłych.