Jak podają autorzy raportu, "TomTom Traffic Index" to uśredniony dodatkowy czas podróży, wyliczony względem czasów przejazdu przy najniższym natężeniu ruchu. W oparciu o zebrane dane z dróg wyliczane są różnice pomiędzy czasami przejazdu w najmniej zakorkowanych godzinach (tzw. free flow) a całym dniem. Przykładowo, wskaźnik o wartości 40 proc. dla Warszawy mówi o tym, że średnio każda podróż jest niemal o połowę dłuższa niż ta, którą moglibyśmy odbyć w godzinach nocnych, gdy korków nie ma.

Reklama

W kontekście polskim raport "TomTom Traffic Index" wziął pod uwagę sytuację w 12 naszych miastach. Zaraz za Łodzią (ze wskaźnikiem 47 proc.) w krajowym rankingu uplasowały się kolejno: Kraków (45 proc.), Poznań (44), Warszawa (40), Wrocław (39), Bydgoszcz (34), Trójmiasto (33), Szczecin (30), Lublin (27) oraz Białystok (26).

W ciągu roku natężenie ruchu wzrosło we wszystkich polskich metropoliach. Najbardziej w Krakowie i Poznaniu – tam odnotowano wzrost o 5 pkt proc. w stosunku do ubiegłorocznej edycji raportu.

Miasta nie są z gumy, kolejny rok z rzędu mamy milion samochodów sprowadzonych z zagranicy i 550 tys. kupionych w salonach – tłumaczy Adrian Furgalski z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR. – Samochodów jest coraz więcej, Polska pod kątem liczby samochodów na 1000 mieszkańców przegoniła średnią europejską, w tym bogatsze Niemcy czy Francję. Tam ludzie widzą, jak tracą czas i pieniądze wskutek stania w korkach, dlatego przesiadają się do komunikacji publicznej czy na rowery. To kwestia nie tylko oferty transportowej, lecz także stylu życia czy coraz głębiej zakorzenionych przekonań o konieczności poprawy jakości powietrza. Jeśli w Polsce będziemy dalej wyznawcami komunikacji indywidualnej, dalej będziemy spadać w rankingach. Do zmiany nastawienia potrzebna jest jeszcze dobra oferta komunikacyjna, ale np. w Łodzi kolejne torowiska, ze względu na ich stan techniczny, są zamykane – przekonuje Furgalski.

Wydłużające się korki to problem nie tylko polskich miast. – W ciągu ostatniej dekady natężenie ruchu wzrosło na całym świecie, a 239 miast (57 proc.), które firma TomTom uwzględniła w nowym raporcie, zwiększyło poziom natężenia ruchu w 2019 r., przy czym tylko 63 miasta wykazały wymierne spadki – podają autorzy raportu.

Jak polskie miasta wypadają w zestawieniu z europejskimi? W pierwszej dziesiątce znalazły się Łódź i Kraków (odpowiednio 8. i 9. miejsce). Pierwsze miejsce zajęła Moskwa (wskaźnik 59 proc.), dalej: Stambuł (55 proc.), Kijów (53 proc.) i Bukareszt (52 proc.). W innym ujęciu – najbardziej zakorkowanych miast w Europie do 800 tys. mieszkańców – Łódź, Kraków i Poznań stanowią pierwszą, niechlubną trójkę.

Najbardziej zakorkowane miasta w Polsce / Dziennik Gazeta Prawna