Tomasz Sewastianowicz: Rok temu byliście na targach w Poznaniu, w tym roku nie znalazłem stoiska spółki Arrinera. Nad czym pracowaliście w tym czasie? Znaleźliście inwestora?

Piotr Gniadek: Głównym inwestorem od początku rozwoju projektu jest fundusz Erne Ventures S.A. oraz grupa inwestorów prywatnych.

A na jakim etapie jest samochód drogowy Arrinera Hussarya 33?

Aktualnie model drogowy posiada dopuszczenie do ruchu. Dzięki temu możemy od zeszłego roku testować auto w warunkach drogowych. Homologacja jest przed nami. Aktualnie jesteśmy skupieni na znalezieniu drugiej rundy finansowania dla projektu Arrinera Electric.

Czyli nie zarzuciliście planów odmiany elektrycznej, o której rozmawialiśmy przed rokiem w Poznaniu i powstaje już Arrinera na prąd?

Tak. W marcu ruszył cały nowy projekt związany z samochodem elektrycznym. Dziś więcej osób z którymi rozmawiamy na świecie interesuje przyszłość i plany związane z autami na prąd. Analitycy spodziewają się, że do 2040 roku 35-47 proc. samochodów na świecie będzie miało napęd zelektryfikowany. Chcemy wpisać się w nurt i projekt elektrycznej Arrinery zrealizować przy współpracy z partnerami z Wielkiej Brytanii i Polski.

To jakie parametry będzie oferować nowa Arrinera Electric? Będzie szybka? Daleko zajedzie na jednym ładowaniu?

Pod nadwoziem wykonanym z włókien węglowych i kevlaru samochód skrywa cztery silniki – po jednym przy każdym kole, w ten sposób kierowca będzie miał do dyspozycji napęd 4x4 z systemem Torque Vectoring. Moc to 1609 KM. Przyspieszenie od zera do 100 km/h powinno potrwać 2 sekundy, a 200 km/h auto osiągnie po 6 sekundach. Akumulatory o pojemności 120 kWh są umieszczone głównie w podłodze pomiędzy kołami, tak aby jak najbardziej obniżyć środek ciężkości. Zasięg po naładowaniu do pełna to około 450 km.

Arrinera Electric będzie też wyróżniać się technologią drive by wire (sterowanie i hamowanie prądem, nie ma połączeń mechanicznych przyp. red.) i aktywną aerodynamiką opracowaną przez nas do prototypu wersji benzynowej. Współczynnik oporu powietrza wynosi tylko 0,29. Ruchomy tylny spoiler wspomoże hamowanie. System trzech ekranów odpowiedzialny za wyświetlanie informacji najważniejszych dla kierowcy wymyślono w Polsce. Podobnie jak centralny systemem zarządzający elektroniką w całym samochodzie - nazywamy go Arrinera Body Control Module.

Jakie auta elektryczne będą rywalami elektrycznej Arrinery?

Na dzień dzisiejszy jest to Rimac C_two i Koenigsegg Regera.

Luksusowa półka. Gdzie chcecie swoje auto sprzedawać i za ile?

Nasz rynek zbytu w jaki celujemy to oczywiście rynek globalny ze szczególnym wskazaniem na Azję i Bliski Wschód. W naszym samochodzie klient będzie mógł bardzo wiele elementów skonfigurować pod własne potrzeby. Arrinera Electric ma być dopasowana do użytkownika jak najlepszy garnitur. Do tego stopnia, że kierowca będzie skanowany, a ergonomia wnętrza zostanie dopasowana do jego indywidualnych wymiarów czyli wagi, wzrostu czy długości rąk. Cena? 1,6 mln dolarów (ok. 5,5 mln zł przyp. red.). Chcemy produkować ekstremalnie małe serie Arrinery Electric – limit to 99 sztuk.

To kiedy można spodziewać się jeżdżącego modelu elektrycznego?

Od momentu pozyskania środków zakładany przez nas czas zbudowania prototypu wersji elektrycznej to 24 miesiące. Oczywiście tak krótki czas jest możliwy dzięki wiedzy jaką nabyliśmy podczas procesu budowy samochodów w wersji spalinowej oraz grupie naszych doświadczonych partnerów z Polski i Wielkiej Brytanii.

Powiedział pan "od momentu pozyskania środków"? Czyli w jaki sposób chcecie sfinansować jej budowę? Może są już jacyś zainteresowani z gotówką w walizce?

W marcu 2018 roku spółka brytyjska Arrinera Automotive Holding Ltd zależna od Arrinera S.A. rozpoczęła projekt pod nazwą "Arrinera. The most bespoke electric hypercar. With blockchain." Spółka ta chce pozyskać środki na projekt poprzez emisję własnej kryptowaluty. Prezentowaliśmy już swój projekt podczas dwóch międzynarodowych imprez związanych z ICO&Blockchain.

Z ogłoszeniem ICO (Initial Coin Offering – zainteresowani kupują dedykowane projektowi wirtualne monety przyp. red.) Arrinera czeka obecnie na regulacje, które pozwolą przeprowadzić emisję walut cyfrowych traktowanych jako papiery wartościowe dające ich właścicielom prawo do dywidendy. ICO będzie robiła spółka brytyjska z grupy Arrinera S.A.