Senat przyjął projekt ustawy o nowej akcyzie od samochodów. Teraz prace przenoszą się do Sejmu. I na tym etapie procesu legislacyjnego poważne powody do zmartwienia mogą mieć przedsiębiorcy już prowadzący niektóre rodzaje działalności gospodarczej oraz osoby, które przymierzają się do założenia własnego biznesu. A wszystko przez zupełnie nowy przepis, który wprowadza naliczanie akcyzy od pojazdów o dopuszczalnej masie całkowitej do 3,5 tony (dostawczaki, blaszaki, busy). Do tej pory tego rodzaju samochody nie były objęte daniną.

Uderzy w małych i średnich przedsiębiorców

Nowy przepis nakładający podatek akcyzowy na dostawczaki pozostał w projekcie ustawy mimo wcześniejszych zapowiedzi jego wykreślenia z dokumentu. Dlaczego? Pomysłodawcy tej poprawki, którzy mieli ją zgłosić, najzwyczajniej nie przyszli na posiedzenie komisji. A jeśli ich nie było, to i nie było komu jej przedłożyć.

- Na Senacie nie było pytań, wystąpień, oświadczeń, zmian. Nie było chętnych do zakwestionowania zaproponowanej formy (ani jednego chętnego), więc nie miałem jak przedłożyć przygotowanej na taką okoliczność poprawki - mówi dziennik.pl senator PiS Grzegorz Peczkis, pomysłodawca całego projektu zmian w przepisach o akcyzie od samochodów. - W zasadzie obradowanie trwało kilka minut i był to mój monolog do prawie pustej sali. Szkoda - dodaje.

Stawka jest niebagatelna. Na wcześniejszym posiedzeniu legislatorzy (którzy nie pojawili się na głosowaniu) - w tym senator Jacek Włosowicz z klubu parlamentarnego PiS, członek komisji Budżetu i Finansów Publicznych oraz Infrastruktury - wykreślenie nowego zapisu uzasadniali m.in. tym, że firmy przez wprowadzenie akcyzy od aut do 3,5 t DMC stracą około 57 mln zł rocznie (a będzie to za to solidny zastrzyk gotówki do państwowej kasy).

Przez akcyzę podrożeją samochody i... chleb?

Z kolei z wyliczeń analityków polskiautohandel.pl wynika, że cena netto tego rodzaju samochodów po prostu wzrośnie o wysokość akcyzy. Tak popularne na polskim rynku i często wykorzystywane w transporcie modele jak fiat ducato, peugeot boxter czy auta Iveco i inne z silnikami 3.0 l mogą zdrożeć nawet o 14 tys. zł. Ceny renault master, fiata ducato i podobnych z silnikami od 2.0 do 2.5 wzrosną o 9 tys. zł. Eksperci zaznaczają, że większość z tych aut wykorzystywanych jest przez firmy i dodatkowy VAT od akcyzy będzie można odliczyć. Nie jest też wykluczone, że wyższe koszty działalności przełożą się na ceny usług i sprzedanych towarów m.in. żywność.

W przypadku, kiedy na zakup takiego samochodu zdecyduje się osoba nie prowadząca działalności, cena wrośnie dodatkowo o podatek VAT i wyniesie odpowiednio ok. 17,2 tys. zł i 11 tys. zł więcej niż dziś. Co więcej, zapis sprawi, że mocno podrożeją także używane dostawczaki - ceny netto poszybują dokładnie o tyle, ile wyniesie akcyza zapłacona za nie.

Mimo niedźwiedziej przysługi, jaką senatorowie wyrządzili przedsiębiorcom i kierowcom, sam Peczkis sugeruje, że nie wszytko stracone. - (…) Projekt trafi do Sejmu i tam będzie procedowany, później wróci do Senatu, więc jest jeszcze czas na zmiany, jeśli będzie wola, żeby je wprowadzać - zapowiada i twierdzi jednocześnie, że data 1 stycznia 2017 roku jako termin wejścia w życie nowych przepisów jest kompletnie nierealna. - Może 1 marca, 1 kwietnia 2017 - ucina.

Branża jest za, ale...

- Ogólny kierunek proponowanych zmian w przepisach ustawy akcyzowej w zakresie opodatkowania samochodów jest dobry - skomentował dziennik.pl Wojciech Osoś, szef biura prasowego Opla. - Przyjęcie ustalonych stawek podatku akcyzowego, które uzależnione są od normy poziomu emisji spalin i pojemności silnika jest rozwiązaniem, które może rozpocząć proces odmładzania parku samochodowego w Polsce, a tym samym poprawy jego stanu technicznego i zredukowania negatywnego wpływu na środowisko - ocenił.

Ze stanowiska firmy należącej do GM wnika, że prostota oraz łatwość wyliczenia podatku są kluczowe. - Rozumiemy więc, że włączenie do obowiązku zapłaty podatku akcyzowego pojazdów ciężarowych z kategorii N1 upraszcza ten system i zapobiega ewentualnym manipulacjom - mówi przedstawiciel Opla.

- Uważamy jednak, że proponowane zmiany nie mogą być uciążliwe dla przedsiębiorców. Niestety obecne propozycje będą bardzo dotkliwie, szczególnie dla grupy małych i średnich firm, które są głównymi odbiorcami samochodów dostawczych do 3,5 t DMC - zauważył Osoś.

W rozmowie wskazał też, że zmiany te powinny ułatwiać przedsiębiorcom zakupy nowych samochodów, m.in. spełniających bardzo wymagające normy środowiskowe, a nie stawiać dodatkowe bariery i utrudniać im prowadzenie działalności. - Niestety może to mieć miejsce przy tak dużej zmianie obciążeń podatkowych w tym segmencie - skwitował.