Do tego czasu Robert N. pozostanie w areszcie, gdyż jak wyjaśnił sąd, w przypadku gdyby podejrzany został wypuszczony za kaucją, istniałoby duże prawdopodobieństwo, że nie stawiłby się na kolejnym posiedzeniu. Sąd nie podał powodu odroczenia sprawy.

Reklama

Środowe posiedzenie Westminster Magistrates' Court, sądu który zajmuje się wszystkimi sprawami ekstradycyjnymi z Anglii, trwało niespełna pięć minut. Podejrzany nie był fizycznie w sądzie, lecz pozostał w areszcie, a na pytania sądu - które sprowadzały się do potwierdzenia personaliów i daty urodzenia - odpowiadał poprzez łącze wideo. Następnie obecny w sali posiedzeń tłumacz poinformował go nowych terminach rozpraw oraz o tym, że do tego czasu pozostanie w areszcie. Na tym posiedzenie się zakończyło.

Zatrzymanie "Froga"

Do zatrzymania "Froga" doszło 26 stycznia o godz. 6.30 w Londynie. Od tego czasu Robert N. ps. Frog przebywa w angielskim areszcie. A sąd ma 8 dni od zatrzymania przez policję na decyzję o ekstradycji "Froga" do Polski. Termin ten mija 3 lutego o godz. 6.30. Wynika z tego, że sąd Westminster zbierze się w środę, by zezwolić na odesłanie pirata do Polski.

- Miejsce ukrywania się namierzyli polscy policjanci, którzy następnie zwrócili się z prośbą do brytyjskich służb o zatrzymanie poszukiwanego - przekazał wówczas rzecznik Komendy Głównej Policji inspektor Mariusz Ciarka. "Frog" był kompletnie zaskoczony zatrzymaniem.

Policja poinformowała też, że formalną podstawą do zatrzymania była tzw. czerwona nota.

Reklama

- Niezależnie od tego, czy zatrzymanie nastąpi na podstawie ENA czy "czerwonej noty" Interpolu ostatecznie o deportacji decyduje organ sądowy państwa, w którym następuje zatrzymanie - powiedział Mariusz Sokołowski, były rzecznik policji, a obecnie niezależny ekspert. Różnica w przypadku "czerwonej noty" polega na tym, że obowiązkowo trzeba zbadać, czy kraj, w którym doszło do zatrzymania również penalizuje ten czyn.

- Po stronie polskich śledczych leży dostarczenie stosownych dokumentów, w tym wypadku prawomocnego wyroku sądu - powiedział Sokołowski. Dodał, że gdy Wielka Brytania była w Unii Europejskiej, była też krajem, który w związku z dużą migracją odsyłał do Polski największą liczbę przestępców. By nie eskortować każdego osobno, organizowano "czartery".

- Dlatego "Frog" może wrócić samolotem wojskowym, wyczarterowanym od wojska specjalnie, by przewieźć deportowanych polskich obywateli - dodał Sokołowski.

Robert N. poszukiwany był w związku z prawomocnym wyrokiem za prowadzenie samochodu mimo sądowego zakazu. W 2020 r. skazano go za to na 1,5 roku więzienia. Wyrok był wynikiem rutynowej kontroli przeprowadzonej we wrześniu 2018 roku.

W połowie stycznia przed warszawskim sądem okręgowym zapadł inny prawomocny wyrok - sąd uniewinnił N. w sprawie pirackich rajdów samochodem, do których doszło w Warszawie i pod Kielcami.

Za przestępstwa związane z jazdą po Warszawie "Frog" został uniewinniony już w I instancji. Wtedy jednak sąd uznał go winnego tego, że sprowadził bezpośrednie niebezpieczeństwo katastrofy w ruchu lądowym, prowadząc auto w lutym 2014 r. pod Kielcami. Mężczyznę skazano na 2,5 roku bezwzględnego więzienia. Sąd orzekł także 5-letni zakaz prowadzenia pojazdów.

W styczniu tego roku Sąd Okręgowy zmienił orzeczenie I instancji w ten sposób, że uniewinnił Roberta N. również w tzw. "wątku kieleckim", a w pozostałym zakresie utrzymał wyrok w mocy. Oznacza to, że w tej sprawie Robert N. jest prawomocnie niewinny.

O "Frogu" stało się głośno właśnie przez jego rajd po Warszawie. W czerwcu 2014 r. w internecie opublikowany został film nagrany kamerą umieszczoną w jego aucie - "Frog" jechał szybkim slalomem między innymi pojazdami, wjeżdżał na skrzyżowanie na czerwonym świetle i ścigał się z motocyklistami.

Uniewinniając go za tę sprawę w I instancji, sędzia Agata Pomianowska podkreśliła, że oskarżony nie stworzył takiej sytuacji, która sprowadzałaby zagrożenie dla zdrowia lub życia wielu osób.

- Sąd uznał, że pomimo brawurowej jazdy, łamiąc przy tym zasady obowiązujące w ruchu drogowym, poruszając się z dużą prędkością i powodując dezorganizację ruchu drogowego, oskarżony w krytycznym czasie panował nad swoim pojazdem. To stanowisko znajduje odzwierciedlenie w opinii biegłego – uzasadniono.