Fotoradar lub system odcinkowego pomiaru rejestrując przekroczenie prędkości wykonuje zdjęcie. Widać na nim numer rejestracyjny pojazdu, ale twarz kierowcy może już być niewyraźna. Wówczas Inspekcja Transportu Drogowego wzywa właściciela auta do wskazania, kto je wtedy prowadził. Niewskazanie kierowcy przez właściciela jest wykroczeniem.
Wskazanie sprawcy. Żeby nie donosić na siebie
Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar uważa, że w obecnym stanie prawnym właściciel samochodu uwiecznionego na zdjęciu z wykroczeniem nie ma możliwości skorzystania z prawa do milczenia, która jest częścią konstytucyjnego prawa do obrony. W ocenie RPO aktualne przepisy, na podstawie których każe się właściciela, nie za popełnienie wykroczenia, a za niewskazanie osoby kierującej autem, są niezgodne z konstytucją. Zdaniem Rzecznika łamią one art. 42 ust. 2 Konstytucji (prawo do obrony na każdym etapie postępowania), który uwzględnia m.in. tzw. prawo do milczenia, wyrażane przez zakaz zmuszania kogokolwiek do samooskarżenia i dostarczania przeciw sobie dowodu. Stąd RPO zwrócił się do Krzysztofa Kwiatkowskiego, przewodniczącego senackiej Komisji Ustawodawczej o wprowadzenie zmian w przepisach.
– wyjaśnił RPO.
Fala krytyki
Jak na to rozwiązanie zapatrują się eksperci?
– powiedział dziennik.pl Marcin Ślęzak, dyrektor Instytutu Transportu Samochodowego.
Szef ITS przypomniał, że raz starano się podważać legalność użycia niektórych policyjnych prędkościomierzy, innym razem możliwość przesiewowych badań na zawartość alkoholu u kierujących przez organy ruchu drogowego. Wskazał też na rozpowszechnione stosowanie "receptur" na ominięcie mandatu za zdjęcie z fotoradaru itp.
– ocenił Ślęzak.
Maciej Wroński, prezes Związku Pracodawców Transport i Logistyka Polska, w dyskusji pod naszym tekstem na Twitterze stwierdził, że jedyną radą jest powrót do sprawdzonych już w Polsce rozwiązań, czyli przekazania części uprawnień kontrolnych policji i ITD do straży gminnej (miejskiej).
skwitował Wroński.